*** miesiąc później ***
- To chcesz te placki czy nie !? - usłyszałam głośny głos z dołu.
- Nie dzięki mamo ! - odkrzyknęłam poprawiając włosy. Dokładnie za 15 minut miał przyjść Niall. Mamy pouczyć się do jutrzejszego sprawdzianu z chemii. A ja obecnie stoję na środku pokoju ze ścierką w ręce, przede mną leży sterta nieposkładanych ubrań , łóżko jest niepościelone a na nim jest laptop i pusta paczka czipsów. Biurko jest zawalone papierami nawet nie wiem jakimi. Do tego przez przypadek wylałam wodę, jestem w samej piżamie z roztrzepanymi włosami na wszystkie strony świata. Można powiedzieć że jestem w ciemnej dupie.
Nie zwlekając podbiegłam do biurka zbierając wszystkie kartki przy okazji rzucając okiem na kalendarz.
Minął dokładnie miesiąc od... wypadku. Policja już nie raz zabierała mnie i innych na przesłuchanie w sprawie wypadku. Najczęściej pytali jak to się stało i czy możemy podejrzewać kto to zrobił. Oczywiście nie powiedziałam nic skoro sama nie jestem pewna tego co widziałam. Jeśli mi się przewidziało? Jeśli tylko coś sobie wyobrażam? Jeśli to był tylko przypadek?
Nic nie dzieje się przez przypadek, dodał mój umysł.
Oczywiście że nie ale co jeśli człowiek widzi coś czego nie chce widzieć? Wtedy wariuję i wyobraża sobie wszystko.
Kiedy skończyłam o tym myśleć pokój już był czysty. Szeroko się uśmiechnęłam i w szybkim tempie się ubrałam i doprowadziłam do ładu.
Gdy byłam gotowa usłyszałam dzwonek do drzwi.
Zbiegłam ze schodów i ostatni raz poprawiłam włosy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam blondyna z plecakiem przewieszonym przez ramię. Szeroko się uśmiechnęłam i ucałowałam go w policzek.
Szczerze mówiąc ten wypadek miał swoje plusy. Zżyłam się z chłopakami... i Niallem.
Pokochałam tych wariatów i staram się każdą wolną chwile spędzać własnie z nimi.
Jednak z Niallem jest trochę inaczej. Czuję się tak jakby miedzy nami była jakaś niewidzialna więź, która nie pozwala nam się rozstać choćby na jeden dzień. To tak jakby przez parę dni nie spać. W końcu musisz zasnąć inaczej się wykończysz.
Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez jego uśmiechu, spojrzenia... nie potrafię.
Niall stał się moją codziennością a jego jego.
- Wszystko w porządku? - otrząsnęłam się i spojrzałam na leżącego na łóżku Nialla.
- Co? - zapytałam jeszcze nie do końca ogarnięta.
- Pytałem czy wszystko w porządku. Od 5 minut stoisz i patrzysz się nie wiadomo gdzie - zaśmiał się i założył ręce za głowę.
Wyglądał tak seksownie że przez chwile nie mogłam myśleć racjonalnie. Jego szary T-shirt idealnie opinał się na mięśniach brzucha a roztrzepane włosy sprawiały że był bardziej pociągający.
Pokręciłam głową. Nie mogłam zaprzeczyć że takie myśli miałam coraz częściej.
- Kels przestań się na mnie gapić i idź się uczyć. Muszę od kogoś ściągać - lekko przymrużył oczy i przeciągle ziewnął.
Pokręciłam głową i wyjęłam książkę z szafki.
- Chciałbyś. Sam masz się uczyć a nie tylko ja - burknęłam.
- No chyba ty - odwrócił się na drugą stronę łóżka leżąc do mnie plecami.
Oczywiście ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ale przyzwyczaiłam się do jego niezbyt normalnych rozmów.
Pewnym krokiem podeszłam do Nialla i mocno uderzyłam go w głowę książką. Od razu się zerwał.
- Za co?!
- Tak sobie - schyliłam się po plecak i wepchnęłam mu w ręce - wyjmij książkę i się ucz lamo.
- Sama jesteś lamą. Wiesz mam inny pomysł - szeroko się uśmiechnął i oddał mi swój plecak - ty się ,,edukuj'' - zrobił dziwny znak palcami w powietrzu - a ja pójdę coś zjeść.
Już kierował się do drzwi ale szybko go złapałam za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie.
- Nigdzie nie idziesz. Dostaniesz jedzenie jeśli będziesz wszystko umiał - szeroko się uśmiechnęłam i poklepałam go po policzku.
- Chcesz mnie głodzić? - zapytał wyraźnie rozbawiony.
- To dla twojego dobra - pokiwałam głową i podałam mu książkę.
- Jesteś okrutna - zasmucił się i odebrał ode mnie podręcznik od chemii.
Nasza wspólna nauka zazwyczaj tak wyglądała.
Niall jest zły. Niall jest głodny. Niall jest smutny.
Tak czy inaczej zawsze kończymy na dole w kuchni jedząc wszystko z lodówki. To by chyba wyjaśniało moje pięć jedynek w ciągu miesiąca.
Leżąc na łóżku obok Nialla zaczęłam czytać. Jednak już po 10 minutach poczułam że boli mnie krzyż. Lekko podniosłam głowę i ułożyłam na torsie chłopaka. Nie miał nic przeciwko bo poczułam że się uśmiecha.
Kiedy zaczęłam już skupiać się na pierwiastkach usłyszałam jak coś upada na ziemię z hukiem. Spojrzałam w miejsce hałasu i zobaczyłam książke Nialla od chemii.
Za nim zdążyłam coś powiedzieć wyrzucił również mój podręcznik i przyciągnął do siebie opatulając swoim ramieniem. Podniosłam tylko brew do góry ale pomimo tego przytuliłam się do niego myśląc o kolejnej jedynce.
Leżeliśmy tak przez jakiś czas bez słów kiedy ciszę przerwał dźwięk sms. Powoli wygramoliłam się z objęć Nialla i chwyciłam komórkę. Przeczytałam treść po czym zaczęłam wystukiwać odpowiedź.
- Kto to? - spojrzał na telefon a potem na mnie.
- Nikt ważny - wzruszyłam ramionami nadal patrząc na komórkę.
- Jeśli to nikt ważny to powiedz - przysiadł się do mnie nadal nie odpuszczając.
- Louis - po mojej odpowiedzi lekko się naburmuszył. Ta rozmowa chyba się dobrze nie skończy.
- Co chciał - podniósł brew.
- Przestań być wścibski - odpyskowałam i odłożyłam telefon na komodę.
- Co. Chciał. - powtórzył robiąc przerwę przed każdym zdaniem.
Wiedziałam że nie odpuści. Wściekła złapałam telefon i włączyłam wiadomość od Louisa. Rzuciłam mu telefon licząc w myślach do 10.
Kiedy przeczytał oddał mi telefon popatrzył na mnie przymrużając oczy.
- Tylko tyle?
- Zwykła wiadomość, czego oczekiwałeś? Że wysyłamy se miłosne smsy do północy? - wybuchłam patrząc na niego jak na wariata.
- Nie zdziwiłbym się - wyszeptał najciszej jak się dało jednak ja usłyszałam. Przez chwilę czułam narastający gniew, jednak zaraz odzyskałam panowanie i spytałam łagodniejszym tonem.
- Niall, nie musisz być zazdrosny - położyłam rękę na jego ramieniu ale on ją gwałtownie strzepnął. Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
- Nie jestem zazdrosny - warknął patrząc przez okno - nie jesteś moją dziewczyną więc nie mam o co być zazdrosny.
Głęboko zaczerpnęłam tchu i również spojrzałam przez okno. Czułam się jakby ktoś mnie spoliczkował. Miał racje ale to nie zmienia faktu że to on się dziwnie zachowuje.
Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się palcami. Wydawały się takie ciekawe...
- To znaczy nie żebym...
- Dobra Niall rozumiem - przerwałam starając się na niego nie patrzeć - masz racje. Nie jesteśmy parą i nie powinieneś być o mnie zazdrosny.
Chwilę na mnie patrzył i myślał.
- Ale wiesz że cie kocham - gwałtownie se na niego popatrzyłam trochę zdezorientowana. Niall widząc moje zdziwienie szybko się poprawił - jak przyjaciółkę.
Tak. Jak przyjaciółkę. Znów to dziwne rozczarowanie.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy dopóki Niall nie wstał i nie wziął plecaka.
- Ja już pójdę. Cześć Kels - starałam się nie zwracać uwagi że wychodzi, nie chciałam się już z nim kłócić jednak moje nogi same mnie do niego poniosły.
- Niall poczekaj.
Co - warknął lekko wkurzony, gdy stał już za progiem mojego pokoju.
Szczerze to nie spodziewałam się takiej agresywnej reakcji z jego strony.
Otworzyłam usta w celu powiedzenie czegokolwiek ale nic nie wydusiłam. Spuściłam głowę patrząc na swoje stopy po czym wróciłam wzrokiem do chłopaka. Na jego twarzy nadal było widać lekki zdenerwowanie jednak kiedy zobaczył moje zdziwienie złość zastąpił smutek.
- Kels... ja nie... ja...
- Dobra Niall jest... okej - spuściłam głowę i nie czekając na jego odpowiedź zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Tak wiem to było najgorsze wyjście jakie mogłam wykorzystać. Nie chciałam się już z nim sprzeczać a wiedziałam że nie był w najlepszym humorze. Ale kiedy zobaczyłam jego zakłopotanie i to jak próbował coś powiedzieć... ważnego?
Szybko otworzyłam drzwi i wybiegłam na korytarz z nadzieją że on tam będzie. Jednak w holu nie było nikogo oprócz mnie i stolika z wazonem. Oparłam się o ścianę i powoli zjechałam.
- Brawo Kels - złapałam się za głowę i schowałam w kolana - ty to umiesz spieprzyć sprawę.
Dlaczego ja to zrobiłam? Dlaczego nie pomyślałam? Mogłam to zupełnie inaczej rozegrać. Przecież mogłam powiedzieć że jest wszystko w porządku. Mogłam pocałować go w policzek i powiedzieć żeby się nie przejmował. Mogłam zrobić wszystko tylko nie trzaskać mu drzwiami przed nosem.
Na pewno źle to odebrał... matko co ja mówię! Zatrzasnęłam przed nim drzwi! Szansa że jutro się do mnie odezwie jest taka wielka jak to że zaprzyjaźnię się z Amandą i Jessie.
Starałam się o tym nie myśleć więc wstałam i weszłam do pokoju.
Była 9:00 a ja byłam tak cholernie zmęczona że ledwo patrzyłam na oczy. Powlekłam się do łazienki przy okazji zabierając piżamę. Zrzuciłam z siebie ciuchy i w szybkim tempie się umyłam. Wysuszyłam swoje ciało ręcznikiem i wyskoczyłam z piżamy. Po umyciu zębów od razu podreptałam do łóżka. Leżąc na plecach patrzyłam na sufit i myślałam.
Najbardziej zdziwiło mnie zachowanie Nialla. Kiedy przyszedł był taki jak zawsze, normalny. A kiedy przeczytał tego sms po prostu jakby był inna osobą. Mam nadzieje że zachowywał się tak jednorazowo... albo go nie znam. Sama nie wiem co o tym myśleć.
- Nie potrafię go rozgryźć - wyszeptałam i usnęłam.
Pokochałam tych wariatów i staram się każdą wolną chwile spędzać własnie z nimi.
Jednak z Niallem jest trochę inaczej. Czuję się tak jakby miedzy nami była jakaś niewidzialna więź, która nie pozwala nam się rozstać choćby na jeden dzień. To tak jakby przez parę dni nie spać. W końcu musisz zasnąć inaczej się wykończysz.
Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez jego uśmiechu, spojrzenia... nie potrafię.
Niall stał się moją codziennością a jego jego.
- Wszystko w porządku? - otrząsnęłam się i spojrzałam na leżącego na łóżku Nialla.
- Co? - zapytałam jeszcze nie do końca ogarnięta.
- Pytałem czy wszystko w porządku. Od 5 minut stoisz i patrzysz się nie wiadomo gdzie - zaśmiał się i założył ręce za głowę.
Wyglądał tak seksownie że przez chwile nie mogłam myśleć racjonalnie. Jego szary T-shirt idealnie opinał się na mięśniach brzucha a roztrzepane włosy sprawiały że był bardziej pociągający.
Pokręciłam głową. Nie mogłam zaprzeczyć że takie myśli miałam coraz częściej.
- Kels przestań się na mnie gapić i idź się uczyć. Muszę od kogoś ściągać - lekko przymrużył oczy i przeciągle ziewnął.
Pokręciłam głową i wyjęłam książkę z szafki.
- Chciałbyś. Sam masz się uczyć a nie tylko ja - burknęłam.
- No chyba ty - odwrócił się na drugą stronę łóżka leżąc do mnie plecami.
Oczywiście ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ale przyzwyczaiłam się do jego niezbyt normalnych rozmów.
Pewnym krokiem podeszłam do Nialla i mocno uderzyłam go w głowę książką. Od razu się zerwał.
- Za co?!
- Tak sobie - schyliłam się po plecak i wepchnęłam mu w ręce - wyjmij książkę i się ucz lamo.
- Sama jesteś lamą. Wiesz mam inny pomysł - szeroko się uśmiechnął i oddał mi swój plecak - ty się ,,edukuj'' - zrobił dziwny znak palcami w powietrzu - a ja pójdę coś zjeść.
Już kierował się do drzwi ale szybko go złapałam za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie.
- Nigdzie nie idziesz. Dostaniesz jedzenie jeśli będziesz wszystko umiał - szeroko się uśmiechnęłam i poklepałam go po policzku.
- Chcesz mnie głodzić? - zapytał wyraźnie rozbawiony.
- To dla twojego dobra - pokiwałam głową i podałam mu książkę.
- Jesteś okrutna - zasmucił się i odebrał ode mnie podręcznik od chemii.
Nasza wspólna nauka zazwyczaj tak wyglądała.
Niall jest zły. Niall jest głodny. Niall jest smutny.
Tak czy inaczej zawsze kończymy na dole w kuchni jedząc wszystko z lodówki. To by chyba wyjaśniało moje pięć jedynek w ciągu miesiąca.
Leżąc na łóżku obok Nialla zaczęłam czytać. Jednak już po 10 minutach poczułam że boli mnie krzyż. Lekko podniosłam głowę i ułożyłam na torsie chłopaka. Nie miał nic przeciwko bo poczułam że się uśmiecha.
Kiedy zaczęłam już skupiać się na pierwiastkach usłyszałam jak coś upada na ziemię z hukiem. Spojrzałam w miejsce hałasu i zobaczyłam książke Nialla od chemii.
Za nim zdążyłam coś powiedzieć wyrzucił również mój podręcznik i przyciągnął do siebie opatulając swoim ramieniem. Podniosłam tylko brew do góry ale pomimo tego przytuliłam się do niego myśląc o kolejnej jedynce.
Leżeliśmy tak przez jakiś czas bez słów kiedy ciszę przerwał dźwięk sms. Powoli wygramoliłam się z objęć Nialla i chwyciłam komórkę. Przeczytałam treść po czym zaczęłam wystukiwać odpowiedź.
- Kto to? - spojrzał na telefon a potem na mnie.
- Nikt ważny - wzruszyłam ramionami nadal patrząc na komórkę.
- Jeśli to nikt ważny to powiedz - przysiadł się do mnie nadal nie odpuszczając.
- Louis - po mojej odpowiedzi lekko się naburmuszył. Ta rozmowa chyba się dobrze nie skończy.
- Co chciał - podniósł brew.
- Przestań być wścibski - odpyskowałam i odłożyłam telefon na komodę.
- Co. Chciał. - powtórzył robiąc przerwę przed każdym zdaniem.
Wiedziałam że nie odpuści. Wściekła złapałam telefon i włączyłam wiadomość od Louisa. Rzuciłam mu telefon licząc w myślach do 10.
Kiedy przeczytał oddał mi telefon popatrzył na mnie przymrużając oczy.
- Tylko tyle?
- Zwykła wiadomość, czego oczekiwałeś? Że wysyłamy se miłosne smsy do północy? - wybuchłam patrząc na niego jak na wariata.
- Nie zdziwiłbym się - wyszeptał najciszej jak się dało jednak ja usłyszałam. Przez chwilę czułam narastający gniew, jednak zaraz odzyskałam panowanie i spytałam łagodniejszym tonem.
- Niall, nie musisz być zazdrosny - położyłam rękę na jego ramieniu ale on ją gwałtownie strzepnął. Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
- Nie jestem zazdrosny - warknął patrząc przez okno - nie jesteś moją dziewczyną więc nie mam o co być zazdrosny.
Głęboko zaczerpnęłam tchu i również spojrzałam przez okno. Czułam się jakby ktoś mnie spoliczkował. Miał racje ale to nie zmienia faktu że to on się dziwnie zachowuje.
Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się palcami. Wydawały się takie ciekawe...
- To znaczy nie żebym...
- Dobra Niall rozumiem - przerwałam starając się na niego nie patrzeć - masz racje. Nie jesteśmy parą i nie powinieneś być o mnie zazdrosny.
Chwilę na mnie patrzył i myślał.
- Ale wiesz że cie kocham - gwałtownie se na niego popatrzyłam trochę zdezorientowana. Niall widząc moje zdziwienie szybko się poprawił - jak przyjaciółkę.
Tak. Jak przyjaciółkę. Znów to dziwne rozczarowanie.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy dopóki Niall nie wstał i nie wziął plecaka.
- Ja już pójdę. Cześć Kels - starałam się nie zwracać uwagi że wychodzi, nie chciałam się już z nim kłócić jednak moje nogi same mnie do niego poniosły.
- Niall poczekaj.
Co - warknął lekko wkurzony, gdy stał już za progiem mojego pokoju.
Szczerze to nie spodziewałam się takiej agresywnej reakcji z jego strony.
Otworzyłam usta w celu powiedzenie czegokolwiek ale nic nie wydusiłam. Spuściłam głowę patrząc na swoje stopy po czym wróciłam wzrokiem do chłopaka. Na jego twarzy nadal było widać lekki zdenerwowanie jednak kiedy zobaczył moje zdziwienie złość zastąpił smutek.
- Kels... ja nie... ja...
- Dobra Niall jest... okej - spuściłam głowę i nie czekając na jego odpowiedź zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Tak wiem to było najgorsze wyjście jakie mogłam wykorzystać. Nie chciałam się już z nim sprzeczać a wiedziałam że nie był w najlepszym humorze. Ale kiedy zobaczyłam jego zakłopotanie i to jak próbował coś powiedzieć... ważnego?
Szybko otworzyłam drzwi i wybiegłam na korytarz z nadzieją że on tam będzie. Jednak w holu nie było nikogo oprócz mnie i stolika z wazonem. Oparłam się o ścianę i powoli zjechałam.
- Brawo Kels - złapałam się za głowę i schowałam w kolana - ty to umiesz spieprzyć sprawę.
Dlaczego ja to zrobiłam? Dlaczego nie pomyślałam? Mogłam to zupełnie inaczej rozegrać. Przecież mogłam powiedzieć że jest wszystko w porządku. Mogłam pocałować go w policzek i powiedzieć żeby się nie przejmował. Mogłam zrobić wszystko tylko nie trzaskać mu drzwiami przed nosem.
Na pewno źle to odebrał... matko co ja mówię! Zatrzasnęłam przed nim drzwi! Szansa że jutro się do mnie odezwie jest taka wielka jak to że zaprzyjaźnię się z Amandą i Jessie.
Starałam się o tym nie myśleć więc wstałam i weszłam do pokoju.
Była 9:00 a ja byłam tak cholernie zmęczona że ledwo patrzyłam na oczy. Powlekłam się do łazienki przy okazji zabierając piżamę. Zrzuciłam z siebie ciuchy i w szybkim tempie się umyłam. Wysuszyłam swoje ciało ręcznikiem i wyskoczyłam z piżamy. Po umyciu zębów od razu podreptałam do łóżka. Leżąc na plecach patrzyłam na sufit i myślałam.
Najbardziej zdziwiło mnie zachowanie Nialla. Kiedy przyszedł był taki jak zawsze, normalny. A kiedy przeczytał tego sms po prostu jakby był inna osobą. Mam nadzieje że zachowywał się tak jednorazowo... albo go nie znam. Sama nie wiem co o tym myśleć.
- Nie potrafię go rozgryźć - wyszeptałam i usnęłam.
