piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 13

*** miesiąc później ***
- To chcesz te placki czy nie !? - usłyszałam głośny głos z dołu.
- Nie dzięki mamo ! - odkrzyknęłam poprawiając włosy. Dokładnie za 15 minut miał przyjść Niall. Mamy pouczyć się do jutrzejszego sprawdzianu z chemii. A ja obecnie stoję na środku pokoju ze ścierką w ręce, przede mną leży sterta nieposkładanych ubrań , łóżko jest niepościelone a na nim jest laptop i pusta paczka czipsów. Biurko jest zawalone papierami nawet nie wiem jakimi. Do tego przez przypadek wylałam wodę, jestem w samej piżamie z roztrzepanymi włosami na wszystkie strony świata. Można powiedzieć że jestem w ciemnej dupie.
Nie zwlekając podbiegłam do biurka zbierając wszystkie kartki przy okazji rzucając okiem na kalendarz. 
Minął dokładnie miesiąc od... wypadku. Policja już nie raz zabierała mnie i innych na przesłuchanie w sprawie wypadku. Najczęściej pytali jak to się stało i czy możemy podejrzewać kto to zrobił. Oczywiście nie powiedziałam nic skoro sama nie jestem pewna tego co widziałam. Jeśli mi się przewidziało? Jeśli tylko coś sobie wyobrażam? Jeśli to był tylko przypadek?
Nic nie dzieje się przez przypadek, dodał mój umysł.
Oczywiście że nie ale co jeśli człowiek widzi coś czego nie chce widzieć? Wtedy wariuję i wyobraża sobie wszystko.
Kiedy skończyłam o tym myśleć pokój już był czysty. Szeroko się uśmiechnęłam i w szybkim tempie się ubrałam i doprowadziłam do ładu. 
Gdy byłam gotowa usłyszałam dzwonek do drzwi. 
Zbiegłam ze schodów i ostatni raz poprawiłam włosy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam blondyna z plecakiem przewieszonym przez ramię. Szeroko się uśmiechnęłam i ucałowałam go w policzek.
Szczerze mówiąc ten wypadek miał swoje plusy. Zżyłam się z chłopakami... i Niallem.
Pokochałam tych wariatów i staram się każdą wolną chwile spędzać własnie z nimi.
Jednak z Niallem jest trochę inaczej. Czuję się tak jakby miedzy nami była jakaś niewidzialna więź, która nie pozwala nam się rozstać choćby na jeden dzień. To tak jakby przez parę dni nie spać. W końcu musisz zasnąć inaczej się wykończysz.
Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez jego uśmiechu, spojrzenia... nie potrafię.
Niall stał się moją codziennością a jego jego.
- Wszystko w porządku? - otrząsnęłam się i spojrzałam na leżącego na łóżku Nialla.
- Co? - zapytałam jeszcze nie do końca ogarnięta.
- Pytałem czy wszystko w porządku. Od 5 minut stoisz i patrzysz się nie wiadomo gdzie - zaśmiał się i założył ręce za głowę. 
Wyglądał tak seksownie że przez chwile nie mogłam myśleć racjonalnie. Jego szary T-shirt idealnie opinał się na mięśniach brzucha a roztrzepane włosy sprawiały że był bardziej pociągający. 
Pokręciłam głową. Nie mogłam zaprzeczyć że takie myśli miałam coraz częściej.
- Kels przestań się na mnie gapić i idź się uczyć. Muszę od kogoś ściągać - lekko przymrużył oczy i przeciągle ziewnął.
Pokręciłam głową i wyjęłam książkę z szafki.
- Chciałbyś. Sam masz się uczyć a nie tylko ja - burknęłam.
- No chyba ty - odwrócił się na drugą stronę łóżka leżąc do mnie plecami.
Oczywiście ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ale przyzwyczaiłam się do jego niezbyt normalnych rozmów.
Pewnym krokiem podeszłam do Nialla i mocno uderzyłam go w głowę książką. Od razu się zerwał.
- Za co?! 
- Tak sobie - schyliłam się po plecak i wepchnęłam mu w ręce - wyjmij książkę i się ucz lamo.
- Sama jesteś lamą. Wiesz mam inny pomysł - szeroko się uśmiechnął i oddał mi swój plecak - ty się ,,edukuj'' - zrobił dziwny znak palcami w powietrzu - a ja pójdę coś zjeść.
Już kierował się do drzwi ale szybko go złapałam za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie.
- Nigdzie nie idziesz. Dostaniesz jedzenie jeśli będziesz wszystko umiał - szeroko się uśmiechnęłam i poklepałam go po policzku.
- Chcesz mnie głodzić? - zapytał wyraźnie rozbawiony.
- To dla twojego dobra - pokiwałam głową i podałam mu książkę.
- Jesteś okrutna - zasmucił się i odebrał ode mnie podręcznik od chemii.
Nasza wspólna nauka zazwyczaj tak wyglądała.
Niall jest zły. Niall jest głodny. Niall jest smutny.
Tak czy inaczej zawsze kończymy na dole w kuchni jedząc wszystko z lodówki. To by chyba wyjaśniało moje pięć jedynek w ciągu miesiąca. 
Leżąc na łóżku obok Nialla zaczęłam czytać. Jednak już po 10 minutach poczułam że boli mnie krzyż. Lekko podniosłam głowę i ułożyłam na torsie chłopaka. Nie miał nic przeciwko bo poczułam że się uśmiecha. 
Kiedy zaczęłam już skupiać się na pierwiastkach usłyszałam jak coś upada na ziemię z hukiem. Spojrzałam w miejsce hałasu i zobaczyłam książke Nialla od chemii.
Za nim zdążyłam coś powiedzieć wyrzucił również mój podręcznik i przyciągnął do siebie opatulając swoim ramieniem. Podniosłam tylko brew do góry ale pomimo tego przytuliłam się do niego myśląc o kolejnej jedynce.
Leżeliśmy tak przez jakiś czas bez słów kiedy ciszę przerwał dźwięk sms. Powoli wygramoliłam się z objęć Nialla i chwyciłam komórkę. Przeczytałam treść po czym zaczęłam wystukiwać odpowiedź.
- Kto to? - spojrzał na telefon a potem na mnie.
- Nikt ważny - wzruszyłam ramionami nadal patrząc na komórkę.
- Jeśli to nikt ważny to powiedz - przysiadł się do mnie nadal nie odpuszczając.
- Louis - po mojej odpowiedzi lekko się naburmuszył. Ta rozmowa chyba się dobrze nie skończy.
- Co chciał - podniósł brew.
- Przestań być wścibski - odpyskowałam i odłożyłam telefon na komodę.
- Co. Chciał. - powtórzył robiąc przerwę przed każdym zdaniem.
Wiedziałam że nie odpuści. Wściekła złapałam telefon i włączyłam wiadomość od Louisa. Rzuciłam mu telefon licząc w myślach do 10.
Kiedy przeczytał oddał mi telefon popatrzył na mnie przymrużając oczy.
- Tylko tyle?
- Zwykła wiadomość, czego oczekiwałeś? Że wysyłamy se miłosne smsy do północy? - wybuchłam patrząc na niego jak na wariata.
- Nie zdziwiłbym się - wyszeptał najciszej jak się dało jednak ja usłyszałam. Przez chwilę czułam narastający gniew, jednak zaraz odzyskałam panowanie i spytałam łagodniejszym tonem.
- Niall, nie musisz być zazdrosny - położyłam rękę na jego ramieniu ale on ją gwałtownie strzepnął. Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
- Nie jestem zazdrosny - warknął patrząc przez okno - nie jesteś moją dziewczyną więc nie mam o co być zazdrosny.
Głęboko zaczerpnęłam tchu i również spojrzałam przez okno. Czułam się jakby ktoś mnie spoliczkował. Miał racje ale to nie zmienia faktu że to on się dziwnie zachowuje.
Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się palcami. Wydawały się takie ciekawe...
- To znaczy nie żebym...
- Dobra Niall rozumiem - przerwałam starając się na niego nie patrzeć - masz racje. Nie jesteśmy parą i nie powinieneś być o mnie zazdrosny.
Chwilę na mnie patrzył i myślał.
- Ale wiesz że cie kocham - gwałtownie se na niego popatrzyłam trochę zdezorientowana. Niall widząc moje zdziwienie szybko się poprawił - jak przyjaciółkę.
Tak. Jak przyjaciółkę. Znów to dziwne rozczarowanie. 
Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy dopóki Niall nie wstał i nie wziął plecaka.
- Ja już pójdę. Cześć Kels - starałam się nie zwracać uwagi że wychodzi, nie chciałam się już z nim kłócić jednak moje nogi same mnie do niego poniosły.
- Niall poczekaj.
Co - warknął lekko wkurzony, gdy stał już za progiem mojego pokoju.
Szczerze to nie spodziewałam się takiej agresywnej reakcji z jego strony.
Otworzyłam usta w celu powiedzenie czegokolwiek ale nic nie wydusiłam. Spuściłam głowę patrząc na swoje stopy po czym wróciłam wzrokiem do chłopaka. Na jego twarzy nadal było widać lekki zdenerwowanie jednak kiedy zobaczył moje zdziwienie złość zastąpił smutek.
- Kels... ja nie... ja...
- Dobra Niall jest... okej - spuściłam głowę i nie czekając na jego odpowiedź zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Tak wiem to było najgorsze wyjście jakie mogłam wykorzystać. Nie chciałam się już z nim sprzeczać a wiedziałam że nie był w najlepszym humorze. Ale kiedy zobaczyłam jego zakłopotanie i to jak próbował coś powiedzieć... ważnego?
Szybko otworzyłam drzwi i wybiegłam na korytarz z nadzieją że on tam będzie. Jednak w holu nie było nikogo oprócz mnie i stolika z wazonem. Oparłam się o ścianę i powoli zjechałam.
- Brawo Kels - złapałam się za głowę i schowałam w kolana - ty to umiesz spieprzyć sprawę.
Dlaczego ja to zrobiłam? Dlaczego nie pomyślałam? Mogłam to zupełnie inaczej rozegrać. Przecież mogłam powiedzieć że jest wszystko w porządku. Mogłam pocałować go w policzek i powiedzieć żeby się nie przejmował. Mogłam zrobić wszystko tylko nie trzaskać mu drzwiami przed nosem.
Na pewno źle to odebrał... matko co ja mówię! Zatrzasnęłam przed nim drzwi! Szansa że jutro się do mnie odezwie jest taka wielka jak to że zaprzyjaźnię się z Amandą i Jessie.
Starałam się o tym nie myśleć więc wstałam i weszłam do pokoju.
Była 9:00 a ja byłam tak cholernie zmęczona że ledwo patrzyłam na oczy. Powlekłam się do łazienki przy okazji zabierając piżamę. Zrzuciłam z siebie ciuchy i w szybkim tempie się umyłam. Wysuszyłam swoje ciało ręcznikiem i wyskoczyłam z piżamy. Po umyciu zębów od razu podreptałam do łóżka. Leżąc na plecach patrzyłam na sufit i myślałam.
Najbardziej zdziwiło mnie zachowanie Nialla. Kiedy przyszedł był taki jak zawsze, normalny. A kiedy przeczytał tego sms po prostu jakby był inna osobą. Mam nadzieje że zachowywał się tak jednorazowo... albo go nie znam. Sama nie wiem co o tym myśleć.
- Nie potrafię go rozgryźć - wyszeptałam i usnęłam.

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 12

Szłam powoli wsłuchując się w ciche poćwierkiwanie ptaków. Było dosyć wcześnie więc większość miasta jeszcze śpi co osobiście mi odpowiada. Wiał lekki wiatr chłodząc moją skórę. Wyjęłam mojego samsunga i sprawdziłam czas. Jakimś cudem była 6:25. Aha? Lekko przyspieszyłam kroku. Po chwili skręciłam w ulice gdzie ujrzałam dobrze mi znany dom. Kiedy byłam już bliżej zobaczyłam otwierające się drzwi z których wychodzi rudowłosa. Szeroko się uśmiechnęłam i jej pomachałam a ona odpowiedziała tym samym.
- Hej Kelsi - rzuciła radosna przytulając mnie.
- Cześć rudzielcu - również oddałam uścisk.
- I jak? Cieszysz się na wycieczkę? - zapytała z wielkim wyszczerzem.
- Wiesz to nie wycieczka tylko wagary i... cieszyłabym się gdyby nie to dziwne uczucie że coś się stanie - powiedziałam łapiąc się za kark.
- Oh Kels nie przesadzaj. Nie jedna osoba była na wagarach. Serio. Zobaczysz będzie fajnie - powiedziała dźgając mnie.
- Okej, okej ale mnie nie dźgaj.
- Dobrze.
Po tej rozmowie zobaczyłam wyjeżdżające auto zza rogu. Od razu wiedziałam że to chłopcy. Auto zatrzymało się idealnie przed nami na chodniku a z niego wyskoczyli rozpromienieni Niall , Harry i Liam.
- Cześć dziewczyny! Gotowe na dzień bez szkoły? - zapytał Liam przytulając każdą z nas.
- Jasne - odpowiedziała radosna Meg i przytuliła się do Nialla a potem do Harrego. Również przytuliłam Hazze i Nialla. W uścisku blondaska trwałam trochę dłużej. Oczywiście nie miałam nic  przeciw. Kiedy skończył się tulić lekko się odchylił by widzieć moją twarz ale nadal mnie obejmował. Lekko się uśmiechał gdy po chwili zmarszczył brwi.
- Co? - spytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Co ci się stało? - zapytał wyraźnie zaniepokojony moim siniakiem na czole.
- A to... nic się nie stało po prostu uderzyłam się z rana głową o ścianę kiedy szłam do łazienki - ale to głupio brzmi.
- Na pewno? Nikt cię nie skrzywdził? - zapytał z dużą troską w głosie zakładając mój kosmyk za ucho. Zdziwiło mnie to że tak się mną przejmuję ale... cieszyłam się.
-  Na pewno. Nie musisz się martwić - powiedziałam i mocno go przytuliłam. On również mnie uścisnął.
- Ej gołąbeczki idziecie czy mamy czekać jeszcze z godzinę? - zapytał Louis z irytacją w głosie. Dlaczego on był taki zdenerwowany?
Niall coś burknął pod nosem i złapał mnie za rękę wciągając mnie do środka. Auto było piękne i przede wszystkim naprawdę duże. Było nas siedmioro a i tak by się zmieściła jeszcze jedna osoba. Z przodu przy kierownicy siedział zirytowany Louis a na miejscu pasażera Liam. Potem siedziałam ja, Niall i Zayn, a na końcu Meg i Harry. Po chwili ruszyliśmy.
Jechaliśmy przez ulice omijając różne domy kiedy po chwili wyjechaliśmy na autostradę. Droga była prawie pusta ale od czasu do czasu przejeżdżały auta. Zrobiło mi się gorąco więc uchyliłam okno. Ciepły wiatr rozwiewał moje włosy. Lekko przechyliłam głowę i oparłam na rękę patrząc za okno.
- Kels? - odwróciłam się do Nialla - wszystko
w porządku? 
- Taak. Mam tylko jakieś dziwne przeczucie...
- Oj Kelsi nie martw się będzie dobrze - objął mnie ramieniem i mocno przytulił - to tylko wagary.
- Tak. Wiem.
Powróciłam do mojej wcześniejszej pozy. Patrzyłam na puste pola zastanawiając się gdzie jedziemy. Nie pytałam się chłopców bo wiedziałam że pewnie nie powiedzą. Spoglądałam na przejeżdżające auta. Zobaczyłam czarne BMW i zamarłam. To nie może być on musiało mi się przewidzieć przecież... jego od dawna tu nie było...
- Louis uważaj! - usłyszałam krzyk Meg. Popatrzyłam przed siebie i w jednej sekundzie serce mi stanęło. Louis ostro skręcił w lewo a czarne auto jadące w nas wyszło bez szwanku i jechało dalej. Usłyszałam głośny pisk opon, huk a potem... nic...


*      *      *

Powoli zaczynałam otwierać oczy. Od razu przypomniałam sobie ten sen. To złe przeczucie że coś się stanie, ten wypadek...
Rozwarłam szerzej oczy i ujrzałam białe ściany. Tylko że ja mam fioletowe ściany... czyli ja... jestem w szpitalu...
To oznacza że nic mi się nie śniło. Ten wypadek był naprawdę. Ale... co się stało z Megan? z chłopakami? Boże. Muszę ich znaleźć...
Gwałtownie podniosłam się do pozycji siedzącej ale zaraz tego pożałowałam bo poczułam palący ból w głowie. Powoli podniosłam rękę do głowy by po chwili poczuć miękki materiał który zapewne był bandażem.
Tym razem powoli usiadłam rozglądając się po pomieszczeniu. Mały pokój w którym znajdowało się łóżko na którym leże, dwie komody w końcach pokoju dwa krzesła po obu stronach łóżka i nieduże okno po lewej stronie. Po prawej stronie znajdowały się drugie drzwi. Zapewne od łazienki.
Ilustrowałam każdy zakątek pokoju kiedy drzwi się uchyliły. Zobaczyłam około 30 - letnią kobietę z obciętymi krótko blond włosami. Miała biały fartuch a w ręce trzymała teczkę. Kiedy zobaczyła że się obudziłam szeroko się uśmiechnęła i podeszła bliżej.
- Dzień dobry Kels. Jak się czujesz? - zapytała patrząc na  mnie błękitnymi oczami. Głos miała aksamitny i ciepły. Lekko się uśmiechnęłam.
- Całkiem dobrze, dziękuje - kiwnęła głową i spojrzała na teczkę - em... ile tu już leże?
- Około 5 godzin - odpowiedziała i znów popatrzyła na teczkę. Przewróciła kartkę i zaczęła czytać. Kiedy skończyła spojrzała na mnie i kontynuowała - przed wypadkiem byłaś ze Stylesem, Horanem, Paynem, Tomlinsonem, Malikiem i Letix. Tak?
- Tak, no właśnie. Czy z nimi wszystko w porządku? - popatrzyłam na pielęgniarkę pełna nadziei że nikt nie... że są cali.
- Tak, wszytko dobrze. Są małe zwichnięcia i podrapania a poza tym wszyscy się dobrze czują - wypuściłam powietrze czując ulgę.
- Dobrze. Kiedy stąd wyjdziemy?
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie to jutro po południu - po tej wiadomości szeroko się uśmiechnęłam. Na myśl przyszło mi jeszcze jedno pytanie.
- Czy mogłabym spotkać się z którymś z moich przyjaciół?
- Skoro czujesz się dobrze nie widzę problemu. Jeden z twoich kolegów jest obok - ostatni raz na mnie spojrzała.
- Dobrze, dziękuje - szeroko się uśmiechnęłam do kobiety. One to odwzajemniła i po chwili zniknęła za drzwiami. Kiedy wyszła odkryłam prześcieradło i postawiłam nogi na podłogę. Ubrałam tenisówki i ostrożnie wstałam z łóżka. Jedynie co mi dolegało to silny ból głowy. Miałam poza tym kilka siniaków i zadrapań. Nic poważnego. Podeszłam do drzwi lekko je uchylając. Gdy wyszłam z pomieszczenia rozglądnęłam się po korytarzu. Obok były kolejne drzwi. Mam nadzieje że pielęgniarka o nich mówiła.
Podeszłam do nich i chwilę myślałam czy pukać czy po prostu wejść. Po chwili namysłu chwyciłam klamkę i weszłam do środka.
Na łóżku siedział niebieskooki blondyn który bawił się telefonem. 
Kiedy mnie zobaczył upuścił komórkę, która runęła na podłogę. Nie rozwaliła się ale Nialla najwidoczniej to nie interesowało. Wybiegł z łózka i mocno mnie przytulił widząc że jestem cała.
- Niall... dusisz... - wysapałam próbując złapać oddech. Chłopak szybko rozluźnił uścisk przy tym chichocząc. Nadal mnie przytulał.
- Przepraszam... po prostu cieszę się że jesteś cała - szeroko się uśmiechnął ponownie mnie przytulając.
- Ja też się cieszę że nic ci nie jest - mocno się w niego wtuliłam. Chwile tak staliśmy po czym uwolniłam się z uścisku chłopaka i usiadłam na łóżku. Niall zaraz do mnie dołączył podnosząc komórkę z podłogi.
- Pamiętasz coś z tego? - pytająco na niego spojrzałam mrużąc oczy.
- Niewiele. To się działo tak szybko... - wziął głęboki wdech i popatrzył na okno jakby samo to wspomnienie sprawiało mu ból - pamiętam że czarno auto jechało po złej stronie a potem... głuchą ciemność. Odkąd się obudziłem myślałem czy to był jakiś przypadek i ktoś nie zdążył zareagować czy to była...
- Osoba która mnie prześladuje - dokończyłam za niego przełykając ślinę.
Poczułam jak Niall się odwraca i na mnie patrzy. Sprawiał wrażenie że chce coś powiedzieć, pocieszyć. Siedział jedynie w ciszy nie mogąc znaleźć słowa. Oboje dobrze wiedzieliśmy że 2 opcja jest najprawdopodobniejsza.
- Gdyby nie Louis teraz zamiast rozmawiać leżelibyśmy w kostnicy - na samą tą myśl przeszły mnie ciarki. Głęboko oddychałam starając się zachować spokój - nie chce tak myśleć ale... tak jest. Skoro ta osoba nie bała się wybić mi okna i spowodować wypadek to co jej stoi na drodze żeby wejść do mojego domu i mnie po protu zabić?
Pokręciłam głową i odwróciłam się do Nialla. Patrzył na mnie zasmucony i zatroskany. Bez słowa się przysunął i mocno mnie objął. 
Własnie tego potrzebowałam. Żeby ktoś mnie objął i powiedział że wszystko będzie dobrze po mimo tego że sama w to nie wierzyłam.
- Posłuchaj. Cokolwiek by się nie działo ja będę z tobą. Nie pozwolę żeby ci się stała krzywda - pogłaskał mnie kojąco po plechach lekko do siebie tuląc.
- Ale Niall ja nie chce cie wciągać w to całe bagno. Sam widzisz że o mało nie zginęliśmy w tym wypadku. Nie chce żebyś cierpiał - przymknęłam oczy myśląc że się przebudzę ze strasznego snu.
- Będę cierpiał gdy nie będę wiedział że jesteś bezpieczna. Chce być z tobą w tym bagnie. Chce wiedzieć że że nic ci się nie stanie... chce być twoim aniołem stróżem. 
Zdziwiona popatrzyłam na niego czując jak moje serce szybciej bije. 
Nie musiał ze mną zostawać ani mnie chronić a on obiecał że obroni mnie przed każdym niebezpieczeństwem.
Lekko się uśmiechnęłam a Niall to odwzajemnił. Powoli zaczął się nade mną nachylać. Nie miałam zamiaru się cofać. Nie chciałam. Kiedy lekko musnął moje usta zapomniałam o wszystkich problemach. Był tylko on i ja. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie jednak kiedy chłopak się odsunął starałam się ukryć moje niezadowolenie. Czego ja oczekiwałam? Że będzie mnie całował tak długo aż wyzna mi miłość?
Spojrzałam w jego oczy i szeroko się uśmiechnęłam. On również obdarzył mnie uśmiechem i mocno objął, składając na mojej głowie czuły pocałunek. Tego potrzebowałam. Poczuć czyjąś obecność żeby wiedzieć że nie jestem w tym sama. 
I pomimo tego że wiedziałam że gdzieś w pobliżu jest osoba która czyha na moje życie byłam spokojna. Bo miałam Nialla. Mojego anioła stróża.