- Hej kochana. Jak się czujesz? - powiedziałam dosiadając się do niej.
- Źle - odpowiedziała krótko odkładając album na szafkę - byłaś cały czas w domu prawda?
- Tak. Meg przepraszam że podsłuchiwałam, weszłam tak jak zawsze i usłyszałam jak się kłócisz więc... nie chciałam się wtrącać - wiedziałam że przed nią nic nie ukryje.
- Nie musisz przepraszać. Nic się nie stało. Ta kłótnia to był dowód jak mój ojciec się mną interesuje - teraz nie wiedziałam co powiedzieć. Zupełnie. Więc siedziałam cicho kiedy Meg znowu zaczęła kontynuować - wiesz, bardzo często tęsknie za tymi czasami kiedy była mama. Albo kiedy mój tata nie był pijakiem. Albo kiedy był mój brat. Po wypadku mamy on zniknął. Policja go szukała ale... przepadł. Nie widziałam go od 5 lat. Możliwe że nie żyje, albo gdzieś ma swoje miejsce. A tata? Też po wypadku zaczął pić i wszystko olewać łącznie ze mną. Po tym wydarzeniu wszystko się zawaliło.
Znałam tą historię. My z Meg jesteśmy jak siostry. Wiemy o sobie wszystko. Oczywiście znałam jej brata. Można powiedzieć że nawet się z nim przyjaźniłam. Był od nas o rok starszy. Wszystko układało się dobrze... do tego wypadku. Jak mówi Megan potem go nie było. Przez cały czas siedziałam cicho. Chciałam dać Meg się wygadać. Może będzie jej lepiej. Po tym jak skończyła mówić wzięła ponownie album i otworzyła na zdjęciu gdzie była z całą rodziną na tle morza. Lekko przejechała palcem po zdjęciu a po chwili mała łza spłynęła po jej policzku
Nic nie mówiłam tylko mocno ją przytuliłam.
Ona wtuliła mi się w ramię i cicho popłakiwała. Wiedziałam że jej to pomoże więc siedziałam cicho i mocno ją przytulałam. Siedziałyśmy tak z 10 minut kiedy Meg podniosła się mojego ramienia.- Wiesz, jest jeszcze coś co mnie męczy - powiedziała pocierając oko.
- O co chodzi? - zapytałam opiekuńczo.
- Bo... kiedy byłam nieprzytomna... widziałam mamę - opowiedziała spuszczając wzrok na pognieciona chusteczkę którą trzymała w ręce.
I znowu nie wiedziałam co powiedzieć. Fakt że widziała swoją mamę trochę mnie zmartwił. Umierała? Co ja mówię przecież ona tylko zemdlała. Więc to był tylko sen?
- Widziałaś swoją mamę? A rozmawiałaś z nią? - mam nadzieje ze ten ,,sen'' nic nie znaczył.
- Rozmawiałam. Powiedziała mi że muszę na siebie uważać bo w moim życiu będzie się dużo działo- odpowiedziała nadal bawiąc się chustką.
Teraz to już całkiem nie wiedziałam co mam myśleć. Najpierw widzi swoją mamę a potem ona ją przed czymś ostrzega. Dosyć dziwna sytuacja.
- Jak myślisz co miała na myśli?
- Sama nie wiem. ,, Dużo się będzie działo''. To na pewno nie wróży nic dobrego - powiedziała rzucając już chusteczkę na podłogę.
- Posłuchaj.Możliwe że to był zwykły sen i nic się dziać nie będzie, albo twoja mama chciała się z tobą telepatycznie połączyć i coś przekazać. Jeśli ma się dużo dziać, to będziemy przez to przechodzić razem. Nie zostawię cie. Obiecuje - powiedziałam ściskając moją przyjaciółkę za rękę.
- Dziękuje ci że jesteś. Kocham cie - powiedziała tuląc mnie.
- Ja ciebie też - i również ją przytuliłam.
- Dobra. Nie ma co już płakać. Wczoraj mi mówiłaś że masz ciekawą historię do opowiedzenia. Szczerze? To jedna z niewielu rzeczy jakie pamiętam - rzekła z uśmiechem.
- Ach tak. No więc to było tak... - i opowiedziałam jej cała historię. Od psychopaty do nieudanego pocałunku.
- Wow. Z piłą łańcuchową? Skąd on wziął piłę? Nic wam nie zrobił? - zadawała masę pytań z wielkimi oczami.
- Nie. Była taka sytuacja że zaczął do nas podchodzić, raczej nie przywitać się to Niall wziął kamień i go uderzył prosto w głowę.
- Aaa wracając do Nialla... podoba ci sie? - tym pytaniem mnie zaskoczyła.
- Wiesz znamy się dopiero jeden dzień więc nic do niego nie czuje a ten pocałunek... byliśmy pijani iii tak jakoś wyszło - odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Yhm. Dobra ale i tak będziecie razem - powiedziała jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Tak chciałabyś - rzuciłam w nią najbliższą poduszką sprawdzając godzinę.
- Ej Meg musimy się zbierać jest 13:55 - powiedziałam wstając z łóżka.
- Co??? Jakim cudem. Przecież przed chwilą była 10:00 - powiedziała z uśmiechem. Również wstała z łóżka złapała komórkę i już zbiegałyśmy po schodach. Jej ojca już nie było w domu. Założyłyśmy buty i wyszłyśmy z domu. Kiedy Megan go zamykała pod dom podjechało czarne auto. Audi z tego o wiem. Okno zaczęło się otwierać a tam zobaczyłam rozpromienionego Nialla.
I znowu to głupie uczucie. Paraliż a jednocześnie szczęście. Co się ze mną dzieje? Stałam tak aż w końcu zdałam sobie sprawę że Niall do mnie mówi... a raczej krzyczy.
- Ej Kels... Keeeeeeeeels! - stał parę centymetrów ode mnie machając mi ręką przed twarzą. Kurde za bardzo się zamyśliłam.
- Ee, a no jestem cześć Niall sory zamyśliłam się - no tak. Jak zwykle nie umiem z nim rozmawiać chyba że jestem pijana.
- O mnie prawda - odpowiedział mi cicho na ucho. Po tym zamarłam. Przecież on mi się nie podoba, chyba... nie! Ale... nie co ja mówię? Jak skończyłam się ze sobą kłócić Niall dodał śmiejąc się - żartuję, to co jedziemy?
Huuu kamień z serca.
- Jasne - tylko tyle wydusiłam. Potem ruszyliśmy do auta i po paru minutach byliśmy pod domem chłopaków.
Chłopaki tak samo jak my mieli jednopiętrowy dom. Ale jeszcze z basenem. Harry zamknął drzwi od auta i po chwili staliśmy pod drzwiami ich domu. Kiedy otworzyli drzwi chciało mi się jednocześnie śmiać ale też zastanawiać co oni biorą.
To wyglądało tak że Louis robił fikołki na stole i chyba mu nie wyszło bo zbił wazon nogą. A z góry zbiegli... Liam i... i Zayn pryskając się wodnymi pistoletami.
- Chłopaki! Mamy gości - krzyknął Niall dosyć głośno. Od razu do nas podeszli.
- Jestem Liam - powiedział brązowooki podając mi rękę.
- Jestem Zayn - też brązowooki podał mi rękę uśmiechając się. Następny był Lou.
- My się znamy prawda - powiedział puszczając mi oczko. Ja tylko przytaknęłam uśmiechając się. Kątem oka zauważyłam że Niall zrobił się naburmuszony.
- To co robimy - zapytał Liam.
- Jemy! - krzyknęłam w tym samym czasie z Niallem. Popatrzył się na mnie i szeroko uśmiechnął.
- Aaa co gotujemy ? - zapytał Zayn.
- Może naleśniki ? - rzuciłam pierwszą lepszą myśl - ja je zrobię ale ktoś mi musi pomóc. I cisza. Zero chętnych? Kiedy na ochotnika zgłosił się jeden z nich.
- Okej to my z Louisem idziemy gotować a wy może wybierzcie jakiś film - powiedziałam i skierowałam się z chłopakiem do kuchni. Kiedy wyciągaliśmy produkty postanowiłam zacząć rozmowę.
- To gdzie chcecie nas wyciągnąć? - spytałam wbijając jajko do miski.
- Jak powiem to już nie będzie niespodzianki - odpowiedział dosypując mąki i brudząc mnie przy tym.
- Ty niezdaro - krzyknęłam ze śmiechem.
- Nie przejmuj się. Ładnie ci z tą mąką na bluzce.
- Tak? - wzięłam trochę mąki do rąk i rzuciłam na pasiastą bluzkę Louisa - tobie też ładnie z mąką na bluzce.
- A więc tak się bawimy? Ok. Tobie ładnie z mąką na twarzy - po tym wziął i rzucił mi w twarz. Musiałam się odegrać.
-Tobie ładnie z jajkiem we włosach - złapałam pierwsze lepsze jajko i rozbiła na głowie chłopaka. Widać było że był lekko zdziwiony ale ani trochę zły, wręcz przeciwnie. Widać że się świetnie bawił.
- Hmmm - odwrócił się skierował do lodówki i schylił się po coś. Chwilę tak stał. Kiedy podszedł do mnie miał ręce za plecami. Wiedziałam że to nie wróży nic dobrego.
- A tobie ładnie z bitą śmietaną na twarzy - i dostałam dosyć sporą ilością bitej śmietanki.
- Ooosz ty - podbiegłam do jakiejś szafki i wyciągnęłam to czego szukałam. Nutella. Wzięłam łyżkę i dosłownie wystrzeliłam nutelle w... twarz Louisa. Wybuchałam głośnym śmiechem. On też zaczął się śmiać ale nie był mi dłużny. Nalał wody w złożone ręce i chlupnął mi w twarz. No... przynajmniej już nie miałam mąki i bitej śmietany. Louis chciał do podejść ale że podłoga była zalana wodą poślizgnął się przy czym mnie podciął i opadłam obok niego. Leżałam tak chwilę i zaczęłam się głośno śmiać a Louis ze mną. Kiedy skończyliśmy zaczęłam się podnosić.
- Lubię cie - powiedziałam podając mu rękę.
- Ja ciebie też - odpowiedział ścierając nutelle z twarzy.- Wiesz naleśników już raczej nie zrobimy. Może popcorn wystarczy - zaczęłam czyścić podłogę.
- Myślę że tak - powiedział z uśmiechem i wziął się do roboty popcornu.
*** W tym samym czasie kiedy Lou i Kels poszli do kuchni Megan***
- Okej to co oglądamy? - zapytałam klaszcząc w ręce.
- Komedie - Krzyknął Zayn.
- Horror - parę sekund po nim Harry.
- Nie komedie są fajniejsze - odburknął Zayn.
- Wcale nie horrory są lepsze bo są straszne - odpowiedział lokowaty zakładając ręce na wznak.
- A komedie są zabawne - krzyknął Zayn. Ooo matko jak z dziećmi.
- Ej! Załatwmy to jak dorośli... papier, kamień, nożyce - po tym Liam popatrzył na mnie z miną a.r.f.k.m. a zaraz po tym zaczął się śmiać. Tak jak powiedziałam tak zrobili. I wygrał... Harry. Bardzo zadowolony skierował się na piętro po filmy i poprosił mnie o pomoc. Podreptałam za nim i zaraz wybieraliśmy filmy.
- No coś ty ten jest dla dzieci - powiedziałam wytrącając płytę z rąk Harrego.
- To może ten? - pokazał płytę na której było napisane ,, piła 6''.
- Niee, nie rajcują mnie flaki - powiedziałam przerzucając stertę płyt CD - wole coś ze zjawami.
- Nie będziesz się bała? - zapytał z uśmiechem.
- A od czego są horrory? - jeszcze chwilę pogrzebałam kiedy znalazłam to czego szukałam - chce to.
- Klątwa? No okej ale siedzisz koło mnie. Jakbyś się chciała przytulać - powiedział poruszając brwiami.
- Taa chciałbyś - zaczęłam wkładać wszystkie płyty to szafki. W odpowiedzi nic nie usłyszałam prócz cichego szepnięcia ,,chciałbym''. Ja się tylko uśmiechnęłam i udawałam że tego nie słyszałam.
- A ile to trwa? Bo jeszcze chcemy was gdzieś zabrać.
- 2 godziny. Spokojnie zdążymy - powiedziałam dosiadając się do niego. Patrzyłam się w jego oczy i zrobiłam coś czego się nie spodziewałam.
- Śliczne zielone oczy - naprawdę s... zaraz... ja to powiedziałam na głos??? Cholera.
- Dziękuje ty też masz śliczne oczy - powiedział śmiejąc się - aha i uroczo się rumienisz. No teraz byłam na podobieństwo buraka. W ciszy zeszliśmy na dól. Kiedy byliśmy już na dole wszyscy siedzieli i rozmawiali. Jedynie zdziwił mnie widok mokrej Kels i Louisa i że zamiast naleśników mieli popcorn no ale nie wnikam. Usiadłam na kanapie obok Liama a Harry włączył film i również usiadł koło mnie. Zayn siedział na fotelu, Lou też a Kels i Niall na podłodze. Film nie był aż tak straszny ale były momenty kiedy się wystraszyłam i wtuliłam w Harrego. Za którymś tam wtuleniem powiedział mi na ucho ,, a nie mówiłem''. Ja tylko przewróciłam oczami i wróciłam do oglądania filmu. Cały czas byłam obejmowana przez Harrego. I szczerze? Wcale mi to nie przeszkadzało. Nawet nie zauważyłam a film się skończył i była godzina 18:00. 18:00!? Szybko ten czas zleciał.
- No dziewczyny, zbieramy się. Bierzemy was na małą wycieczkę - powiedział Niall wstając i podając rękę Kels. W niecałe 10 minut siedzieliśmy w aucie. Nie jechaliśmy długo. Kiedy wysiedliśmy chłopcy chcieli nam zawiązać jakieś przepaski na oczy. Trochę się wystraszyłam. W końcu znam ich tylko dzień. Ale... zaufałam im.
Kels POV
Kiedy Niall zaczął mi zawiązywać przepaskę na oczy nie za bardzo mi się to spodobało. Osobiście nie lubię mieć przepasek na oczach. Ale nie protestowałam jak złapał mnie za rękę. Szliśmy tak parę minut po czym Niall puścił moją rękę i zaczął odwiązywać przepaskę. Zanim otworzyłam oczy usłyszałam głośne ,,taadaaam'' chłopaków. Kiedy otworzyłam oczy i zobaczyłam to wszystko zaparło mi dech. Było pięknie! To miejsce było przepełnione życiem i chciałam się tam znaleźć jak najszybciej.
- No coś ty ten jest dla dzieci - powiedziałam wytrącając płytę z rąk Harrego.
- To może ten? - pokazał płytę na której było napisane ,, piła 6''.
- Niee, nie rajcują mnie flaki - powiedziałam przerzucając stertę płyt CD - wole coś ze zjawami.
- Nie będziesz się bała? - zapytał z uśmiechem.
- A od czego są horrory? - jeszcze chwilę pogrzebałam kiedy znalazłam to czego szukałam - chce to.
- Klątwa? No okej ale siedzisz koło mnie. Jakbyś się chciała przytulać - powiedział poruszając brwiami.
- Taa chciałbyś - zaczęłam wkładać wszystkie płyty to szafki. W odpowiedzi nic nie usłyszałam prócz cichego szepnięcia ,,chciałbym''. Ja się tylko uśmiechnęłam i udawałam że tego nie słyszałam.
- A ile to trwa? Bo jeszcze chcemy was gdzieś zabrać.
- 2 godziny. Spokojnie zdążymy - powiedziałam dosiadając się do niego. Patrzyłam się w jego oczy i zrobiłam coś czego się nie spodziewałam.
- Śliczne zielone oczy - naprawdę s... zaraz... ja to powiedziałam na głos??? Cholera.
- Dziękuje ty też masz śliczne oczy - powiedział śmiejąc się - aha i uroczo się rumienisz. No teraz byłam na podobieństwo buraka. W ciszy zeszliśmy na dól. Kiedy byliśmy już na dole wszyscy siedzieli i rozmawiali. Jedynie zdziwił mnie widok mokrej Kels i Louisa i że zamiast naleśników mieli popcorn no ale nie wnikam. Usiadłam na kanapie obok Liama a Harry włączył film i również usiadł koło mnie. Zayn siedział na fotelu, Lou też a Kels i Niall na podłodze. Film nie był aż tak straszny ale były momenty kiedy się wystraszyłam i wtuliłam w Harrego. Za którymś tam wtuleniem powiedział mi na ucho ,, a nie mówiłem''. Ja tylko przewróciłam oczami i wróciłam do oglądania filmu. Cały czas byłam obejmowana przez Harrego. I szczerze? Wcale mi to nie przeszkadzało. Nawet nie zauważyłam a film się skończył i była godzina 18:00. 18:00!? Szybko ten czas zleciał.
- No dziewczyny, zbieramy się. Bierzemy was na małą wycieczkę - powiedział Niall wstając i podając rękę Kels. W niecałe 10 minut siedzieliśmy w aucie. Nie jechaliśmy długo. Kiedy wysiedliśmy chłopcy chcieli nam zawiązać jakieś przepaski na oczy. Trochę się wystraszyłam. W końcu znam ich tylko dzień. Ale... zaufałam im.
Kels POV

