niedziela, 1 grudnia 2013

Rodział 11

- C cześć Meg... - powiedział niepewnie.
- Zapytam się spokojnie... czego tu kurwa chcesz? - to chyba nie było spokojne.
- Chciałbym pogadać - jego twarz była wyjątkowo poważna i skupiona.
- Wiesz na świecie jest dużo ludzi do gadania - syknęłam i już miałam zamykać drzwi kiedy Kris zatrzymał je nogą.
- Meg proszę... tęsknie za tobą - no i co? Może do tego frytki?
- Jakoś nie myślałeś o mnie kiedy lizałeś się z tą dziewczyną - powiedziałam z wyrzutem.
- Meg, ona dla mnie nic nie znaczy... ty jesteś moją dziewczyną...
- Byłą dziewczyną - wtrąciłam.
- Oj Meg chcesz tak po prostu to wszystko co między nami było zakończyć.
- Po pierwsze nie ja to zakończyłam tylko ty. Po drugie tak. To wszystko?
- Nie będziesz za mną tęsknić?
- Jakoś se dam radę - obdarzyłam go wrednym uśmieszkiem i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.
Odchodziłam już do kuchni kiedy usłyszałam jego krzyk.
- Jeszcze tego pożałujesz! zobaczysz! - gwałtownie się odwróciłam i wytrzeszczyłam oczy. Stałam cicho wstrzymując powietrze gdy usłyszałam jak odchodzi. Odetchnęłam. Ja mam pożałować? Za co? Że mnie zdradził? W sumie on się jedynie całował jednak mnie to zabolało... bardzo. Nie potrafiłabym z nim być gdybym miała świadomość że się z kimś innym całował. Lekkie dreszcze przeszły mi po plecach na myśl o jego słowach... ,, jeszcze tego pożałujesz,, Nie wiem czy powiedział to w przypływie złości czy faktycznie tego pożałuje...
Odechciało mi się jeść. Poszłam na górę do pokoju.

Kels POV
***popołudnie***
Poszłam na moje ukochane miejsce. Oczywiście że takie mam. Przychodzę tam bardzo często kiedy chce przemyśleć kilka spraw. To miejsce mnie uspokaja. Uwielbiam tam przebywać. Zaczęłam się wspinać na nie dużą gorę. Było to gdzieś koło lasu ale to miejsce zaliczało się bardziej do odludzia. Jak tu bywam to nigdy nikogo nie ma. Tym lepiej...
Zbiegłam jeszcze z górki i przeszłam przez tunel by znaleźć się w moim miejscu. Było to malutkie jeziorko otoczone wielkimi drzewami które w górze układały się w baldachim. Koło jednego drzewa stał ogromny, płaski głaz na którym zazwyczaj siedzę. Trochę od tego kamienia znajdował się malutki wodospad który zawsze był dla mnie ukojeniem. Od razu się uśmiechnęłam. Odkąd pamiętam zawsze to nazywałam ,, miejscem poezji,, bo niezależnie od pory roku było tu pięknie. Kochałam moje miejsce poezji. Nikt o nim nie wiedział. Nawet Megan. Było tylko moje. 
Rozsiadłam się na głazie i rozkoszowałam promieniami słonecznymi przechodzącymi przez koronę drzew, kiedy coś mnie poraziło... w trawie...
Zeskoczyłam z kamienia i zaczęłam kierować się w miejsce gdzie znajdowało się... świecidełko?
Jednak nic nie znalazłam. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam się wycofywać kiedy na coś nadepnęłam. Podniosłam nogę i ujrzałam... kluczyk? 
Wzięłam zgubę do rąk i dokładnie obejrzałam. Skąd na takim odludziu wziął się kluczyk? Ktoś go chciał się pozbyć? Tylko po co... Po co ktoś by się chciał pozbyć kluczyka? Nie mogłam przede wszystkim rozgryźć do czego on był. Od szafki? Od jakiejś piwnicy? Nie mam pojęcia...
Jednak nie pozbędę się go... może się przydać.
Schowałam kluczyk do kieszeni i szczelnie zamknęłam. Już wracałam żeby usiąść kiedy zobaczyłam na kamieniu niewielką kartkę. Z przerażeniem obróciłam się dookoła rozglądając czy nikogo nie ma. Pustka. Więc... skąd do cholery wzięłam się tu ta kartka?! 
Niepewnie do niej podeszłam i złapałam. Na środku drukowanymi literami było wypisane moje imię. Rozwinęłam i zaczęłam czytać


WIEM DOSKONALE GDZIE BYWASZ, GDZIE CHODZISZ, GDZIE JESTEŚ...
ZNAM CIE DOSKONALE. PRZEDE MNĄ NIC NIE UKRYJESZ...

Poczułam jak staje mi serce. Zaczęłam nerwowo rozglądać się po miejscu poezji. Nic. Zero ludzi. Ale jak? Kto to... Kto mnie doskonale zna?
Nie zastanawiałam się dłużej a zaczęłam biec. Boje się że to jakiś psychopata który chce mi zrobić krzywdę... nie wiem kto to jest ale... boję się i to cholernie.
Nie skierowałam się nigdzie indziej jak do domu chłopaków... muszę pogadać z Niallem.

 *      *      *

Po paru minutach byłam pod domem chłopaków. Grzecznie zapukałam w drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili w drzwiach stanął Louis.
- O hej Kels co tam słychać? - zapytał uroczo się uśmiechając.
- A wiesz nic ciekawego - prócz tego że prześladuje mnie jakiś psychopata. Dodała moja podświadomość - słuchaj muszę pogadać z Niallem to bardzo ważne jest w domu?
- Jasne. Jest na górze. Pierwszy pokój po lewej - powiedział robiąc mi przejście w drzwiach.
- Dzięki - szeroko się uśmiechnęłam i zaraz wspinałam na po schodach do góry. Zobaczyłam że drzwi od pokoju który mi polecił Louis są uchylone. Podeszłam i lekko wychyliłam głowę do pomieszczenia. Na łóżku siedział Niall zwrócony w stronę okna grając na gitarze. Nigdy bym nie pomyślała że Niall gra na gitarze.
Cicho stanęłam w progu drzwi i  zaczęłam przysłuchiwać się jak Niall szarpie struny. To było naprawdę piękne. Grał wolną piosenkę do tego cicho podśpiewując. Jego głos był taki lekki, czysty i dokładny. Kiedy skończył obudziłam się z tego ,, transu,,
- To było piękne - powiedziałam cicho kierując się w stronę łóżka.
- Kels? Cześć. Dlaczego nie powiedziałaś że przyszłaś? - zapytał lekko się uśmiechając i odkładając gitarę na łóżko.
- Chciałam posłuchać jak grasz. Zahipnotyzowało - powiedział z uśmiechem siadając obok chłopaka. 
- Bez przesady to nie było takie piękne - powiedział wzruszając ramionami.
- Coś ty oszalał? Sama bym chciała grać w połowie tak dobrze jak ty - powiedziałam spoglądając na gitarę.
- Wiesz... zawsze mogę cię nauczyć - zaproponował przeczesując swoje włosy palcami.
- Bardzo chętnie.
I znowu zaczęłam się gapić w jego oczy. Dlaczego tak mam że kiedy przyglądam się jego oczom muszę zupełnie tracić głowę. Coś czuję że nawet jakbym dostała piłką w głowę to bym się nie zorientowała.
- Mówił ci ktoś że masz cudowne oczy? - i teraz wróciłam na ziemię. Cholera ja chciałam to powiedzieć w myślach.
- Pewnie parę osób, ale nikt tego nie ujął tak uroczo tak jak ty - powiedział puszczając mi oczko. Cały czas się uśmiechał. Przy nim nie szło nie mieć humoru. To tak jakby przez cały dzień nie jeść albo nie pić. Nie da się. Albo po prostu tego nie robisz a potem ci tego cholernie brakuje. Minęły  dwa dni a go już pokochałam jak Meg. Po prostu czuję jakby to był mój przyjaciel od paru lat.
A do tego... zaraz. Ja tu przyszłam w innej sprawie. Za bardzo się dekoncentruje.
- Niall jest pewna sprawa... zobacz - powiedziałam i podałam Niallowi list. Złapał ją niepewnie i otworzył. Zaczął czytać a kiedy skończył było widać że jest zaniepokojony.
- Znowu ktoś ci okno rozbił? - spytał podnosząc wzrok na mnie. 
- Nie ja... byłam w lesie się przejść. Poszłam do takiego miejsca gdzie był duży głaz do siedzenia. Potem od niego odeszłam a jak wróciłam zobaczyłam na nim tą kartkę - powiedziałam wskazując na papier.
- To chyba nie jest jakaś  zwykła ,,zabawa,, - powiedział z lekką grozą w głosie. Chwilę siedziałam i myślałam kiedy coś sobie przypomniałam. Sięgnęłam do kieszeni i wyciągnęłam srebrny kluczyk.
- Znalazłam też to. Leżało trochę dalej... nie mam pojęcia co to za kluczyk - wzruszyłam ramionami.
Chłopak zaczął się przyglądać ale nic nie mogłam wyczytać z jego twarzy.
- Myślę że to jest kluczyk do jakiejś... skrzyni - powiedział oddając mi znalezisko.
- Do skrzyni? - powtórzyłam bezmyślnie.
- No tak miałem kiedyś podobny. Miałem skrzynię i ... aa nieważne - pokręcił głową. Ja tylko kiwnęłam.
Po chwili Niall zaczął się nad czymś zastanawiać po czym opadł na łóżko.
- Jutro do szkoły - w jego głosie było można słyszeć żal.
- Ooo matko no właśnie. Jak ja mam myśleć jak jakiś psychopata chce mnie zabić - powiedziałam próbując rozluźnić sytuację. Niall cicho się zaśmiał po czym znów nad czymś intensywnie myśleć.
- A może wagary? - spytał podnosząc brew z uśmiechem. Szczerze to co mi zaszkodzi ten jeden raz...
- Wiesz to nie jest zły pomysł, a chłopaki by poszli?
- Ty się jeszcze pytasz. Na stówę. Pojechalibyśmy w takie jedno fajne miejsce. Zabierze się jeszcze Meg i bedzie ok - powiedział podnosząc się z łóżka. Ja się usmiechnęłam i również wstałam. 
***Rano***
Obudziłam się jak zawsze wcześnie. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 5:10. Normalnie to budzę się o 6:00 żeby zdążyć wyszykować się do szkoły ale dzisiaj nie mogłam spać bo byłam... zdenerwowana? Tak to odpowiednie określenie. Byłam trochę niepewna co do tych wagarów z chłopakami. Ja zazwyczaj należałam do takiej grupy dziewczynek które siedzą w domu, pilnie się uczą i nie wagarują a dzisiaj miałam iść z chłopakami których jeszcze nie za dobrze poznałam licho wie gdzie. Nie wiem czemu się zgodziłam. Może chciałam spróbować czegoś nowego? A może po prostu chciałam znowu zobaczyć Nialla? W czymś na pewno jest ziarno prawdy. 
Odkąd się obudziłam cały czas męczyły mnie złe przeczucia typu ,, a co jeśli... ,,
Myślę że za bardzo dramatyzuję. Nie jedna osoba była na wagarach i nic się nie stało. Jednak fakt że ktoś mnie straszy i wybija mi okno nie dodaje mi otuchy. Przynajmniej nie ma rodziców więc mam większą pewność że mnie nie nakryją. O godzinie 6:30 miałam być pod domem Meg żeby chłopaki po nas przyjechali. Niechętnie odwróciłam głowę w stronę zegarka żeby sprawdzić godzinę. Była 5:30. Czyli miałam tylko godzinę żeby się wyszykować i dotrzeć do domy Meg.
Odrzuciłam cienką kołdrę i postawiłam stopy na białym dywanie. Lekko przetarłam oczy i się rozciągnęłam. Podeszłam do szafy i wybrałam odpowiedni strój na dzisiejszą pogodę. Skierowałam się do łazienki i widać było że jeszcze się nie obudziłam bo zamiast wejść do niej rąbnęłam głową o ścianę obok drzwi. Po tym solidnie się obudziłam. Parsknęłam cicho i ocierając bolące miejsce poszłam pod prysznic. Rzuciłam ciuchy na pralkę i odkręciłam wodę. Podeszłam do lustra i spojrzałam w swoje odbicie. Już było widać całkiem wyraźnego siniaka na moim czole. Pokręciłam głową. Potem jakoś to zapudruję. Odeszłam od umywalki i zrzuciłam z siebie ciuchy po czym weszłam po prysznic. Szybko się obmyłam i wyskoczyłam na ręcznik próbując kontrolując godzinę. Ubrałam się i wyszłam z łazienki podchodząc do małego lustra gdzie było powieszonych kilka zdjęć moich i Megan. Spojrzałam na nie i lekko się uśmiechnęłam. Wzięłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje włosy. Kiedy skończyłam upięłam je w wysokiego kitka. Teraz czas zająć się twarzą. Najpierw przejechałam po rzęsach tuszem sprawiając że były większe. Potem musnęłam usta bezbarwnym błyszczykiem. Tera siniak. Zaczęłam przypudrowywać tak żeby był jak najmniej widoczny. Nie było źle jednak nie zniknął. Ruszyłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Nic mi się nie chciało robić więc postanowiłam na płatki. Usiadłam i zaczęłam jeść. Zegarek wskazywał 6:05. Czas nie był zły ale lepiej się pośpieszę. Po zjedzeniu odłożyłam miskę i poszłam umyć zęby. Złapałam torbę i spakowałam najważniejsze rzeczy typu telefon, portfel i klucze. Była 6:15. Wyszłam z domu zakluczając go i powoli ruszając w stronę domu Meg.

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 10

Połamane drzwi... rozbite okno... i ...
- Niall! - przerażona krzyknęłam zbiegając a raczej zlatując ze schodów. Klęknęłam przy Niallu. Leżał... na podłodze, nie ruszał się... matko co się stało? Zaczęłam panikować i płakać.
- Niall? Niall proszę Niall... obudź się - dotknęłam jego twarzy. Nic. Spojrzałam na jego klatę. Cała we krwi. Podniosłam koszulkę i zobaczyłam dziurę w skórze obok miejsca gdzie jest serce.
- Nie, nie, nie... proszę - sprawdziłam puls... nie miał go... Jeszcze raz spojrzałam na tors. Nie poruszał się... leżał. Całkiem bezwładny... on, on... on nie żył.
- Niall nie! Proszę nie zostawiaj mnie. Niall błagam obudź się... - wiedziałam że takimi słowami nie nie zrobię... on... był martwy. Schowałam twarz w ręce i zaczęłam głośno płakać powtarzając co jakiś czas że to moja wina...
- Kels, Kels! Obudź się! - poczułam jak ktoś mną potrząsa... Otworzyłam oczy.
Czyli to był sen. Jeden koszmarny sen. Spojrzałam na Nialla. Nic mu nie było... był cały.
Od razu rzuciłam mu się na szyję przez co on wylądował na poduszce a ja na nim. Nie wiedział o co chodzi ale i tak mocno objął mnie ramieniem.
- Kels co się stało że płakałaś i krzyczałaś? - zapytał nadal mnie obejmując. Wtedy dopiero poczułam że moje policzki są mokre. No nieźle...
- Miałam straszny koszmar - odpowiedziałam wstając z Nialla i kładąc się obok - jest mi strasznie głupio... przepraszam.
- Ale za co? - spytał unosząc kącik ust.
- No bo... budzę cie w środku nocy żebyś do mnie przyjechał a potem jakimiś krzykami bo mam koszmary... przepraszam  - powiedziałam spuszczając głowę i lekko się rumieniąc.
- Posłuchaj... - powiedział dotykając mojego pod bródka i unosząc na wysokość swoich oczu - mogę się budzić nawet tysiąc razy żeby wiedzieć że jesteś bezpieczna.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Znowu mocno go przytuliłam. Po tym śnie zdałam sobie sprawę że Niall nie jest dla mnie taki obojętny...
Leżałam na ramieniu chłopaka wtulając się w niego, a on lekko głaskał mnie po ramieniu.
- A tak właściwie to co ci się śniło? - cholera. Nie może się dowiedzieć bo wyjdzie na to że mi na nim zależy... zależy ale... nie musi tego wiedzieć.
- Aaa wiesz nieważne to nic takiego - jakoś wybrnęłam.
- No dobrze. To co? Idziemy spać? - spytał odwracając się w moją stronę i otulając mnie swoim ramieniem wokół brzucha.
- Tak - cicho wyszeptałam o również się do niego odwróciłam wtulając w jego szyje.
To jest dosyć ciekawe... Znam Nialla niecały dzień a obecnie leżymy razem w łóżku wtuleni do siebie. Wiem że to głupie... Bardzo... Ale jest coś w nim takiego że mnie przyciąga... jak magnes. Ma w sobie coś takiego że kiedy go widzę od razu czuję przyspieszone ciśnienie. Kiedy jest blisko czuję się taka bezpieczna jak nigdy... Albo jak się uśmiecha czuję jak ściska mnie żołądek i wszystko w środku. Kiedy na mnie patrzy, kiedy do mnie mówi, kiedy robi cokolwiek czuje takie miłe, ciepłe uczucie którego wcześniej nie czułam... To dziwne. Ale tak jest.
***Rano***
Obudziłam się jakoś koło ósmej. Jesienne promyki wdzierały się gdzieniegdzie do pokoju. Lekko przetarłam oczy i się rozciągnęłam. Przewróciłam się na drugi bok i ujrzałam słodko śpiącego blondynka. Wydawał się taki niewinny... choć pozory mylą. Wpatrywałam się w niego i lekko uśmiechałam.
- Co mi się tak przyglądasz - spytał zaspanym głosem nie otwierając oczu. Trochę się zdziwiłam ale nie przerywałam swojej czynności.
- Słodko wyglądasz z tymi roztrzepanymi włosami - odpowiedziałam podpierając się łokciem.
- Ty też - otworzył oczy i potrzepał mi włosy.
- Eej - zaśmiałam się i sięgnęłam po poduszkę. Niall nie spodziewał się takiego obrotu spraw więc dostał prosto w twarz.
- To tak się bawimy? - również złapał za poduchę i uderzył mnie w brzuch. I tak zaczęła się wojna na poduszki . W całym pokoju była ich zawartość... wszędzie. Nawet we włosach miałam kilka piór. Kiedy skończyliśmy opadłam na pod... poszewkę.
- No... i teraz trzeba posprzątać - powiedziałam odwracając się w stronę chłopaka. On tylko zakrył się kołdrą i coś burknął pod nosem. Nie czekając aż się odkryje wskoczyłam na niego i odkryłam mu twarz.
- Okej. Jak uważasz. Ale nie dostaniesz jedzenia - powiedziałam unosząc brew do góry.
- To sam se wezmę - odpowiedział i położył swoje dłonie na moich biodrach.
- No tak, ale nie to ciastko co stoi w lodówce - odpowiedziałam uciekając wzrokiem za okno.
- Ciastko? - zapytał wyraźnie zaciekawiony. 
- Yhm - pokiwałam głową i znowu na niego spojrzałam. Chwilę się zastanawiał i... zwalił mnie na podłogę. Po chwili wyjrzał zza łóżka i znów się uśmiechnął.
- To też sobie wezmę - powiedział wyraźnie zadowolony ze swojego czynu.
- No własnie nie - teraz pociągnęłam go za rękę i ten spadł z łóżka. Jednak nie za bardzo to przemyślałam bo zwalił się na mnie.
- Ooo matko zejdź ze mnie grubasie - zaśmiałam się.
- Jakbyś myślała to bym teraz na tobie nie leżał - powiedział wyjątkowo zadowolony tą sytuacją. Pokręciłam głową. Złapałam go za nadgarstki i tak wywróciłam że ja byłam nad nim trzymając go za ręce.
- Teraz to przemyślałam więc ciastko będzie moje - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Po tym momentalnie z niego wstałam i wybiegłam z pokoju. Zanim znalazłam się na korytarzu krzyknęłam ,, kto pierwszy ten je ciasto,, Kiedy Niall zorientował się o co chodzi ja byłam w połowie korytarza. Biegłam jak jakieś dziecko po zabawkę... nie tylko ja. Po chwili usłyszałam jak Niall mnie powoli dogania. Jak zbiegaliśmy po schodach dosłownie się o siebie obijaliśmy. Przy ostatnim schodku oczywiście musiałam się o coś potknąć i wpaść na Nialla a on również jest niezdarą i też musiał się wywróciłam. Nie marnowałam czasu i od razu wstałam ale Niall złapał mnie za nogę i znowu upadłam. Lodówka była parę centymetrów ode mnie więc się nie poddawałam. Jakoś uwolniłam się z jego uścisku i doczołgałam do lodówki zwycięsko krzycząc ,, pierwsza!,, 
Niall tylko burknął coś pod nosem  i podszedł do lodówki do po coś do zjedzenia. Zaraz po nim wyjęłam ze środka nieduże ciastko z bitą śmietaną. Usiadłam naprzeciw niego i zaczęłam jeść. Zauważyłam że Niall mi się przygląda... a raczej zabija wzrokiem.
- Jak będziesz się tak patrzył to, to ciastko stanie mi w gardle - powiedziałam spoglądając na Horana.
- O to mi chodzi - powiedział wyraźnie zadowolony.
- Dzięki ja też cie lubię - odpowiedziałam pakując kolejny kawałek ciasta do ust. Chłopak kiwnął zadowolony i wziął się do jedzenia. Przez chwilę się zajadał po czym zaczął się nad czymś intensywnie zastanawiać.
- O co chodzi.
- Kels, czy my czasem nie zostawialiśmy tu na stole tej kartki? - zapytał patrząc pod stół.
- Noo tak ale myślałam że ją gdzieś przełożyłeś albo wyrzuciłeś - spojrzał na mnie i pokiwał przecząco - to gdzie ona jest?
- Nie mam pojęcia - powiedział wstając z krzesła i przeszukując kuchnię. Zaczęłam robić to samo. Przeszukałam szafki, śmietnik, każde miejsce gdzie mogła być ta kartka. Nawet w salonie szukałam ale... znikła.
- Cholera gdzie to jest!? - krzyknął sfrustrowany.
- Nie wiem przecież musi gdzieś być... chociaż, może ten kto go tu wrzucił mógł się wrócić po niego... chociaż nie, to nie ma najmniejszego sensu - złapałam się za głowę i bezwładnie opadłam na kanapę.
- Kto normalny rozbija komuś okno kamieniem zwiniętym w kartkę którą potem zabiera? - zapytał z ironią w głosie.
- No więc mamy do czynienia z kimś nienormalnym - powiedziałam.
- Najwyraźniej - spojrzał na zegarek - wow. Wiesz ja już będę leciał bo jest 14:00 a chłopaki nie wiedzą gdzie jestem.
- Że która? Jej, szybko to zleciało - powiedziałam odprowadzając Nialla do drzwi.
- W dobrym towarzystwie zawsze tak jest - szepnął mi do ucha po czym pocałował w policzek. Kiedy odchodził pomachał mi i zniknął za uliczkami. Lekko się uśmiechnęłam i... co ja mówię. Ucieszyłam się się jak głupia. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na wybite okno. Głośno westchnęłam i pomyślałam że trzeba coś z tym zrobić, więc sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po Toma. To jest dobry przyjaciel rodziców który właśnie zajmuje się wstawianiem okien. Oznajmił mi że będzie u mnie o 15:00. Spojrzałam na zegarek 14:15. Trzeba się ogarnąć bo nadal jestem w piżamach. Pobiegłam na piętro do mojego pokoju i stanęłam przed szafą. Zanim wyciągnęłam ciuchy spojrzałam na cały bałagan. Lekko się uśmiechnęłam ale nie było mi już tak wesoło ze sprzątaniem.
Postawiłam na zwykłą morelową bluzkę z  nadrukiem, szare dresy i czerwoną bandamkę. Wzięłam ciuchy i poszłam wziąć prysznic. Nie byłam za bardzo obecna bo cały czas zadawałam sobie jedno pytanie... kto to był? Kto strzelił wtedy w miasteczku? Kto mi rozbił okno z jakąś pogróżką? 
Cały czas zastanawiałam się kto to mógł być ale nie miałam pojęcia. Nigdy nie miałam wroga który mógł by mnie zastraszać. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Może się odczepi? Może da mi spokój? A jak nie... nie, nie, nie nawet tak nie myślę, za dużo filmów kryminalnych się naoglądałam i tyle. Wzięłam za włosy. Najpierw pożądanie wysuszyłam potem rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Przebrałam się w naszykowane ciuchy i wyszłam z łazienki.  Akurat na czas bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Ujrzałam wysokiego bruneta jakoś po 30. Szeroko się uśmiechnęłam i wpuściłam go do domu. Obejrzał okno i spytał jaką przyczyną jest rozbicie. O tu jestem w kropce. Jak mu powiem mu o kamieniu z tym listem od razu zadzwoni do rodziców. Źle by się to skończyło. Niech rodzice nie wiedzą... to moja sprawa... 
Szybko wymyśliłam coś w rodzaju że była impreza i tak bywa. On na szczęście uwierzył i szybko wymienił okno. Zapłaciłam tyle ile było trzeba i na odchodnym poprosiłam żeby nic nie mówił rodzicom. On tylko kiwnął w zrozumieniu i już go nie było. Kiedy spojrzałam na zegarek była 16:00. Postanowiłam się przejść a potem może zabrać do Megan. Ubrałam mój szary płaszcz, zamknęłam dom i wyszłam.
*** Rano, Megan***
Obudziłam się wcześnie o... 11? No tak wcześnie. Przeciągnęłam się i spojrzałam na podwórko przez okno. Lekkie promyki wdzierały się do pokoju przez rolety. Mogłabym leżeć tak cały dzień ale nie zamierzałam leniuchować. Podeszłam do szafy i wzięłam jakieś przypadkowe ciuchy. Pochasałam do łazienki, szybko się obmyłam i zaraz rozczesywałam moje rude włosy. Upięłam w nierówny kok i zaczęłam się ubierać. Oczywiście przy ubieraniu bluzki musiałam zniszczyć koka. No tak, bo jak najpierw się czesze a potem ubiera to tak bywa. Więc jeszcze raz zebrałam włosy w koka. Zbiegłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Ojca nie było... norma. Wzięłam miskę z szafki, dosypałam płatków i już miałam wlewać mleko kiedy przerwał mi dzwonek do drzwi. Podeszłam tam zobaczyć kto przyszedł. Miałam dużą nadzieje że to będzie Kels. Jednak kiedy je otworzyłam chciało mi się śmiać i wymiotować jednocześnie.
- Kris?

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 9

Obecnie staliśmy przed wejściem do wesołego miasteczka! Nie wierze że chłopcy nas tu zabrali. Było pięknie. Pełno namiotów z różnymi nagrodami. Ogromny młyn diabelski, kolejka górska. A że było już trochę ciemno to wszystko mieniło się w najróżniejszych kolorach. Nic nie powiedziałam tylko rzuciłam się na najbliższą osobę i podziękowałam. A tą osobą był Niall. On mnie objął z uśmiechem i powiedział nie ma za co. Ale nagle coś do mnie dotarło.
- Ale Niall... ja nie mam pieniędzy.
- Posłuchaj. My zaprosiliśmy, my płacimy. Niczym się nie przejmuj. Masz się bawić - powiedział z uśmiechem. Kocham jego uśmiech. Było mi strasznie głupio najwyżej jutro oddam im te pieniądze czy coś. Całą grupką skierowaliśmy się do miasteczka. Od razu każdy chciał gdzieś iść. Tyle że każda zachcianka była inna. Ja z Niallem chciałam zjeść, Harry i Meg mieli ochotę na rollercoastera a Zayn, Lou i Liam mieli zamiar iść do strasznego domu. Więc zanim się rozeszliśmy umówiliśmy się pod fontanną o 20:00 która obecnie znajdowała się przed nami. Z Niallem od razu pobiegliśmy do waty cukrowej. Kiedy już się zajadaliśmy Niall podszedł do jednego z namiotów. Trzeba było tam zbić piłką do baseballa kilka butelek ustawionych w piramidę. Niall trafił z pierwszym razem. Kurcze. On ma naprawdę dobrego cela. Od razu wybrał niedużego niebieskiego misia i z dumą podszedł do mnie wręczając mi go. Przytuliłam chłopaka w ramach podziękowania po czym skierowaliśmy się na diabelski młyn. Usiadłam obok Nialla mocno trzymając misia. Młyn ruszył. Teraz to było naprawdę wspaniale. Byliśmy prawie na samej górze. Było widać całe miasteczko. To wszystko mieniło się tyloma kolorami że nie można było tego opisać słowami. Zauważyłam nawet Kels z Harrym na kolejce górskiej. Wszędzie rozpoznam tę czerwoną czuprynę. Machałam jej ale mnie raczej nie widziała. Bawiliśmy się świetnie. Dopóki młyn nie stanął. A co najgorsza byliśmy na samej górze. Ale nie tylko młyn nawalił. Kolejka górska również stanęła. Namioty stały całe ale światła... światła zgasły w całym miasteczku. Było tak ciemno że ledwo co widziałam swój nos. Trochę się wystraszyłam więc bardziej się przysunęłam do Nialla i przytuliłam a on mnie objął przybliżając do siebie.
- Niall co się dzieje? - spytałam próbując ujrzeć twarz chłopaka.
- Nie wiem może nie ma prądu. Wszystko będzie w porządku - i na tej obietnicy mocno się przejechał. Po tym jak skończył mówić usłyszałam głośny huk z pistoletu. Momentalnie krzyknęłam i schowałam się w ramię Nialla. Przez głowę przeszło mi 1000 myśli. Bałam się że stało się coś Megan... albo chłopakom. Nie mogłam dopuścić tego do siebie... nie, na pewno nie. Kto to mógł być? Kto mógł przyjść do miasteczka i strzelać z pistoletu? Parę sekund po wybuchu wrócił prąd i ruszył młyn. Teraz mogłam ujrzeć twarz chłopaka. Był tak samo wystraszony jak ja. Pokiwał przecząco głową.
- Musimy znaleźć Megan i chłopaków.

Megan's POV

Bawiłam się świetnie. Na kolejce górskiej ani razu nie krzyczałam w porównaniu do Harrego. Było genialnie dopóki kolejka nie stanęła. Zrobiło się ciemno. Nic nie widziałam więc przez przypadek złapałam rękę Harrego a on ją lekko ścisnął. Ale kiedy usłyszałam huk pistoletu nie wiedziałam co myśleć. Moje serce stanęło a wyobraźnia ostro się wyostrzyła Po tym wybuchu prąd wrócił a kolejka ruszyła. Spojrzałam na Harrego. Jedyne co mogłam wyczytać z jego twarzy to zdezorientowanie i strach.
- Musimy znaleźć resztę - powiedział nadal trzymając nadal moją sparaliżowaną rękę.
- Yhm - tylko tyle wydusiłam przełykając ślinę i patrząc się nie wiadomo gdzie.
*** Niall ***
Po przejażdżce dosłownie wybiegliśmy w stronę fontanny. Była 19:30 ale nie zaszkodzi wyjechać troszkę wcześniej. Kiedy przybiegliśmy na miejsce wszyscy już tam stali. Czułem jak 8 kilowy kamień spada mi z serca jak ich zobaczyłem całych i zdrowych.
- Słyszeliście wybuch? - głupie pytanie... nie szło tego nie słyszeć.
- Nie szło tego nie słyszeć - powiedział tak samo Liam jak ja w myślach opierając się o jakiś słup.
- Wiecie może już stąd już pojedziemy, co? - zaproponowała Meg.
- To jest bardzo dobry pomysł - potwierdził Louis kierując się do auta. Wszyscy poszli w jego ślady i zaraz jechaliśmy do domu.
*** Kels ***
- Dziewczyny dacie sobie radę - zapytał opiekuńczo Zayn.
- Jasne - odpowiedziałyśmy z Meg w tym samym czasie. Pierwszy był mój dom. Zanim wysiadłam Niall złapał mnie za rękę.
- Uważaj na siebie. Jak będzie coś nie tak zadzwoń do mnie - powiedział z uśmiechem.
- Nie ma sprawy. Dziękuje - cicho mu odpowiedziałam i dodałam już głośniej - dzięki za wszystko dzisiaj cześć. I wyszłam. Otworzyłam bramkę a potem drzwi od domu. Zamknęłam dokładnie i ściągnęłam buty.
- Cześć ! - krzyknęłam. Nic.
- Halo? - znowu cisza. Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia bo przez cały dzień zjadłam tylko kanapkę z nutellą, popcorn i watę cukrową. Kiedy byłam już w pomieszczeniu zauważyłam nieduża karteczkę na której była napisane ,, Kels,, Poznałam że to pismo mojej mamy. A obok leżała... karta kredytowa? Obejrzałam kartę dookoła a potem sięgnełam po liścik od mamy. Otworzyłam i zaczęłam czytać.


Cześć Kels. Chciałam ci powiedzieć że nie będzie mnie i ojca w domu przez jakiś miesiąc. Dostaliśmy nagłe wezwanie na ważną konferencje więc musieliśmy wyjechać bez pożegnania. Masz kartę kredytową na której jest 2000 funtów. Jesteś już duża dasz sobie rade. Tylko nie rób głupich rzeczy.
Kocham Mama i Tata.
P.S zadzwoń czasem ;)

Miesiąc? 2 000 funtów? Za dużo się dzieje jak na jeden dzień. Zadzwoniłam do rodziców zapytać co słychać. Odebrał tata. Długo z nim nie rozmawiałam bo musiał iść na jakieś spotkanie. Kiedy skończyłam rozmowę przygotowałam sobie kanapkę z nutellą. Tak, jestem uzależniona od nutelli. Po kolacji poszłam do górę schować kartę kredytową i wziąć prysznic. Po umyciu założyłam moją piżamę w misie i położyłam się na łóżku. Była 9:00 więc włączyłam laptopa. Przeglądałam różne strony bez celu jakąś godzinę dopóki nie zaczęły mi się zamykać oczy. Odłożyłam laptop na biurko i momentalnie zasnęłam. W nocy obudziłam się bez powodu. Spojrzałam na godzinę. Była 2:00 w nocy. Przewróciłam się na drugi bok. Leżałam 15 minut i nadal nie mogłam zasnąć. Zaczęło mnie to wkurzać. Kręciłam się tak kolejne 15 minut i patrzyłam na sufit. Przewróciłam się na brzuch i powoli zasypiałam kiedy usłyszałam głośny huk z dołu. Gwałtownie odskoczyłam przez co wylądowałam na podłodze. Chwile tak siedziałam próbując zrozumieć co się właśnie stało. Moje serce tak mocno i szybko biło że można było to idealnie usłyszeć. Nie wiedziałam całkowicie co robić. Zejść tam na dół?  A jak ktoś tam jest i czeka aż zejdę i mnie zaatakuje? A może nic nie robić? Nie to też odpada...
Siedziałam tak chwile kiedy mnie oświeciło. Chwyciłam komórkę i wystukałam numer.
- Proszę odbierz...
- Halo? - usłyszałam zaspany głos Nialla.
- Niall cześć słuchaj usłyszałam na dole jakiś huk i boje się być sama w domu proszę cie przyjedź - powiedziałam na jednym tchu.
- Dobra już jadę - powiedział bardziej rozbudzony i się rozłączył.
Rzuciłam komórkę na łóżko i głośno westchnęłam. Złapałam się komody i bezszelestnie wstałam. Szłam przez pokój nie robiąc najmniejszego dźwięku. Postanowiłam zejść na dół. Wyjrzałam za drzwi i się rozglądnęłam. Cisza. Zaczęłam cicho kroczyć przez korytarz. Nikogo nie słyszałam ani nie widziałam... to co to do cholery było?! Śniło mi się że ktoś wybił okno? Już zaczęłam myśleć że to sobie ubzdurałam kiedy stanęłam na schodach i zobaczyłam na dole rozbite szkło... okno.
Zapaliłam światło. Niedaleko okna zobaczyłam niewielki kamień zawinięty w kartkę. Pozdrowienia to raczej nie były. Bałam się podejść i to przeczytać. Bałam się co tam będzie... Po chwili odważyłam się podejść. Schyliłam się i już po nią sięgałam kiedy rozległo się głośne pukanie i odruchowo zabrałam rękę. Wiedziałam że to Niall ale i tak sprawdziłam przez dziurkę w drzwiach. Zobaczyłam tę blond czuprynę co parę godzin wcześniej. Otworzyłam drzwi i od razu  przytuliłam chłopaka on to odwzajemnił i wszedł do środka.
- Co się stało? - zapytał zamykając drzwi na klucz.
- Ktoś mi rozbił okno - odpowiedziałam krótko wskazując na potłuczone szkło.
- Z tym nic się dzisiaj nie da zrobić wiec może zasłonimy rolety - powiedział i tak zrobił.
Chwilę się zastanawiałam nad tym pytaniem do Nialla kiedy się w końcu odezwałam.
- Niall posłuuchaj to trochę nietypowe pytanie ale zostałbyś ze mną na no... 
- Tak zostanę - przerwał mi słodko się uśmiechając i znikając za drzwiami kuchni. Kiedy zniknął za drzwiami przypomniałam sobie o kartce która leżała pod oknem. Podbiegłam po nią i poszłam do kuchni. Kiedy była już w pomieszczeniu zobaczyłam Nialla pił wodę opierając się o blat kuchenny.
- Widzę że już się rozgościłeś - powiedziałam siadając przy stole.
- Tak, jak najbardziej - odpowiedział odkładając butelkę z wodą - co tam masz?
- Ten kamień co mi okno rozbił był... zawinięty w jakąś kartkę - powiedziałam już ciszej rzucając karteczkę na środek stołu.
Niall pokręcił głową i złapał wiadomość. Zaczął czytać a kiedy skończył zmarszczył brwi. To nie znaczyło nic dobrego.
- Co tam pisze? - zapytałam nerwowo uderzając palcami o stół.
- Sama przeczytaj - odpowiedział przekazując mi liścik.
Popatrzyłam na niego wystraszona po czym rozwinęłam kartkę. wszystko było napisane drukowanymi literami.

CZAS ZACZĄĆ ZABAWĘ
P.S NIE WCIĄGAJ W TO POLICJI, TYLKO MY SIĘ BAWIMY

Jedyne co czułam kiedy skończyłam czytać to jak serce podchodzi mi do gardła i robi mi się ciemno przed oczami. Popatrzyłam na Nialla i jeszcze raz na kartkę. Czas zacząć zabawę? O co tu chodzi?
- Masz jakiś wrogów którzy mogli to napisać? - zapytał chłopak dosiadając się do mnie.
- Amanda i Jessie ale... one jakby dały kartkę to różową z perfumami - powiedziałam próbując rozluźnić atmosferę, ale w tej sytuacji to raczej niemożliwe - a może to jakiś dzieciak robi sobie żarty?
- Nie sądze żęby rozbicie okna było zabawne - powiedział bardzo poważnie i zaczął oglądać kartkę.
- No w sumie - głośno westchnęłam i podparłam się ręką - nic nie ma sensu. Dlaczego ktoś mi wybił okno?
- Nie mam pojęcia - również rzucił liścik na środek stołu i złapał się za głowę.
- Wiesz... zostawmy to. Jutro się nad tym pomyślimy.Idę spać. Koc masz pod kanapą a poduszki powinny ci wystarczyć - powiedziałam puszczając uśmiech i kierując się na górę. W odpowiedzi usłyszałam tylko chrząknięcie Nialla. Odwróciłam się.
- Ale będzie mi nie wygodnie na tej kanapie - powiedział zakładając ręce do tyłu.
- To możesz spać na ziemi - powiedziałam z dużym uśmiechem.
- Myślałem że może mógłbym spać z tobą - zrobił kocie oczka.
- Żartujesz sobie?
- Proooooooosze.
- Ugh. Chodź - powiedziałam wywracając oczami. On się szeroko uśmiechnął i poszedł ze mną na górę. Od razu wskoczyłam do łóż a Niall zaraz za mną. Blondyn został w samych bokserkach i bluzce bez rękawów. Nie sprzeciwiałam się temu bo wiedziałam że w dżinsach będzie mu gorąco. Odwróciłam się do niego tak że leżeliśmy do siebie twarzą w twarz.
- Dziękuje - wyszeptałam.
- Za co? - zapytał z uśmiechem.
- Za to że przyjechałeś. To dla mnie dużo znaczy - odpowiedziałam z uśmiechem i ucałowałam go w policzek.
- Drobiazg - powiedział zakładając mi kosmyk włosów za ucho. Uśmiechnęłam się szeroko i odwróciłam do niego plecami. Po chwili poczułam jak Niall obejmuje mnie ręką w biodrze i lekko do siebie przyciąga.
- Mogę tak spać? - spytał zaglądając mi przez ramię.
- Jasne - wyszeptałam i złapałam go za rękę. On mnie mocniej przytulił i pocałował w głowę. Wtedy poczułam się w 300 % bezpieczna pomimo tego że ktoś mi rozbił okno w środku nocy. Nie jesteśmy parą... wprawdzie znamy się tylko dzień. A już go pokochałam jak przyjaciela. Poczułam że z chłopakami również zostaniemy dobrymi przyjaciółmi. Polubiłam ich. Myślałam tak jeszcze chwile nad wszystkim i zasnęłam.
Usłyszałam głośny huk. Momentalnie otworzyłam oczy. 4:00 godzina. Co tu się kurwa dzieje?! Spojrzałam na Nialla. On już też nie spał. Chciałam iść na dól zobaczyć co się stało ale chłopak mnie zatrzymał dając znak żebym się stąd nie ruszała. Nie słyszalnie poruszyłam ustami mówiąc ,,uważaj na siebie,, Kiwnął głową i zaraz zniknął za drzwiami. Cicho siedziałam przysłuchując co się dzieje kiedy... usłyszałam strzał pistoletu. Gwałtownie wyleciałam z łóżka i zaczęłam biec na dół. Ledwo wyrobiłam na zakręcie bo uderzyłam nogą o szafkę, ale dla mnie to nie miało znaczenia. Starałam się opanować silne bicie mojego serca ale to było niemożliwe. Stanęłam przy schodach i to co zobaczyłam przekroczyło moje najgorsze myśli...



---------------------------------------------------
Rozdziały będę się starała dodawać co tydzień a jak nie to co 9 dni bo jest dużo nauki ;)
I proszę komentujcie. To mi pomaga w pisaniu tego bloga ;) 

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 8

Kiedy nie zadzwonił telefon. Puścił klamkę i skierował się do salonu żeby odebrać. Z ogromną ulgą odetchnęłam. Wykorzystując sytuacje cicho otworzyłam drzwi pobiegłam na górę. Nie pukając lekko uchyliłam drzwi od pokoju Megan. Siedziała na niebieskiej pościeli oglądając zdjęcia z albumu. Przymknęłam drzwi i powoli zaczęłam podchodzić.
- Hej kochana. Jak się czujesz? - powiedziałam dosiadając się do niej.
- Źle - odpowiedziała krótko  odkładając album na szafkę - byłaś cały czas w domu prawda?
- Tak. Meg przepraszam że podsłuchiwałam, weszłam tak jak zawsze i usłyszałam jak się kłócisz więc... nie chciałam się wtrącać - wiedziałam że przed nią nic nie ukryje.
- Nie musisz przepraszać. Nic się nie stało. Ta kłótnia to był dowód jak mój ojciec się mną interesuje - teraz nie wiedziałam co powiedzieć. Zupełnie. Więc siedziałam cicho kiedy Meg znowu zaczęła kontynuować - wiesz, bardzo często tęsknie za tymi czasami kiedy była mama. Albo kiedy mój tata nie był pijakiem. Albo kiedy był mój brat. Po wypadku mamy on zniknął. Policja go szukała ale... przepadł. Nie widziałam go od 5 lat. Możliwe że nie żyje, albo gdzieś ma swoje miejsce. A tata? Też po wypadku zaczął pić i wszystko olewać łącznie ze mną. Po tym wydarzeniu wszystko się zawaliło.
Znałam tą historię. My z Meg jesteśmy jak siostry. Wiemy o sobie wszystko. Oczywiście znałam jej brata. Można powiedzieć że nawet się z nim przyjaźniłam. Był od nas o rok starszy. Wszystko układało się dobrze... do tego wypadku. Jak mówi Megan potem go nie było. Przez cały czas siedziałam cicho. Chciałam dać Meg się wygadać. Może będzie jej lepiej. Po tym jak skończyła mówić wzięła ponownie album i otworzyła na zdjęciu gdzie była z całą rodziną na tle morza. Lekko przejechała palcem po zdjęciu a po chwili mała łza spłynęła po jej policzku
Nic nie mówiłam tylko mocno ją przytuliłam.
Ona wtuliła mi się w ramię i cicho popłakiwała. Wiedziałam że jej to pomoże więc siedziałam cicho i mocno ją przytulałam. Siedziałyśmy tak z 10 minut kiedy Meg podniosła się  mojego ramienia.
- Wiesz, jest jeszcze coś co mnie męczy - powiedziała pocierając oko.
- O co chodzi? - zapytałam opiekuńczo.
- Bo... kiedy byłam nieprzytomna... widziałam mamę - opowiedziała spuszczając wzrok na pognieciona chusteczkę którą trzymała w ręce.
I znowu nie wiedziałam co powiedzieć. Fakt że widziała swoją mamę trochę mnie zmartwił. Umierała? Co ja mówię przecież ona tylko zemdlała. Więc to był tylko sen?
- Widziałaś swoją mamę? A rozmawiałaś z nią? - mam nadzieje ze ten ,,sen'' nic nie znaczył.
- Rozmawiałam. Powiedziała mi że muszę na siebie uważać bo w moim życiu będzie się dużo działo- odpowiedziała nadal bawiąc się chustką.
Teraz to już całkiem nie wiedziałam co mam myśleć. Najpierw widzi swoją mamę a potem ona ją przed czymś ostrzega. Dosyć dziwna sytuacja.
- Jak myślisz co miała na myśli?
- Sama nie wiem. ,, Dużo się będzie działo''. To na pewno nie wróży nic dobrego - powiedziała rzucając już chusteczkę na podłogę.
- Posłuchaj.Możliwe że to był zwykły sen i nic się dziać nie będzie, albo twoja mama chciała się z tobą telepatycznie połączyć i coś przekazać. Jeśli ma się dużo dziać, to będziemy przez to przechodzić razem. Nie zostawię cie. Obiecuje - powiedziałam ściskając moją przyjaciółkę za rękę.
- Dziękuje ci że jesteś. Kocham cie - powiedziała tuląc mnie.
- Ja ciebie też - i również ją przytuliłam.
- Dobra. Nie ma co już płakać. Wczoraj mi mówiłaś że masz ciekawą historię do opowiedzenia. Szczerze? To jedna z niewielu rzeczy jakie pamiętam - rzekła z uśmiechem.
- Ach tak. No więc to było tak... - i opowiedziałam jej cała historię. Od psychopaty do nieudanego pocałunku.
- Wow. Z piłą łańcuchową? Skąd on wziął piłę? Nic wam nie zrobił? - zadawała masę pytań z wielkimi oczami.
- Nie. Była taka sytuacja że zaczął do nas podchodzić, raczej nie przywitać się to Niall wziął kamień i go uderzył prosto w głowę.
- Aaa wracając do Nialla... podoba ci sie? - tym pytaniem mnie zaskoczyła.
- Wiesz znamy się dopiero jeden dzień więc nic do niego nie czuje a ten pocałunek... byliśmy pijani iii tak jakoś wyszło - odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Yhm. Dobra ale i tak będziecie razem - powiedziała jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Tak chciałabyś - rzuciłam w nią najbliższą poduszką sprawdzając godzinę.
- Ej Meg musimy się zbierać jest 13:55 - powiedziałam wstając z łóżka.
- Co??? Jakim cudem. Przecież przed chwilą była 10:00 - powiedziała z uśmiechem. Również wstała z łóżka złapała komórkę i już zbiegałyśmy po schodach. Jej ojca już nie było w domu. Założyłyśmy buty i wyszłyśmy z domu. Kiedy Megan go zamykała pod dom podjechało czarne auto. Audi z tego o wiem. Okno zaczęło się otwierać a tam zobaczyłam rozpromienionego Nialla.
I znowu to głupie uczucie. Paraliż a jednocześnie szczęście. Co się ze mną dzieje? Stałam tak aż w końcu zdałam sobie sprawę że Niall do mnie mówi... a raczej krzyczy.
- Ej Kels... Keeeeeeeeels! - stał parę centymetrów ode mnie machając mi ręką przed twarzą. Kurde za bardzo się zamyśliłam.
- Ee, a no jestem cześć Niall sory zamyśliłam się - no tak. Jak zwykle nie umiem z nim rozmawiać chyba że jestem pijana.
- O mnie prawda - odpowiedział mi cicho na ucho. Po tym zamarłam. Przecież on mi się nie podoba, chyba... nie! Ale... nie co ja mówię? Jak skończyłam się ze sobą kłócić Niall dodał śmiejąc się - żartuję, to co jedziemy?
Huuu kamień z serca.
- Jasne - tylko tyle wydusiłam. Potem ruszyliśmy do auta i po paru minutach byliśmy pod domem chłopaków.
Chłopaki tak samo jak my mieli jednopiętrowy dom. Ale jeszcze z basenem. Harry zamknął drzwi od auta i po chwili staliśmy pod drzwiami ich domu. Kiedy otworzyli drzwi chciało mi się jednocześnie śmiać ale też zastanawiać co oni biorą.
To wyglądało tak że Louis robił fikołki na stole i chyba mu nie wyszło bo zbił wazon nogą. A z góry zbiegli... Liam i... i Zayn pryskając się wodnymi pistoletami.
- Chłopaki! Mamy gości - krzyknął Niall dosyć głośno. Od razu do nas podeszli.
- Jestem Liam - powiedział brązowooki podając mi rękę.
- Jestem Zayn - też brązowooki podał mi rękę uśmiechając się. Następny był Lou.
- My się znamy prawda - powiedział puszczając mi oczko. Ja tylko przytaknęłam uśmiechając się. Kątem oka zauważyłam że Niall zrobił się naburmuszony.
- To co robimy - zapytał Liam.
- Jemy! - krzyknęłam w tym samym czasie z Niallem. Popatrzył się na mnie i szeroko uśmiechnął.
- Aaa co gotujemy ? - zapytał Zayn.
- Może naleśniki ? - rzuciłam pierwszą lepszą myśl - ja je zrobię ale ktoś mi musi pomóc. I cisza. Zero chętnych? Kiedy na ochotnika zgłosił się jeden z nich.
- Okej to my z Louisem idziemy gotować a wy może wybierzcie jakiś film - powiedziałam i skierowałam się z chłopakiem do kuchni. Kiedy wyciągaliśmy produkty postanowiłam zacząć rozmowę.
- To gdzie chcecie nas wyciągnąć? - spytałam wbijając jajko do miski.
- Jak powiem to już nie będzie niespodzianki - odpowiedział dosypując mąki i brudząc mnie przy tym.
- Ty niezdaro - krzyknęłam ze śmiechem.
- Nie przejmuj się. Ładnie ci z tą mąką na bluzce.
- Tak? - wzięłam trochę mąki do rąk i rzuciłam na pasiastą bluzkę  Louisa - tobie też ładnie z mąką na bluzce.
- A więc tak się bawimy? Ok. Tobie ładnie z mąką na twarzy - po tym wziął i rzucił mi w twarz. Musiałam się odegrać.
-Tobie ładnie z jajkiem we włosach - złapałam pierwsze lepsze jajko i rozbiła na głowie chłopaka. Widać było że był lekko zdziwiony ale ani trochę zły, wręcz przeciwnie. Widać że się świetnie bawił. 
- Hmmm - odwrócił się skierował do lodówki i schylił się po coś. Chwilę tak stał. Kiedy podszedł do mnie miał ręce za plecami. Wiedziałam że to nie wróży nic dobrego.
- A tobie ładnie z bitą śmietaną na twarzy - i dostałam dosyć sporą ilością bitej śmietanki.
- Ooosz ty - podbiegłam do jakiejś szafki i wyciągnęłam to czego szukałam. Nutella. Wzięłam łyżkę i dosłownie wystrzeliłam nutelle w... twarz Louisa. Wybuchałam głośnym śmiechem. On też zaczął się śmiać ale nie był mi dłużny. Nalał wody w złożone ręce i chlupnął mi w twarz. No... przynajmniej już nie miałam mąki i bitej śmietany. Louis chciał do podejść ale że podłoga była zalana wodą poślizgnął się przy czym mnie podciął i opadłam obok niego. Leżałam tak chwilę i zaczęłam się głośno śmiać a Louis ze mną. Kiedy skończyliśmy zaczęłam się podnosić. 
- Lubię cie - powiedziałam podając mu rękę.
- Ja ciebie też - odpowiedział ścierając nutelle z twarzy.
- Wiesz naleśników już raczej nie zrobimy. Może popcorn wystarczy - zaczęłam czyścić podłogę.
- Myślę że tak - powiedział z uśmiechem i wziął się do roboty popcornu. 
*** W tym samym czasie kiedy Lou i Kels poszli do kuchni Megan***
- Okej to co oglądamy? - zapytałam klaszcząc w ręce.
- Komedie - Krzyknął Zayn.
- Horror - parę sekund po nim Harry.
- Nie komedie są fajniejsze - odburknął Zayn.
- Wcale nie horrory są lepsze bo są straszne - odpowiedział lokowaty zakładając ręce na wznak.
- A komedie są zabawne - krzyknął Zayn. Ooo matko jak z dziećmi.
- Ej! Załatwmy to jak dorośli... papier, kamień, nożyce - po tym Liam popatrzył na mnie z miną a.r.f.k.m. a zaraz po tym zaczął się śmiać. Tak jak powiedziałam tak zrobili. I wygrał... Harry. Bardzo zadowolony skierował się na piętro po filmy i poprosił mnie o pomoc. Podreptałam za nim i zaraz wybieraliśmy filmy.
- No coś ty ten jest dla dzieci - powiedziałam wytrącając płytę z rąk Harrego.
- To może ten? - pokazał płytę na której było napisane ,, piła 6''.
- Niee, nie rajcują mnie flaki - powiedziałam przerzucając stertę płyt CD -  wole coś ze zjawami.
- Nie będziesz się bała? - zapytał z uśmiechem.
- A od czego są horrory? - jeszcze chwilę pogrzebałam kiedy znalazłam to czego szukałam - chce to.
- Klątwa? No okej ale siedzisz koło mnie. Jakbyś się chciała przytulać - powiedział poruszając brwiami.
- Taa chciałbyś - zaczęłam wkładać wszystkie płyty to szafki. W odpowiedzi nic nie usłyszałam prócz cichego szepnięcia ,,chciałbym''. Ja się tylko uśmiechnęłam i udawałam że tego nie słyszałam.
- A ile to trwa? Bo jeszcze chcemy was gdzieś zabrać.
- 2 godziny. Spokojnie zdążymy - powiedziałam dosiadając się do niego. Patrzyłam się w jego oczy i zrobiłam coś czego się nie spodziewałam.
- Śliczne zielone oczy - naprawdę s... zaraz... ja to powiedziałam na głos??? Cholera.
- Dziękuje ty też masz śliczne oczy - powiedział śmiejąc się - aha i uroczo się rumienisz. No teraz byłam na podobieństwo buraka. W ciszy zeszliśmy na dól. Kiedy byliśmy już na dole wszyscy siedzieli i rozmawiali. Jedynie zdziwił mnie widok mokrej Kels i Louisa i że zamiast naleśników mieli popcorn no ale nie wnikam. Usiadłam na kanapie obok Liama a Harry włączył film i również usiadł koło mnie. Zayn siedział na fotelu, Lou też a Kels i Niall na podłodze. Film nie był aż tak straszny ale były momenty kiedy się wystraszyłam i wtuliłam w Harrego. Za którymś tam wtuleniem powiedział mi na ucho ,, a nie mówiłem''. Ja tylko przewróciłam oczami i wróciłam do oglądania filmu. Cały czas byłam obejmowana przez Harrego. I szczerze? Wcale mi to nie przeszkadzało. Nawet nie zauważyłam a film się skończył i była godzina 18:00. 18:00!? Szybko ten czas zleciał.
- No dziewczyny, zbieramy się. Bierzemy was na małą wycieczkę - powiedział Niall wstając i podając rękę Kels. W niecałe 10 minut siedzieliśmy w aucie. Nie jechaliśmy długo. Kiedy wysiedliśmy chłopcy chcieli nam zawiązać jakieś przepaski na oczy. Trochę się wystraszyłam. W końcu znam ich tylko dzień. Ale... zaufałam im.

Kels POV

Kiedy Niall zaczął mi zawiązywać przepaskę na oczy nie za bardzo mi się to spodobało. Osobiście nie lubię mieć przepasek na oczach. Ale nie protestowałam jak złapał mnie za rękę. Szliśmy tak parę minut po czym Niall  puścił moją rękę i zaczął odwiązywać przepaskę. Zanim otworzyłam oczy usłyszałam głośne ,,taadaaam'' chłopaków. Kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam to wszystko zaparło mi dech. Było pięknie! To miejsce było przepełnione życiem i chciałam się tam znaleźć jak najszybciej.

piątek, 18 października 2013

Rozdział 7

Dopóki przed nami nie zawaliło się dosyć spore drzewo. Wystraszyłam się i krzyknęłam przez co facet nas zobaczył. Zaczął się zbliżać a ja nie miałam pojęcia co robić. Stałam tam jak posąg. Na szczęście z Niallem było inaczej. Szybko się schylił, wziął nieduży kamień i rzucił w psychopatę trafiając idealnie w głowę. Przestępca się zachwiał i upadł a piła łańcuchowa obok niego. Był nieprzytomny. Wtedy Niall dał znak żebyśmy już poszli. Przeskoczyliśmy płot i biegliśmy. Kiedy byliśmy wystarczająco daleko zwolniliśmy. Spacerowaliśmy jakąś uliczką. Było wspaniale. Gwiazdy świeciły, nikogo nie było, a ja sama z nim spaceruje po uliczkach Londynu, ekstra!
Szliśmy tak w ciszy kiedy postanowiłam ją przerwać.
- Kim był ten gościu? - na serio? Nie umiem zacząć lepiej rozmowy? Nie bo po co.
- Nie wiem nie przyjaźnie się z psychopatami - tutaj się zaśmiał. Matko jak on się słodko śmieje. 
- Haha taak wiem. Myślisz że policja będzie z wami rozmawiała na ten temat?
- Nie sądzę. Zrobiliśmy imprezę a ten ktoś po prostu przyszedł i zaczął nas straszyć. Nie wiem. - Kurde jak się zastanawiał nad czymś to słodko marszczył nos. Haha taak on wszystko robi słodko.
I znowu ta cisza. Nie lubię tego. Tym razem przerwał ją Niall.
- Ej, pamiętaj wisisz mi stos żelków - pomachał mi palcem i się zaśmiał.
- Nie ma sprawy. Ty chyba lubisz jeść co nie? - zapytałam z uśmiechem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Emm... co jutro robisz? - zapytał dosyć nieśmiało.
- Ty się przyjaźnisz z Harrym prawda? Zaprosił nas jutro do waszego domu. Nie masz nic przeciwko? - wolałam się zapytać.
- Tak przyjaźnię się z nim. Oczywiście że nie mam nic przeciwko, sam chciałem cie zaprosić ale jak Harry mnie wyprzedził - i po tym trochę się zasmucił. Dlaczego?
- Co się tak smucisz? Zazdrosny? - chciałam mu poprawić humor i lekko szturchnęłam go w ramię.
- Haha chciałabyś - i wystawił mi język. Miałam zamiar mu odpowiedzieć ale potknęłam się o krawężnik czy coś nie wiem co to było i wpadłam na Horana a on potknął się o swoją nogę. I stało się tak, że leżałam na nim na trawie.
- Ty niezdaro - powiedział dosyć cicho ale z dużym uśmiechem.
- Powiedział ten, który potknął się o własną nogę - lekko się uśmiechnęłam po czym zaczęłam się patrzeć w jego oczy. Było ciemno ale idealnie było widać ich błękit. Tonęłam w nich. Kiedy się oderwałam zauważyłam, że Niall patrzy się na moje usta. Wiedziałam co chciał zrobić. Zaczął się zbliżać. Coraz bliżej, bliżej, bliżej i... odwróciłam się i kichnęłam. Serio? Teraz! Kiedy mogę go pocałować kicham?
- O jejciu jak słodko kichasz - powiedział uśmiechając się. 
- Hah dzięki Megan też mi to z... Meg, Harry, dom kurde. Zapomniałam o niej muszę iść - brawo tak było mi dobrze z Niallem że zapomniałam o Megan.
- Odprowadzę cię ale dasz mi swój numer - nadal na nim leżałam. Jakoś było mi wygodnie.
- Okej ale mogę ci dać jak  będziemy już w drodze? - chciałam jak najszybciej być z Meg.
- Nie. Teraz. - Był uparty.
- Niall... - teraz tak mnie przewrócił, że on leżał na mnie i trzymał moje nadgarstki.
- Teraz albo zacznę cie łaskotać - cały czas się uśmiechał.
- Grozisz mi?
- Tak - i po tym zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam się ruszyć, ponieważ Niall przygniatał mnie całym ciałem a pomocy znikąd. Leżałam tam i się śmiałam a jak chciałam coś powiedzieć to wychodził tylko bełkot.
- To co? Dasz mi numer? - teraz przestał mnie łaskotać.
- Taak ale zejdź ze mnie - wreszcie złapałam oddech. Niall wstał podał mi rękę i zaraz wymienialiśmy się numerami po czym ruszyliśmy do domu Meg.

Megan's POV


Kiedy zobaczyłam Krisa z jakąś dziewczyną czułam ból, smutek i złość. A potem już nic. Już nie czułam nic. Chciałam skoczyć. Ale kiedy pojawiła się Kels i Harry miałam pewne wątpliwości co do tego. Stałam tam i patrzyłam się na wodę. Podałam rękę Harremu i zemdlałam.
Ciemność i cisza. Zupełna. Nagle znalazłam się białym pokoju. Nic w nim nie było. Zupełna nicość i biel. Nie byłam w szpitalu bo nadal byłam nieprzytomna. Pokój nie był duży, ale na jego końcu ktoś stał. Nie wiedziałam kto. Zaczęłam podchodzić i... zamarłam.
- Mama? - powiedziałam prawie szeptem.
- Cześć córciu - odpowiedziała kobieta. Nie wierze, to moja mama. Widzę ją. Od razu podbiegłam tam i się przytuliłam. Ona również to odwzajemniła. Tak bardzo mi tego brakowało.
- Dlaczego cie widzę - podniosłam wzrok na mamę.
- To jest zwykły sen, jesteś smutna i chcesz mnie widzieć więc jestem - uśmiechnęła się tak jak kiedyś.
- Chciałabym żebyś była przy mnie - zaczęły mi się łzy zbierać. 
- Ależ córciu ja cały czas jestem przy tobie tylko mnie nie czujesz - powiedziała przytulając mnie szczelniej.
- Wiem. Dlaczego musiałaś mieć ten wypadek - wyłkałam.
- Najwidoczniej los tak chciał. Słuchaj Megan martwię się o ciebie, żebyś nie robiła żadnych głupich rzeczy - za bardzo nie zrozumiałam o co chodzi.
- Co masz na myśli?
- Teraz w twoim życiu będzie się dużo działo. Musisz na siebie uważać. A teraz idź się budź ktoś na ciebie długo czeka. Kocham cie córciu - mama lekko się uśmiechnęła i zaczęła odchodzić.
- Ale mamo czekaj - nie słyszała mnie, szła dalej, dalej aż w końcu nie było jej widać. Wtedy się obudziłam. 

Harry's POV

Czekałem dosyć długo. Leżała tak jakąś dobrą godzinę. Już powoli zaczynałem się martwić, kiedy gwałtownie otworzyła oczy.
- Megan! Wszystko w porządku? - od razu usiadłem obok niej.
- Tak myślę... że tak. Gdzie jest Kels? 

Megan's POV

I tak jak na zawołanie do domu weszła Kels i... Niall?
- Megan matko wszystko w porządku? Tak się martwiłam - i rzuciła mi się na szyje.
- Tak nawet dobrze ale... teraz zejdź ze mnie bo mnie dusisz.
- Oj przepraszam - uśmiechnęła się i zwróciła do chłopaków - dzięki za wszystko co dzisiaj zrobiliście. Więc jutro się widzimy tak?
- Tak przyjadę po was - powiedział Harry.
- Ja też - dołączył się Niall.
- Okej to do jutra.
- Cześć - po tym oboje wyszli.
- Widzimy się jutro? - najwidoczniej dużo mnie ominęło.
- Noo tak umówiłam się na jutro z chłopakami. Chciałabyś iść?
Chwilę się zastanawiałam po czym odpowiedziałam.
- Tak chętnie pójdę.
- Aaa co z Krisem? - rzuciła moja przyjaciółka.
- Kris? On już dla mnie nie istnieje. Nie będę się nim przejmować będę żyć dalej - spuściłam wzrok i się szaro uśmiechnęłam.
- To dobrze. Wiesz co mam ci dużo do opowiedzenia ale - spojrzała na zegarek - jest 2:00 w nocy i łeb mi pęka więc może jutro ci opowiem.
- Okej nie ma sprawy ja też mam ci coś ciekawego do opowiedzenia, ale już ledwo co się trzymam. Too do jutra - wstałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Będę jutro o 10. Pa - i wyszła.
Zakluczyłam drzwi i skierowałam się na piętro pod prysznic. Wzięłam długą bluzkę do ud i jakieś krótkie spodenki. Kiedy już byłam w toalecie zaczęłam się rozbierać. Jak ściągałam spodnie coś mi zaszeleściło. Sięgnęłam do kieszeni a tam małą zwinięta karteczka. Zaczęłam czytać.
To jest mój numer telefonu : 884 284 865
                          Harry xoxo
Mimowolnie się uśmiechnęłam i od razu wzięłam telefon i zapisałam numer. Po tym szybko się umyłam i już leżałam w łóżku. Jeszcze chwilę grałam w angry birds i zasnęłam. 

Kels POV


Wyjątkowo wcześnie obudził mnie sms. Z niechęcią wyciągnęłam rękę. Spojrzałam na ekran. Niall. Jednak miłe rozpoczęcie dnia. Włączyłam treść.
Od: Niall
Hej mała mam nadzieje, że nie obudziłem. Byłem ciekawy co robisz :))
Lubie jak mówią na mnie mała. To jest takie przyjemne. Od razu zaczęłam odpisywać.
Do: Niall
Obudziłeś ale to nic :)) Za niedługo szykuję się do Meg a potem idziemy do was ;pp
Klik. Wysłano. Sprawdziłam godzinę 9:00 ?! No, faktycznie wcześnie. Nie chciało mi się wstawać ale byłam umówiona więc zwaliłam kołdrę z turlałam się z łóżka kiedy w tym momencie dostałam kolejnego sms.
Od: Niall
Tak wiem już nie mogę się doczekać ;) Mamy pomysł gdzie was zabierzemy  ;33
Znowu zaczęłam klikać.
Do: Niall
Mam się bać? :DD
Wysłałam wiadomość i podeszłam do szafy żeby wybrać ciuchy. Postawiłam na szarą bluzę z oczami poszarpane rurki niebieski tenisówki i niebieską bandamkę do tego torbę adidas.
Szybko podreptałam do łazienki się przebrać i przeczesać włosy. Przejechałam tuszem po moich rzęsach, i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z toalety miałam nową wiadomość.
Od: Niall
Raczej nie musisz ;) Musze kończyć papa
Uśmiechnęłam się odłożyłam komórkę i zeszłam na dół na śniadanie. Zrobiłam sobie kanapkę z nutella. A rodzice? Szczerze nie wiem gdzie ich wywiało. Po zjedzeniu udałam się do góry umyć zęby. Jak spojrzałam na zegarek była 9:45. Idealnie na dojście. Wyszłam z domu zakluczyłam go i ruszyłam. Na dworze było wyjątkowo ciepło i słonecznie. Jak na wrzesień do dobrze. Wiaterek lekko rozwiewał moje rozpuszczone włosy. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam moją playlistę w telefonie. Nawet nie zauważyłam a już stałam pod domem mojej przyjaciółki. Jak zawsze otworzyłam drzwi bez pukania. Tak często jesteśmy u siebie, że to już nawyk. Kiedy byłam już w salonie usłyszałam dosyć głośne krzyki. Z tego co wiem to słyszałam Meg i... jej tatę. Wiem, że tak się nie powinno robić ale schowałam się za drzwi od łazienki i słuchałam.
- Ale dlaczego się mnie czepiasz?! - krzyknęła Meg. Była nieźle wkurzona.
- Dlaczego? Bo przychodzisz w nocy całkowicie nawalona! - jej ojciec też nie był w dobrym humorze.
- Tak? No proszę odezwał się lepszy - prychnęła Megan.
- Jak ty się do ojca odzywasz? - zapytał marszcząc brwi.
- Tak jak na to zasłużyłeś - lekko zacisnęła pięści.
- Matka by nie chciała żebyś tak mówiła - odpowiedział troszkę łagodniej.
- Nie wiesz co by chciała bo mama nie żyje. A jakby żyła pewnie chciałaby żebyś chociaż trochę mniej pił i zwracał uwagę na córkę - powiedziała na jednym tchu.
- Nie odwracaj kota ogonem - opowiedział machając palcem.
- Nie odwracam. Ja mówię prawdę która mnie boli - powiedziała już ciszej przymykając oczy.
Przez chwilę panowała cisza po czym jej ojciec się odezwał.
- Megan ja... - zaczął się jąkać.
- Nie tato. Wiesz nie musisz nic mówić jest... jest wszystko ok. Ja idę bo... zaraz ma przyjść Kels - i nie dając mu dojść do słowa pobiegła na piętro trzaskając drzwiami. Jej ojciec głośno westchnął i stał chwilę w tym samym miejscu. Po chwili zaczął zmierzać do łazienki gdzie byłam. Totalnie osłupiałam. Jak mnie zobaczy dowie się że cały czas tu byłam i słyszałam ich kłótnię i będę mieć przerąbane. Nie wiedziałam co zrobić. Wskoczyć do wanny? Nie, będzie mnie widać. Może zmieszczę się do pralki? Haha tak chciałabym. Jak idiotka zakryłam się ręcznikiem i stałam nieruchomo, tylko mi widać było całe nogi aleee co tam może się uda. Już dotykał klamki i otwierał drzwi kiedy...                                        

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdzial 6

Wpadłam na Harrego.
-Uważaj jak chodzisz Megan - rzucił lekko zirytowany.
-Sory nie patrzyłam ale... skąd wiesz jak się nazywam? - ten chłopak zadziwiał mnie w snach jak i na jawie.
-No wiesz w końcu chodzimy razem do klasy - teraz się uśmiechnął - ty wiesz jak się nazywam?
-Tak wiem. Słuchaj miło było em... na ciebie wpaść ale szukam kogoś więc bedę musiała iść - nadal nie miałam pojęcia gdzie jest Kris i Kels
Patrzył się na mnie chwile o w końcu odezwał 
-Jasne mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy mała - i zaczął odchodzić.
-Ja nie jestem mała!!! - jedynie krzyknęłam a kilku ludzi wokół dziwnie się na mnie popatrzyło a potem wróciło do tańca.

 Harry's POV

Ach... zadziorna. Fajna jest. Chciałbym z nią pobyć sam, poznać się ale... po pierwsze ma chłopaka a po drugie teraz jest troszkę dużo osób więc nie pogadamy na spokojnie, a numeru od niej nie wziąłem. Gratuluje Harry. Postanowiłem poszukać któregoś z chłopaków żeby potańczyć, pogadać, wypić, cokolwiek żeby o niej nie myśleć. Kiedy tak się przepychałem zauważyłem siedzącego na sofie Zayna. Od razu się dosiadłem.
- Nicki? - wybełkotał chłopak.
-Co? Jaka Nicki?- ciekawe jaka Nicki.
-Ej obiecałaś że kupisz mi jeża i co? Nie masz, z nami koniec. - i po tych słowach usnął mi na kolanach.
Zacząłem się zastanawiać ile wypił.
-Haha nie przejmuj się. Tak się upił, że mówił iż poznał Nicki Minaj i że ona ma mu kupić jeża - zaśmiał się Liam.
- No cóż to ma sens - tu się zaśmiałem - idziemy tańczyć?
- Jasne
Lekko odłożyłem Zayna i poszliśmy tańczyć.

Megan's POV

Chodziłam wszędzie, jak idiotka. Błądziłam po domu i próbowałam znaleźć Krisa ale wcięło go. Próbowałam też zadzwonić. Poczta... cholera gdzie on jest? Postanowiłam napić się wody. Bez celu błądziłam po ludziach kiedy nagle wyplułam wodę na przechodzącą osobę. Szybko przeprosiłam i wróciłam wzrokiem tam gdzie wcześniej... Kris z kimś się obściskiwał. Nieee z kimś... z jakąś dziewczyną?! Ale... przecież... dla... dlaczego? Chciałam tam pobiec, dać mu z liścia i powiedzieć jakim to jest dupkiem ale... zabrakło mi odwagi i pewności siebie? Jedynie upuściłam szklankę i rozpadła się na podłodze z trzaskiem. Wybiegłam z budynku po prostu zaczęłam biec przed siebie.

Kels POV

Zaczęło mi się nudzić więc poszłam poszukać Meg. Chodziłam po willi. Dzwoniłam. Nic. Chcialam usiąść ale zobaczyłam coś przez co nie mogłam. W jednej chwili puściłam się pędem za moją przyjaciółką. Nie wiedziałam zupełnie o co chodzi. Bałam się żeby nie zrobiła nic głupiego. Tak bez powodu by nie wybiegła. Może ktoś ja zastraszał albo molestował? Nie wiem. Starałam się biec jak najszybciej.

Harry's POV

Tańczyłem tak z Liamem aż w końcu nie miałem siły. Usiadłem i zacząłem popijać cole. Jednak szybko się zerwałem bo zobaczyłem biegnącą Kels. Nie wiedziałem gdzie, po co, ale sam zaczęłem biec.

Kels POV

Nieważne ze byli ludzie, samochody, krzaki, ja biegłam tak szybko żebym mogła dogonić Megan, ale i tak była sporą odległość ode mnie. W końcu stało się to czego nie chciałam... zgubiłam ją. Było już ciemno. Zaczęłam się nerwowo rozglądać po okolicy. Kiedy nagle ktoś na mnie wpadł. Nie dużo widziałam ale wywnioskowałam po lokach, że to em... no chyba Lia... nie! Harry. Tak!
- Co ty tutaj robisz?! - krzyknęłam nie ogarniając o co chodzi.
- Nie gadaj, biegnij - po tym jedynie mnie pociągnął i zaczęliśmy biec przed siebie. Ta droga prowadziła na... most... cholera. Kiedy zobaczyłam Megan myślałam, że umrę. Stała za barierką. Była wychylona i patrzyła na wodę. 
- Megan co ty robisz!? - krzyknęłam zupełnie zdezorientowana.
- Nic. Chce skoczyć. Kris by tego chciał jak się obściskiwał z inną - a więc o to chodziło.
- Posłuchaj jeśli cię zdradził to znaczy, że nie był ciebie wart i to zwykły kretyn. Proszę cię nie skacz. - sytuacja robiła się coraz bardziej niebezpieczna.
- A może ja nic nie znaczę dla nikogo? Jestem nikim. Nie umiem nawet przypilnować swojego chłopaka.
Teraz to odezwał się Harry. Zdziwiło mnie to bo cały czas stał jak wryty.
- Nawet tak nie mów, nie jesteś nikim. Jesteś wspaniałą dziewczyną, która nie powinna przejmować się takim idiotą. Proszę nie rób nic głupiego.
- A kogo ja obchodzę? - puściła jedną rękę. Wystarczyło poluzować drugą i... i zginie. Nie. Tak nie będzie.
- A może mnie obchodzisz? A może dla mnie coś znaczysz? - Harry zaczął się przybliżać - daj mi rękę.
Teraz Megan jedynie się popatrzyła i... podała mu rękę. Kamień z serca mi spadł. Od razu do niej podbiegłam ale zemdlała. 
- Dziękuj ci Harry, że przybiegłeś nie wiem czy dałabym sobie radę.
- Nie ma sprawy, teraz trzeba coś z tym kretynem zrobić - powiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Co masz na myśli? - za bardzo nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Możemy się zemścić, ale jak Meg pozwoli - ten chłopak mnie przerażał ale polubiłam go.
- To może być nawet całkiem dobry pomysł. Słuchaj pomożesz mi zanieść Meg do domu?
- Pewnie, chodźmy.
Szliśmy przez ulice Londynu w ciszy kiedy Harry się odezwał.
- Macie jutro czas?
- Tak raczej tak, a co?
- Może przyjdziecie jutro do nas poznałybyście chłopaków, poprawimy Meg nastrój - zapytał niosąc nadal nieprzytomną dziewczynę.
- Pewnie jak będzie chciała. O której i gdzie?
- O 14 po was przyjadę, mieszkamy tam gdzie była impreza. - kiedy skończył mówić staliśmy już pod domem.
- Cholera ale ze mnie kretynka - no wiedziałam że czegoś zapomniałam.
- Co się stało? - zapytał się odwracając do mnie.
- Zostawiłam torebkę u was z kluczami i telefonem.Chociaż Megan ma - po tym sięgnęłam do torebki mojej przyjaciółki, wyjęłam klucze i otworzyłam dom. Wiem to głupie wpuszczać do domu kogoś kogo się nie zna ale... zaufałam mu.
- Posłuchaj Harry nie znamy się dobrze ale mogę ci zaufać? Muszę do was wrócić po torebkę. Przypilnuj jej nie chcę żeby sobie coś zrobiła.
- Jasne, leć.
Pomachałam mu i wyszłam. 

Harry's POV

Stałem tak chwile w salonie kiedy postanowiłem ją położyć na kanapie i czekać aż się obudzi. Nie wiem jak ten dupek mógł ją zdradzić. Zachowuje się jak jakiś potwor bez uczuć. Tak wiem, że to dziwne, że ja tak mówię, ale serce mnie bolało kiedy widziałem Meg stojącą za barierką. Martwiłem się o nią ale... nie, nie mogłem się zakochać, po jednym dniu? Nie, nie sądzę, ale jak ją poznam... nie wiem. Zaczęło mi się nudzić więc znalazłem pilot i włączyłem TV.
Z ostatniej chwili. Właśnie dzisiaj z więzienia Londyńskiego uciekł groźny przestępca. Prosimy nie wychodzić wieczorami z domu. Poszukiwany jest uzbrojony w piłę łańcuchową. Policja już zaczęła poszukiwania w okolicach Berlington. Prosimy nie panikować i uważać na siebie. Kolejne wiadomości jutro o 20 dziękujemy.
Cholera ta ulica jest blisko naszej. Żeby tylko chłopakom ten psychopata nic nie zrobił albo Kels...

Kels POV

Kiedy szłam przez ulice Londynu było naprawdę przyjemnie, lekki wietrzyk rozwiewał mi włosy, było słychać ciche świerszczenie, piłę łańcuchową... zaraz co?! piłę łańcuchową?! Ale to co zobaczyłam przebiło dzisiaj wszystko. Miejsce w którym była impreza roiło się od uciekających na wszystkie strony nastolatków przed gościem w masce z piłą łańcuchową. To naprawdę wyglądało jak ,,projekt x '' tylko, że tam był facet z miotaczem ognia... co ja mówię!? on ma piłę łańcuchową! Pomyślałam, że kupię sobie nową torebkę i telefon ale zobaczyłam coś przez co nie mogłam. Widziałam Nialla który wchodził do domu od tyłu... Co ten kretyn robi nie słyszy piły łańcuchowej?
Teraz to całkiem zwariowałam. Od razu puściłam się biegiem do ich domu. Przeskoczyłam przez płot i pobiegłam od tyłu tak, że ten psychopata mnie nie widział. Brawo ja. Kiedy weszłam do domu zauważyłam moją kremową torebkę. Złapałam ją i pobiegłam na piętro gdzie paliło się światło. Kiedy tam wbiegłam zobaczyłam chłopaka który szuka czegoś po szafkach. Kiedy stanęłam w progu od razu się odwrócił.
- Hej, co tu robisz? - zapytał jakby nigdy nic
- Próbuje ci uświadomić, że na dole jest jakiś psychopata z piłą a ty czegoś sobie szukasz? - rzuciłam z ironią w głosie.
- Nie czegoś tylko żelków - odpowiedział uśmiechając się i wracając do poprzedniej czynności.
- Posłuchaj kupie ci stos żelków ale proszę choć bo ten gościu może tu przyjść i nas pozabijać - zaczęłam panikować.
- Zależy ci na mnie? - zapytał z uśmiechem.
- Co? Nie, to znaczy... zostawiłam tu torebkę i się po nią wróciłam potem zobaczyłam jak tu wchodzisz i przyszłam a teraz się zamknij i chodź - pociągnęłam go za rękę i wybiegliśmy tylnym wyjściem. Wszystko było dobrze dopóki...

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 5

                                                                        ***
-Spoko nic się nie stało. Ej ...to ty uciekłaś przy wejściu ? - zapytał lekko rozbawiony blondyn. Myślałam że spalę się ze wstydu.
-Emmm no... ja się .. ten ,źle poczułam.. wiesz ..musiałam do toalety.. - cholera ,ale się jąkałam. Świetnie znowu zrobiłam z siebie idiotkę. 
-Mam nadzieję ,że już dobrze się czujesz . Jesteś tutaj sama?
-Noo, nie bo moja, znaczy jestem to ja jestem z Megan ,przyjaciółka ze swoim chłopakiem se tam poszła a ja chciałam no tańczyć .. . -pięknie lepiej nie mogłam poskładać słów. Teraz uzna mnie za totalną kretynkę. 
-Aha. Chciałabyś zatańczyć ?? - zapytał wyciągając dłoń w moją  stronę .
-Um no jasne -jak to usłyszałam to miałam ochotę z jednej strony znowu uciec a z drugiej skakać jak małe dziecko ,gdy dostanie upragnioną zabawkę . Boże muszę iść do psychologa , haha mniejsza o to . Najważniejsze ,że tańczyłam z NIALLEM ! Na początku byłam strasznie spięta ,ale z przypływem kolejnych piosenek ,coraz lepiej tańczyłam . Świetnie się z nim bawiłam ,on chyba ze mną też , co chwilę się wygłupialiśmy  wcale nie sprawiał wrażenia że jest przestępcą wręcz przeciwnie. W końcu puścili wolną piosenkę na co chłopak podszedł i lekko złapał mnie za biodra , ja natomiast zawiesiłam mu ręce na szyi . Tańczyliśmy tak przez chwilę i w końcu zaczęliśmy rozmawiać .
-Jak ci się podoba impreza ? -zaczął chłopak. 
-Jak na razie jest ekstra -odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
-Wiesz ja pójdę poszukać moich przyjaciół pewnie dawno już się upili i gdzieś leżą - powiedział i mrugnął do mnie.
-Okej nie ma sprawy ja pójdę się przewietrzyć do ogródka .
-Spoko tylko uważaj na fokę .
-Że co?- zdębiałam , nie wiedziałam czy to żart czy tylko dlatego że się upił.
-No po prostu , to foka Harrego. Pływa w basenie. Uważaj bo chlapie .-rzuciła odchodząc i się uśmiechnął.
 Byłam lekko zdezorientowana, ale poszłam nad basen i to co powiedział mi Niall było prawdą. W basenie pływała średniej wielkości, szara foka. Moja pierwsza myśl ,była taka że przyjaciel blondyna jest chory psychicznie ,że ma fokę.Ale wydawała się taka słodka nawet podpłynęła. Lekko się uśmiechnęłam . Poszłam do baru po drinka i wróciłam się do zwierzątka .Zrobiłam sobie z nim zdjęcie i dodałam na tt z podpisem " takie tam z foką ;p".
Chwile tam stałam i miałam zamiar iść sprawdzić gdzie Meg , ale kiedy wstawałam od razu musiałam na kogoś wpaść i przy okazji rozlać na niego drinka .Brawo  idiotko nawet nie umiesz wstać,żeby kogoś nie oblać .
-Jezuu , strasznie cię przepraszam zagapiłam się.Ale ze mnie niezdara - myślałam że spalę się ze wstydu.Powód mojego rozkojarzenia był prosty. Zobaczyłam Nialla z Amandą , pięknie. Na pewno mam teraz u niego szanse . Też dopiero przyjrzałam się chłopakowi , na którego wylałam drinka. Miał na sobie bluzkę w paski, roztrzepane włosy i niebieskie oczy .O kur.. był ładny .Hahah a ja tylko o tym .
-Nic się nie stało i tak noszę tą blukę prawie cały czas przydałoby się ją do prania wrzucić - teraz chłopak się uśmiechnął i wyciągnął do mnie rękę - Jestem Louis.
-A ja Kels - uścisnęłam rękę i również się uśmiechnęłam .
-Czy ty robiłaś  sobie zdjęcia z foką ?? -zapytał nadal uśmiechnięty .
- Emm .. taak , bo wiesz nie zawsze widzi się fokę w basenie. To coś w rodzaju " projektu x" tyle że w filmie wjechali tam samochodem - odpowiedziałam lekko unosząc kąciki ust .
Przez chwilę Louis się nie odzywał i stał nadal z uśmiechem przyglądając mi się .
-Co ? - zapytałam , bo byłam ciekawa czemu chłopak mi się tak przygląda. W końcu się odezwał.
-Zabawna jesteś . Lubię cię . Dasz mi swój numer?? -trochę zaskoczył mnie tym pytaniem ,ale się zgodziłam.Kiedy dałam mu numer , pomyślałam że powinnam znaleźć Megan .
-Wiesz Louis miło się z tobą rozmawiało ale muszę iść poszukać swojej przyjaciółki i .. jeszcze raz cię przepraszam - powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Spokojnie nie ma sprawy .Leć . -po tych słowach zaczęłam się powoli oddalać,kiedy uslyszałam jak Louis coś mówi. 
-Słodko się rumienisz - po tym jedynie się uśmiechnęłam i jeszcze bardziej zarumieniłam.
                                                 *** Niall ***
Kiedy tak tańczyłem ktoś na mnie wpadł, bylem lekko zdenerwowanyale jak zobaczyłem kto to jest od razu poprawił mi  się humor. po mimo tego że nie znałem Kels strasznie ją polubiłem. Było mi z nią dobrze zwłaszcza wtedy jak się wygłupialiśmy śmiała się tak pięknie. W końcu puścili wolnego od razu ją do siebie przyciągnąłem i zaczęliśmy się bujać w rytm melodii. Było niesamowicie do kiedy nie zacząłem się spinać . Ale to do mnie nie podobne.Zazwyczaj jestem wyluzowany .A teraz ? Cholera może się zakochałem.. tak pierdolnij się w łeb czlowieku. Powiedziałem jej ,że idę się spotkać z chłopakami a tak naprawdę poszedłem w stronę baru w ogrodzie .Wtedy mogłem patrzeć  na nią . Tak wiem jestem nienormalny .Ale to nie ja robię sobie zdjęcia z foką. Hahah ona jest świetna . Stałem tak tam i się na nią gapiłem , kiedy zobaczyłem że ktoś do mnie biegnie.
To nie mogła być Kels , bo ona stała przy basenie a więc to była ..  Amanda świetnie tylko jej tu brakowało... .
-Hej Niall , cześć jak tam ?! -biegła do mnie zadziwiająco szybko. Przypomniała mi się ta scena z parku i postanowiłem odsunąć się w bok  .Najwyżej zaryje szczęką w krzesło a nie wpadnie mi w ramiona.- hejjjjj kochany mówiłam ,że przyjdę jak się bawisz ?-jakoś wydyszała .
-Fajnie -od razu odwróciłem od niej wzrok i spojrzałem na Kels. Patrzyła się na nas i  kiedy chciała się podnieść , oblała Louisa drinkiem.Wydawało mi się to zabawne ale nie było mi do śmiechu , bo bałem się że Kels zakocha się w którymś z moich przyjaciół. 
Starałem się przekazać Amandzie ,że nie mam ochoty z nią rozmawiać , ale chyba mi nie wyszło.
-Haloo gdzie się tak patrzysz przecież jestem tutaj- powiedziała i pokazała na siebie.
-A kto powiedział ,że mam się patrzeć na Ciebie ?-szczerze? Nie cierpiałem jej .Cholernie się narzucała .
-Ojejciu a coś ty taki oschły? Powinieneś się napić czegoś co ?- w tym momencie zaczęła czkać.
-Mi wystarczy i tobie chyba też- popatrzyłem na ledwo trzymającą się dziewczynę.
- eee tam nie przesadzaj , wisz chcesz się dzałować ? - tym pytaniem lekko mnie rozbawiła. Pijana dziewczyna co 2 słowo czkała i nie potrafiła dobrze wymówić niektórych słów  , dobreee. 
- Nie dzięki ,idź z tym do foki -rzuciłem i odeszłem.
                                                            ***Amanda***
Jest cholernie uparty ale.. dam radę! Może jakby zobaczył ,że jego kochana Kels ma innego to może spróbowałby ze mną ? Trzeba  będzie ją zeswatać ..

                                                           *** Megan ***
Przez niecałą godzinę siedziałam w barze i popijałam to wódkę to coca-cole a raz to i to. Na szczęście mam silną głowę i nie upiłam się tak jak niektórzy.Ogólnie to widziałam fokę w basenie -
słodka  była. Kiedy w końcu znudziło mi się siedzenie poszłam trochę potańczyć ale po takiej zawartości jaką wypiłam to mogło by się źle skończyć ,więc potańczyłam 15 minut i poszłam poszukać Krisa i Kels.Zaczęłam chodzić po całym domu lekko wstawiona starałam się wzrokiem ich wyszukać ale na marne. Błądziłam tak kiedy niechcący wpadłam na ...
 

sobota, 12 października 2013

Rozdział 4

                                                        *** Kels ***
   Była 20.30 .Kris już był pod domem.Po paru minutach jechaliśmy na dany adres. Megan była ubrana w pastelową różową sukienkę do kolan, skórzaną kurtkę , czarne szpilki z materiału plus czarna torebka kopertówka a włosy miała upięte w roztrzepanego koka. Ja miałam na sobie sukienkę w pastelowe kwiatki do kolan ,kremową marynarkę , kremową kopertówkę i w tym samym odcieniu szpilki, włosy zostawiłam rozpuszczone. Kris miał włosy postawione na żel , długie spodnie jeansowe , biały T-shirt i czarną skórzaną kurtkę .
   Nawet się nie zorientowałam a już byliśmy na miejscu .Kiedy zobaczyłam ten dom to dech mi w piersiach zaparło. Był wręcz ogromny.Słychać było głośną muzykę. Impreza się już rozkręciła na dobre . Drzwi były zamknięte. Gdy zapukaliśmy otworzył nam ...
Cholera jest tyle ludzi ,ktokolwiek nie bo po co. Właśnie on nam musiał otworzyć te pieprzone drzwi.
-Cześć wchodzicie -zaprosił nas blondyn i zrobił miejsce w drzwiach żebyśmy mogli przejść .I znowu się popisałam. Jedyne co mogłam w tej chwili zrobić to uśmiechnąć się, spuścić głowę ,przepchnąć się przez Meg i Krisa i zniknąć w tłumie.Musiałam się czegoś napić.
                                      
                                                          ***Niall***
  Przyszła , tak się ucieszyłem.Kiedy tylko na nią spojrzałem uśmiechnąłem się ona również ,ale szybko spuściła  głowę i... uciekła. Hahah to było takie słodkie kiedy się wstydziła. To mi się w niej podobało. Wygląda na to że jest nieśmiała ,ale pozory często mylą.


                                                     ***Megan ***
Nie no, zabije ją mogłaby się z nim poznać czy coś ale nie musiała zwiać.Muszę ją znaleźć .
-Kris ja idę poszukać Kels potem się spotkamy ok ?
-Ok .Tylko uważaj na siebie - Odpowiedział mi i mrugnął do mnie .
- Jasne , nie martw się .
Zaczęłam wzrokiem szukać tej wariatki ,  ale na marne. Już miałam przestać jej szukać ,kiedy zobaczyłam kremową marynarkę mojej przyjaciółki. Od razu do niej podbiegłam.
 -Czyś ty zwariowała ?? Dlaczego uciekłaś?? -zaczęłam się jej wypytywać.
-No bo.... jaa.. nie wiem . Zawsze się przy nim tak zachowuję -odparła popijając  jakieś piwo.
- Posłuchaj weź się w garść! Nie możesz  cały czas uciekać, spróbuj z nim porozmawiać bo w innym razie Amanda się nim zajmie a tego nie chcesz prawda ?
-Hahahah tak prędzej dostanie ode mnie w nos z pięści -brunetka zaczęła się śmiać .
-Można też tak.Ja idę poszukać Krisa a ty spróbuj do niego zagadać.Widzimy się potem , nie schrzań niczego 
-No spróbuje..
                                                           *** Kels ***
Patrzyłam na odchodzącą przyjaciółkę.Totalnie nie wyobrażałam sobie rozmowy z Niallem .Sama nie wiem dlaczego tak dramatyzuję. Nigdy tak się nie zachowywałam a teraz? Jak go zobaczyłam schowałam się za krzakiem jestem żałosna ,ale nie ma co się pora wziąć się w garść .Siedziałam na swoim miejscu jeszcze 10minut a potem poszłam na parkiet. Było naprawdę fajnie co chwila ktoś mnie zagadywał i pytał jak się bawię.Wszystko było ok.Kiedy nagle potknęłam się o czyjąś nogę i wpadłam na jakąś osobę.
-Jejku bardzo przepraszam potknęłam się i ...-zaczęłam się tłumaczyć ,ale kiedy zobaczyłam komu wpadłam w ramiona od razu poczułam się jak sparaliżowana albo jakbym dostała 5kilowym młotkiem w twarz. Przede mną stał blondyn od którego uciekłam przy wejściu.

Rozdział 3

Megan's POV

Tak jak pewnie Kels , cały dzień nie miałam nic do roboty. Mój poziom nudy sięgnął zenitu . Leżałam na łóżku i nie miałam ochoty nawet palcem kiwnąć . Jednak postanowilam nie byc taka leniwa i obróciłam się  na drugi bok na łóżku. kiedy się odwróciłam doznałam wręcz zawału i prawie spadłam z łóżka. Obok mnie leżał Harry!! 
- Harry ?! Co ty do cholery tu robisz ? -to było straszne jak go zobaczyłam , ale  jakaś część mnie się ucieszyła.
-Jak widać leże sobie - lekko się uśmiechnął ukazują te słodkie dołeczki.
-Ale jak ty się tu dostałeś ?!
-Balkon miałaś otwarty...
-Po co tu przyszedłeś  my nawet się...- nie dokończyłam , bo podszedł  i pocałował mnie , cholernie dziwnie się poczułam z jednej strony chciałam dać mu z liścia i uciec z tąd  a z drugiej chciałam zostać i się z nim całować. Jednak w tej sekundzie przerwał nam  dzwonek do drzwi.
-Idź zobacz to na pewno twoja przyjaciółka. 
-A ty masz zamiar zostać ? -już zupełnie nie wiedziałam co mówię.
-Nie. Ja się już będę zbierał do zobaczenia jeszcze dzisiaj -odpowiedział puszczając mi oczko.
Chciałam się jeszcze odwrócić i pożegnać ale... jego już nie było. Emmmm dobraa teraz na serio się boję .Już schodziłam po schodach kiedy nagle się potknęłam, chciałam się złapać poręczy ale nie zdążyłam zaczęłam spadać a przy tym krzyczeć ...
  Otworzyłam  oczy . Siedziałam na łóżku , cała spocona. Czyli to był sen. Kolejny pieprzony sen. 
Do zobaczenia  dzisiaj ? Nie mam zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić . To zwykły sen ... znowu . Odruchowo sprawdziłam telefon . 2 wiadomości.

 Od : Kels
Hej masz  zamiar otworzyć te drzwi czy mam tu spać i czekać dalej ?

To zaczyna się już robić dziwne. No ejjj Harry w moim śnie zgadł se kto przyszedł to troche niepokojące . Odłożyłam telefon i poszłam na dół . Oczywiście jak schodziłam po schodach szłam powoli i ostrożnie . Ten sen był taki realny ... dotyk Harrego , pocałunek. Co najgorsza ja to nadal czułam chociaż to był tylko sen. Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam moją przyjaciółkę , która  bawiła się swoim telefonem.
- No nareszcie! Myślałam że usnę. A wiedziałam że jesteś bo samochód stoi na podjeździe - po tych słowach się uśmiechnęła i kontynuowała - wpuścisz mnie ?
 Ja się wtedy ogarnęłam i zaprosiłam ją gestem ręki żeby weszła. Wtedy przypomniałam sobie ,że mam jeszcze jedną nieprzeczytaną wiadomość . Przeprosiłam na chwile Kels i poszłam do góry , wzięłam telefon i zobaczyłam nieznany numer .

Od : 743211569
Hej  dzisiaj impreza na 20.00 adres : Baker Street. Zabierz przyjaciół  

Ja tylko popatrzyłam się na tą wiadomość jeszcze raz i przypomniałam sobie słowa Harrego "do zobaczenia jeszcze dzisiaj ". Jedyne o czym pomyślałam to ,to że  Harry jest Freddim Kruggerem i nawiedza mnie w snach. Haha dobra ale to i tak było dziwne . Zaszłam na dół i zobaczyłam Kels , która się rozgościła i podjadała krakersy w między czasie robiąc nam herbatę.  
Zmarszczyłam brwi. 
- Jak weszłaś? - pokazałam na drzwi - przecież są zamknięte. 
Wzruszyła ramionami nie odwracając się. 
- Przez okno. 
Jeszcze bardziej zmarszczyłam brwi. Już miałam coś powiedzieć ale powstrzymałam się. Westchnęłam. 
-Widzę ,że jak zwykle wyjadasz mi wszystko co  mam w szafce prawda ? -zapytałam opierając się o framugę drzwi z uśmiechem. 
 Ona jak zwykle podniosła obie ręce w geście że nic nie jadła pomimo tego ,że przeżuwała chyba 5 krakersów naraz. Obie zaczęłyśmy się śmiać .
- Słyszałaś że dzisiaj jest jakaś impreza? - zagadnęłam. 
Kels zaprzeczyła zdziwiona. 
- Nic nie słyszałam.
Podeszłam do niej z lekkim uśmiechem na twarzy. 
- Idziemy? - nie dałam jej jednak dojść do słowa widząc jej zniechęconą twarz - no proszę. Zaczyna się rok szkolny już nie będzie takiej okazji.  
Wzruszyła ramionami i również się uśmiechnęła. 
- Idziemy.
                                                                     *          *       *   
Kiedy była 19 : 45 obie byłyśmy gotowe na wyjście. Zamknęłam dom i razem z Kels ruszyłyśmy w stronę wyznaczonego adresu. W międzyczasie wysłałam sms Krisowi o imprezie która ma być. Tak jak sądziłam dostałam odpowiedź że już tam jest. 
Po kilku minutach stanęłyśmy przed masywnym białym,  jednopiętrowym domem. 
Popatrzyłam uśmiechnięta na Kels. Widziałam na jej twarzy niepewność i niechęć. Dodałam jej otuchy lekko szturchając ją w ramię i posyłając uśmiech. Ona również się uśmiechnęła. Po chwili znalazłyśmy się w domu.