piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 10

Połamane drzwi... rozbite okno... i ...
- Niall! - przerażona krzyknęłam zbiegając a raczej zlatując ze schodów. Klęknęłam przy Niallu. Leżał... na podłodze, nie ruszał się... matko co się stało? Zaczęłam panikować i płakać.
- Niall? Niall proszę Niall... obudź się - dotknęłam jego twarzy. Nic. Spojrzałam na jego klatę. Cała we krwi. Podniosłam koszulkę i zobaczyłam dziurę w skórze obok miejsca gdzie jest serce.
- Nie, nie, nie... proszę - sprawdziłam puls... nie miał go... Jeszcze raz spojrzałam na tors. Nie poruszał się... leżał. Całkiem bezwładny... on, on... on nie żył.
- Niall nie! Proszę nie zostawiaj mnie. Niall błagam obudź się... - wiedziałam że takimi słowami nie nie zrobię... on... był martwy. Schowałam twarz w ręce i zaczęłam głośno płakać powtarzając co jakiś czas że to moja wina...
- Kels, Kels! Obudź się! - poczułam jak ktoś mną potrząsa... Otworzyłam oczy.
Czyli to był sen. Jeden koszmarny sen. Spojrzałam na Nialla. Nic mu nie było... był cały.
Od razu rzuciłam mu się na szyję przez co on wylądował na poduszce a ja na nim. Nie wiedział o co chodzi ale i tak mocno objął mnie ramieniem.
- Kels co się stało że płakałaś i krzyczałaś? - zapytał nadal mnie obejmując. Wtedy dopiero poczułam że moje policzki są mokre. No nieźle...
- Miałam straszny koszmar - odpowiedziałam wstając z Nialla i kładąc się obok - jest mi strasznie głupio... przepraszam.
- Ale za co? - spytał unosząc kącik ust.
- No bo... budzę cie w środku nocy żebyś do mnie przyjechał a potem jakimiś krzykami bo mam koszmary... przepraszam  - powiedziałam spuszczając głowę i lekko się rumieniąc.
- Posłuchaj... - powiedział dotykając mojego pod bródka i unosząc na wysokość swoich oczu - mogę się budzić nawet tysiąc razy żeby wiedzieć że jesteś bezpieczna.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. Znowu mocno go przytuliłam. Po tym śnie zdałam sobie sprawę że Niall nie jest dla mnie taki obojętny...
Leżałam na ramieniu chłopaka wtulając się w niego, a on lekko głaskał mnie po ramieniu.
- A tak właściwie to co ci się śniło? - cholera. Nie może się dowiedzieć bo wyjdzie na to że mi na nim zależy... zależy ale... nie musi tego wiedzieć.
- Aaa wiesz nieważne to nic takiego - jakoś wybrnęłam.
- No dobrze. To co? Idziemy spać? - spytał odwracając się w moją stronę i otulając mnie swoim ramieniem wokół brzucha.
- Tak - cicho wyszeptałam o również się do niego odwróciłam wtulając w jego szyje.
To jest dosyć ciekawe... Znam Nialla niecały dzień a obecnie leżymy razem w łóżku wtuleni do siebie. Wiem że to głupie... Bardzo... Ale jest coś w nim takiego że mnie przyciąga... jak magnes. Ma w sobie coś takiego że kiedy go widzę od razu czuję przyspieszone ciśnienie. Kiedy jest blisko czuję się taka bezpieczna jak nigdy... Albo jak się uśmiecha czuję jak ściska mnie żołądek i wszystko w środku. Kiedy na mnie patrzy, kiedy do mnie mówi, kiedy robi cokolwiek czuje takie miłe, ciepłe uczucie którego wcześniej nie czułam... To dziwne. Ale tak jest.
***Rano***
Obudziłam się jakoś koło ósmej. Jesienne promyki wdzierały się gdzieniegdzie do pokoju. Lekko przetarłam oczy i się rozciągnęłam. Przewróciłam się na drugi bok i ujrzałam słodko śpiącego blondynka. Wydawał się taki niewinny... choć pozory mylą. Wpatrywałam się w niego i lekko uśmiechałam.
- Co mi się tak przyglądasz - spytał zaspanym głosem nie otwierając oczu. Trochę się zdziwiłam ale nie przerywałam swojej czynności.
- Słodko wyglądasz z tymi roztrzepanymi włosami - odpowiedziałam podpierając się łokciem.
- Ty też - otworzył oczy i potrzepał mi włosy.
- Eej - zaśmiałam się i sięgnęłam po poduszkę. Niall nie spodziewał się takiego obrotu spraw więc dostał prosto w twarz.
- To tak się bawimy? - również złapał za poduchę i uderzył mnie w brzuch. I tak zaczęła się wojna na poduszki . W całym pokoju była ich zawartość... wszędzie. Nawet we włosach miałam kilka piór. Kiedy skończyliśmy opadłam na pod... poszewkę.
- No... i teraz trzeba posprzątać - powiedziałam odwracając się w stronę chłopaka. On tylko zakrył się kołdrą i coś burknął pod nosem. Nie czekając aż się odkryje wskoczyłam na niego i odkryłam mu twarz.
- Okej. Jak uważasz. Ale nie dostaniesz jedzenia - powiedziałam unosząc brew do góry.
- To sam se wezmę - odpowiedział i położył swoje dłonie na moich biodrach.
- No tak, ale nie to ciastko co stoi w lodówce - odpowiedziałam uciekając wzrokiem za okno.
- Ciastko? - zapytał wyraźnie zaciekawiony. 
- Yhm - pokiwałam głową i znowu na niego spojrzałam. Chwilę się zastanawiał i... zwalił mnie na podłogę. Po chwili wyjrzał zza łóżka i znów się uśmiechnął.
- To też sobie wezmę - powiedział wyraźnie zadowolony ze swojego czynu.
- No własnie nie - teraz pociągnęłam go za rękę i ten spadł z łóżka. Jednak nie za bardzo to przemyślałam bo zwalił się na mnie.
- Ooo matko zejdź ze mnie grubasie - zaśmiałam się.
- Jakbyś myślała to bym teraz na tobie nie leżał - powiedział wyjątkowo zadowolony tą sytuacją. Pokręciłam głową. Złapałam go za nadgarstki i tak wywróciłam że ja byłam nad nim trzymając go za ręce.
- Teraz to przemyślałam więc ciastko będzie moje - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Po tym momentalnie z niego wstałam i wybiegłam z pokoju. Zanim znalazłam się na korytarzu krzyknęłam ,, kto pierwszy ten je ciasto,, Kiedy Niall zorientował się o co chodzi ja byłam w połowie korytarza. Biegłam jak jakieś dziecko po zabawkę... nie tylko ja. Po chwili usłyszałam jak Niall mnie powoli dogania. Jak zbiegaliśmy po schodach dosłownie się o siebie obijaliśmy. Przy ostatnim schodku oczywiście musiałam się o coś potknąć i wpaść na Nialla a on również jest niezdarą i też musiał się wywróciłam. Nie marnowałam czasu i od razu wstałam ale Niall złapał mnie za nogę i znowu upadłam. Lodówka była parę centymetrów ode mnie więc się nie poddawałam. Jakoś uwolniłam się z jego uścisku i doczołgałam do lodówki zwycięsko krzycząc ,, pierwsza!,, 
Niall tylko burknął coś pod nosem  i podszedł do lodówki do po coś do zjedzenia. Zaraz po nim wyjęłam ze środka nieduże ciastko z bitą śmietaną. Usiadłam naprzeciw niego i zaczęłam jeść. Zauważyłam że Niall mi się przygląda... a raczej zabija wzrokiem.
- Jak będziesz się tak patrzył to, to ciastko stanie mi w gardle - powiedziałam spoglądając na Horana.
- O to mi chodzi - powiedział wyraźnie zadowolony.
- Dzięki ja też cie lubię - odpowiedziałam pakując kolejny kawałek ciasta do ust. Chłopak kiwnął zadowolony i wziął się do jedzenia. Przez chwilę się zajadał po czym zaczął się nad czymś intensywnie zastanawiać.
- O co chodzi.
- Kels, czy my czasem nie zostawialiśmy tu na stole tej kartki? - zapytał patrząc pod stół.
- Noo tak ale myślałam że ją gdzieś przełożyłeś albo wyrzuciłeś - spojrzał na mnie i pokiwał przecząco - to gdzie ona jest?
- Nie mam pojęcia - powiedział wstając z krzesła i przeszukując kuchnię. Zaczęłam robić to samo. Przeszukałam szafki, śmietnik, każde miejsce gdzie mogła być ta kartka. Nawet w salonie szukałam ale... znikła.
- Cholera gdzie to jest!? - krzyknął sfrustrowany.
- Nie wiem przecież musi gdzieś być... chociaż, może ten kto go tu wrzucił mógł się wrócić po niego... chociaż nie, to nie ma najmniejszego sensu - złapałam się za głowę i bezwładnie opadłam na kanapę.
- Kto normalny rozbija komuś okno kamieniem zwiniętym w kartkę którą potem zabiera? - zapytał z ironią w głosie.
- No więc mamy do czynienia z kimś nienormalnym - powiedziałam.
- Najwyraźniej - spojrzał na zegarek - wow. Wiesz ja już będę leciał bo jest 14:00 a chłopaki nie wiedzą gdzie jestem.
- Że która? Jej, szybko to zleciało - powiedziałam odprowadzając Nialla do drzwi.
- W dobrym towarzystwie zawsze tak jest - szepnął mi do ucha po czym pocałował w policzek. Kiedy odchodził pomachał mi i zniknął za uliczkami. Lekko się uśmiechnęłam i... co ja mówię. Ucieszyłam się się jak głupia. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na wybite okno. Głośno westchnęłam i pomyślałam że trzeba coś z tym zrobić, więc sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po Toma. To jest dobry przyjaciel rodziców który właśnie zajmuje się wstawianiem okien. Oznajmił mi że będzie u mnie o 15:00. Spojrzałam na zegarek 14:15. Trzeba się ogarnąć bo nadal jestem w piżamach. Pobiegłam na piętro do mojego pokoju i stanęłam przed szafą. Zanim wyciągnęłam ciuchy spojrzałam na cały bałagan. Lekko się uśmiechnęłam ale nie było mi już tak wesoło ze sprzątaniem.
Postawiłam na zwykłą morelową bluzkę z  nadrukiem, szare dresy i czerwoną bandamkę. Wzięłam ciuchy i poszłam wziąć prysznic. Nie byłam za bardzo obecna bo cały czas zadawałam sobie jedno pytanie... kto to był? Kto strzelił wtedy w miasteczku? Kto mi rozbił okno z jakąś pogróżką? 
Cały czas zastanawiałam się kto to mógł być ale nie miałam pojęcia. Nigdy nie miałam wroga który mógł by mnie zastraszać. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Może się odczepi? Może da mi spokój? A jak nie... nie, nie, nie nawet tak nie myślę, za dużo filmów kryminalnych się naoglądałam i tyle. Wzięłam za włosy. Najpierw pożądanie wysuszyłam potem rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Przebrałam się w naszykowane ciuchy i wyszłam z łazienki.  Akurat na czas bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Ujrzałam wysokiego bruneta jakoś po 30. Szeroko się uśmiechnęłam i wpuściłam go do domu. Obejrzał okno i spytał jaką przyczyną jest rozbicie. O tu jestem w kropce. Jak mu powiem mu o kamieniu z tym listem od razu zadzwoni do rodziców. Źle by się to skończyło. Niech rodzice nie wiedzą... to moja sprawa... 
Szybko wymyśliłam coś w rodzaju że była impreza i tak bywa. On na szczęście uwierzył i szybko wymienił okno. Zapłaciłam tyle ile było trzeba i na odchodnym poprosiłam żeby nic nie mówił rodzicom. On tylko kiwnął w zrozumieniu i już go nie było. Kiedy spojrzałam na zegarek była 16:00. Postanowiłam się przejść a potem może zabrać do Megan. Ubrałam mój szary płaszcz, zamknęłam dom i wyszłam.
*** Rano, Megan***
Obudziłam się wcześnie o... 11? No tak wcześnie. Przeciągnęłam się i spojrzałam na podwórko przez okno. Lekkie promyki wdzierały się do pokoju przez rolety. Mogłabym leżeć tak cały dzień ale nie zamierzałam leniuchować. Podeszłam do szafy i wzięłam jakieś przypadkowe ciuchy. Pochasałam do łazienki, szybko się obmyłam i zaraz rozczesywałam moje rude włosy. Upięłam w nierówny kok i zaczęłam się ubierać. Oczywiście przy ubieraniu bluzki musiałam zniszczyć koka. No tak, bo jak najpierw się czesze a potem ubiera to tak bywa. Więc jeszcze raz zebrałam włosy w koka. Zbiegłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Ojca nie było... norma. Wzięłam miskę z szafki, dosypałam płatków i już miałam wlewać mleko kiedy przerwał mi dzwonek do drzwi. Podeszłam tam zobaczyć kto przyszedł. Miałam dużą nadzieje że to będzie Kels. Jednak kiedy je otworzyłam chciało mi się śmiać i wymiotować jednocześnie.
- Kris?

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 9

Obecnie staliśmy przed wejściem do wesołego miasteczka! Nie wierze że chłopcy nas tu zabrali. Było pięknie. Pełno namiotów z różnymi nagrodami. Ogromny młyn diabelski, kolejka górska. A że było już trochę ciemno to wszystko mieniło się w najróżniejszych kolorach. Nic nie powiedziałam tylko rzuciłam się na najbliższą osobę i podziękowałam. A tą osobą był Niall. On mnie objął z uśmiechem i powiedział nie ma za co. Ale nagle coś do mnie dotarło.
- Ale Niall... ja nie mam pieniędzy.
- Posłuchaj. My zaprosiliśmy, my płacimy. Niczym się nie przejmuj. Masz się bawić - powiedział z uśmiechem. Kocham jego uśmiech. Było mi strasznie głupio najwyżej jutro oddam im te pieniądze czy coś. Całą grupką skierowaliśmy się do miasteczka. Od razu każdy chciał gdzieś iść. Tyle że każda zachcianka była inna. Ja z Niallem chciałam zjeść, Harry i Meg mieli ochotę na rollercoastera a Zayn, Lou i Liam mieli zamiar iść do strasznego domu. Więc zanim się rozeszliśmy umówiliśmy się pod fontanną o 20:00 która obecnie znajdowała się przed nami. Z Niallem od razu pobiegliśmy do waty cukrowej. Kiedy już się zajadaliśmy Niall podszedł do jednego z namiotów. Trzeba było tam zbić piłką do baseballa kilka butelek ustawionych w piramidę. Niall trafił z pierwszym razem. Kurcze. On ma naprawdę dobrego cela. Od razu wybrał niedużego niebieskiego misia i z dumą podszedł do mnie wręczając mi go. Przytuliłam chłopaka w ramach podziękowania po czym skierowaliśmy się na diabelski młyn. Usiadłam obok Nialla mocno trzymając misia. Młyn ruszył. Teraz to było naprawdę wspaniale. Byliśmy prawie na samej górze. Było widać całe miasteczko. To wszystko mieniło się tyloma kolorami że nie można było tego opisać słowami. Zauważyłam nawet Kels z Harrym na kolejce górskiej. Wszędzie rozpoznam tę czerwoną czuprynę. Machałam jej ale mnie raczej nie widziała. Bawiliśmy się świetnie. Dopóki młyn nie stanął. A co najgorsza byliśmy na samej górze. Ale nie tylko młyn nawalił. Kolejka górska również stanęła. Namioty stały całe ale światła... światła zgasły w całym miasteczku. Było tak ciemno że ledwo co widziałam swój nos. Trochę się wystraszyłam więc bardziej się przysunęłam do Nialla i przytuliłam a on mnie objął przybliżając do siebie.
- Niall co się dzieje? - spytałam próbując ujrzeć twarz chłopaka.
- Nie wiem może nie ma prądu. Wszystko będzie w porządku - i na tej obietnicy mocno się przejechał. Po tym jak skończył mówić usłyszałam głośny huk z pistoletu. Momentalnie krzyknęłam i schowałam się w ramię Nialla. Przez głowę przeszło mi 1000 myśli. Bałam się że stało się coś Megan... albo chłopakom. Nie mogłam dopuścić tego do siebie... nie, na pewno nie. Kto to mógł być? Kto mógł przyjść do miasteczka i strzelać z pistoletu? Parę sekund po wybuchu wrócił prąd i ruszył młyn. Teraz mogłam ujrzeć twarz chłopaka. Był tak samo wystraszony jak ja. Pokiwał przecząco głową.
- Musimy znaleźć Megan i chłopaków.

Megan's POV

Bawiłam się świetnie. Na kolejce górskiej ani razu nie krzyczałam w porównaniu do Harrego. Było genialnie dopóki kolejka nie stanęła. Zrobiło się ciemno. Nic nie widziałam więc przez przypadek złapałam rękę Harrego a on ją lekko ścisnął. Ale kiedy usłyszałam huk pistoletu nie wiedziałam co myśleć. Moje serce stanęło a wyobraźnia ostro się wyostrzyła Po tym wybuchu prąd wrócił a kolejka ruszyła. Spojrzałam na Harrego. Jedyne co mogłam wyczytać z jego twarzy to zdezorientowanie i strach.
- Musimy znaleźć resztę - powiedział nadal trzymając nadal moją sparaliżowaną rękę.
- Yhm - tylko tyle wydusiłam przełykając ślinę i patrząc się nie wiadomo gdzie.
*** Niall ***
Po przejażdżce dosłownie wybiegliśmy w stronę fontanny. Była 19:30 ale nie zaszkodzi wyjechać troszkę wcześniej. Kiedy przybiegliśmy na miejsce wszyscy już tam stali. Czułem jak 8 kilowy kamień spada mi z serca jak ich zobaczyłem całych i zdrowych.
- Słyszeliście wybuch? - głupie pytanie... nie szło tego nie słyszeć.
- Nie szło tego nie słyszeć - powiedział tak samo Liam jak ja w myślach opierając się o jakiś słup.
- Wiecie może już stąd już pojedziemy, co? - zaproponowała Meg.
- To jest bardzo dobry pomysł - potwierdził Louis kierując się do auta. Wszyscy poszli w jego ślady i zaraz jechaliśmy do domu.
*** Kels ***
- Dziewczyny dacie sobie radę - zapytał opiekuńczo Zayn.
- Jasne - odpowiedziałyśmy z Meg w tym samym czasie. Pierwszy był mój dom. Zanim wysiadłam Niall złapał mnie za rękę.
- Uważaj na siebie. Jak będzie coś nie tak zadzwoń do mnie - powiedział z uśmiechem.
- Nie ma sprawy. Dziękuje - cicho mu odpowiedziałam i dodałam już głośniej - dzięki za wszystko dzisiaj cześć. I wyszłam. Otworzyłam bramkę a potem drzwi od domu. Zamknęłam dokładnie i ściągnęłam buty.
- Cześć ! - krzyknęłam. Nic.
- Halo? - znowu cisza. Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia bo przez cały dzień zjadłam tylko kanapkę z nutellą, popcorn i watę cukrową. Kiedy byłam już w pomieszczeniu zauważyłam nieduża karteczkę na której była napisane ,, Kels,, Poznałam że to pismo mojej mamy. A obok leżała... karta kredytowa? Obejrzałam kartę dookoła a potem sięgnełam po liścik od mamy. Otworzyłam i zaczęłam czytać.


Cześć Kels. Chciałam ci powiedzieć że nie będzie mnie i ojca w domu przez jakiś miesiąc. Dostaliśmy nagłe wezwanie na ważną konferencje więc musieliśmy wyjechać bez pożegnania. Masz kartę kredytową na której jest 2000 funtów. Jesteś już duża dasz sobie rade. Tylko nie rób głupich rzeczy.
Kocham Mama i Tata.
P.S zadzwoń czasem ;)

Miesiąc? 2 000 funtów? Za dużo się dzieje jak na jeden dzień. Zadzwoniłam do rodziców zapytać co słychać. Odebrał tata. Długo z nim nie rozmawiałam bo musiał iść na jakieś spotkanie. Kiedy skończyłam rozmowę przygotowałam sobie kanapkę z nutellą. Tak, jestem uzależniona od nutelli. Po kolacji poszłam do górę schować kartę kredytową i wziąć prysznic. Po umyciu założyłam moją piżamę w misie i położyłam się na łóżku. Była 9:00 więc włączyłam laptopa. Przeglądałam różne strony bez celu jakąś godzinę dopóki nie zaczęły mi się zamykać oczy. Odłożyłam laptop na biurko i momentalnie zasnęłam. W nocy obudziłam się bez powodu. Spojrzałam na godzinę. Była 2:00 w nocy. Przewróciłam się na drugi bok. Leżałam 15 minut i nadal nie mogłam zasnąć. Zaczęło mnie to wkurzać. Kręciłam się tak kolejne 15 minut i patrzyłam na sufit. Przewróciłam się na brzuch i powoli zasypiałam kiedy usłyszałam głośny huk z dołu. Gwałtownie odskoczyłam przez co wylądowałam na podłodze. Chwile tak siedziałam próbując zrozumieć co się właśnie stało. Moje serce tak mocno i szybko biło że można było to idealnie usłyszeć. Nie wiedziałam całkowicie co robić. Zejść tam na dół?  A jak ktoś tam jest i czeka aż zejdę i mnie zaatakuje? A może nic nie robić? Nie to też odpada...
Siedziałam tak chwile kiedy mnie oświeciło. Chwyciłam komórkę i wystukałam numer.
- Proszę odbierz...
- Halo? - usłyszałam zaspany głos Nialla.
- Niall cześć słuchaj usłyszałam na dole jakiś huk i boje się być sama w domu proszę cie przyjedź - powiedziałam na jednym tchu.
- Dobra już jadę - powiedział bardziej rozbudzony i się rozłączył.
Rzuciłam komórkę na łóżko i głośno westchnęłam. Złapałam się komody i bezszelestnie wstałam. Szłam przez pokój nie robiąc najmniejszego dźwięku. Postanowiłam zejść na dół. Wyjrzałam za drzwi i się rozglądnęłam. Cisza. Zaczęłam cicho kroczyć przez korytarz. Nikogo nie słyszałam ani nie widziałam... to co to do cholery było?! Śniło mi się że ktoś wybił okno? Już zaczęłam myśleć że to sobie ubzdurałam kiedy stanęłam na schodach i zobaczyłam na dole rozbite szkło... okno.
Zapaliłam światło. Niedaleko okna zobaczyłam niewielki kamień zawinięty w kartkę. Pozdrowienia to raczej nie były. Bałam się podejść i to przeczytać. Bałam się co tam będzie... Po chwili odważyłam się podejść. Schyliłam się i już po nią sięgałam kiedy rozległo się głośne pukanie i odruchowo zabrałam rękę. Wiedziałam że to Niall ale i tak sprawdziłam przez dziurkę w drzwiach. Zobaczyłam tę blond czuprynę co parę godzin wcześniej. Otworzyłam drzwi i od razu  przytuliłam chłopaka on to odwzajemnił i wszedł do środka.
- Co się stało? - zapytał zamykając drzwi na klucz.
- Ktoś mi rozbił okno - odpowiedziałam krótko wskazując na potłuczone szkło.
- Z tym nic się dzisiaj nie da zrobić wiec może zasłonimy rolety - powiedział i tak zrobił.
Chwilę się zastanawiałam nad tym pytaniem do Nialla kiedy się w końcu odezwałam.
- Niall posłuuchaj to trochę nietypowe pytanie ale zostałbyś ze mną na no... 
- Tak zostanę - przerwał mi słodko się uśmiechając i znikając za drzwiami kuchni. Kiedy zniknął za drzwiami przypomniałam sobie o kartce która leżała pod oknem. Podbiegłam po nią i poszłam do kuchni. Kiedy była już w pomieszczeniu zobaczyłam Nialla pił wodę opierając się o blat kuchenny.
- Widzę że już się rozgościłeś - powiedziałam siadając przy stole.
- Tak, jak najbardziej - odpowiedział odkładając butelkę z wodą - co tam masz?
- Ten kamień co mi okno rozbił był... zawinięty w jakąś kartkę - powiedziałam już ciszej rzucając karteczkę na środek stołu.
Niall pokręcił głową i złapał wiadomość. Zaczął czytać a kiedy skończył zmarszczył brwi. To nie znaczyło nic dobrego.
- Co tam pisze? - zapytałam nerwowo uderzając palcami o stół.
- Sama przeczytaj - odpowiedział przekazując mi liścik.
Popatrzyłam na niego wystraszona po czym rozwinęłam kartkę. wszystko było napisane drukowanymi literami.

CZAS ZACZĄĆ ZABAWĘ
P.S NIE WCIĄGAJ W TO POLICJI, TYLKO MY SIĘ BAWIMY

Jedyne co czułam kiedy skończyłam czytać to jak serce podchodzi mi do gardła i robi mi się ciemno przed oczami. Popatrzyłam na Nialla i jeszcze raz na kartkę. Czas zacząć zabawę? O co tu chodzi?
- Masz jakiś wrogów którzy mogli to napisać? - zapytał chłopak dosiadając się do mnie.
- Amanda i Jessie ale... one jakby dały kartkę to różową z perfumami - powiedziałam próbując rozluźnić atmosferę, ale w tej sytuacji to raczej niemożliwe - a może to jakiś dzieciak robi sobie żarty?
- Nie sądze żęby rozbicie okna było zabawne - powiedział bardzo poważnie i zaczął oglądać kartkę.
- No w sumie - głośno westchnęłam i podparłam się ręką - nic nie ma sensu. Dlaczego ktoś mi wybił okno?
- Nie mam pojęcia - również rzucił liścik na środek stołu i złapał się za głowę.
- Wiesz... zostawmy to. Jutro się nad tym pomyślimy.Idę spać. Koc masz pod kanapą a poduszki powinny ci wystarczyć - powiedziałam puszczając uśmiech i kierując się na górę. W odpowiedzi usłyszałam tylko chrząknięcie Nialla. Odwróciłam się.
- Ale będzie mi nie wygodnie na tej kanapie - powiedział zakładając ręce do tyłu.
- To możesz spać na ziemi - powiedziałam z dużym uśmiechem.
- Myślałem że może mógłbym spać z tobą - zrobił kocie oczka.
- Żartujesz sobie?
- Proooooooosze.
- Ugh. Chodź - powiedziałam wywracając oczami. On się szeroko uśmiechnął i poszedł ze mną na górę. Od razu wskoczyłam do łóż a Niall zaraz za mną. Blondyn został w samych bokserkach i bluzce bez rękawów. Nie sprzeciwiałam się temu bo wiedziałam że w dżinsach będzie mu gorąco. Odwróciłam się do niego tak że leżeliśmy do siebie twarzą w twarz.
- Dziękuje - wyszeptałam.
- Za co? - zapytał z uśmiechem.
- Za to że przyjechałeś. To dla mnie dużo znaczy - odpowiedziałam z uśmiechem i ucałowałam go w policzek.
- Drobiazg - powiedział zakładając mi kosmyk włosów za ucho. Uśmiechnęłam się szeroko i odwróciłam do niego plecami. Po chwili poczułam jak Niall obejmuje mnie ręką w biodrze i lekko do siebie przyciąga.
- Mogę tak spać? - spytał zaglądając mi przez ramię.
- Jasne - wyszeptałam i złapałam go za rękę. On mnie mocniej przytulił i pocałował w głowę. Wtedy poczułam się w 300 % bezpieczna pomimo tego że ktoś mi rozbił okno w środku nocy. Nie jesteśmy parą... wprawdzie znamy się tylko dzień. A już go pokochałam jak przyjaciela. Poczułam że z chłopakami również zostaniemy dobrymi przyjaciółmi. Polubiłam ich. Myślałam tak jeszcze chwile nad wszystkim i zasnęłam.
Usłyszałam głośny huk. Momentalnie otworzyłam oczy. 4:00 godzina. Co tu się kurwa dzieje?! Spojrzałam na Nialla. On już też nie spał. Chciałam iść na dól zobaczyć co się stało ale chłopak mnie zatrzymał dając znak żebym się stąd nie ruszała. Nie słyszalnie poruszyłam ustami mówiąc ,,uważaj na siebie,, Kiwnął głową i zaraz zniknął za drzwiami. Cicho siedziałam przysłuchując co się dzieje kiedy... usłyszałam strzał pistoletu. Gwałtownie wyleciałam z łóżka i zaczęłam biec na dół. Ledwo wyrobiłam na zakręcie bo uderzyłam nogą o szafkę, ale dla mnie to nie miało znaczenia. Starałam się opanować silne bicie mojego serca ale to było niemożliwe. Stanęłam przy schodach i to co zobaczyłam przekroczyło moje najgorsze myśli...



---------------------------------------------------
Rozdziały będę się starała dodawać co tydzień a jak nie to co 9 dni bo jest dużo nauki ;)
I proszę komentujcie. To mi pomaga w pisaniu tego bloga ;)