piątek, 18 października 2013

Rozdział 7

Dopóki przed nami nie zawaliło się dosyć spore drzewo. Wystraszyłam się i krzyknęłam przez co facet nas zobaczył. Zaczął się zbliżać a ja nie miałam pojęcia co robić. Stałam tam jak posąg. Na szczęście z Niallem było inaczej. Szybko się schylił, wziął nieduży kamień i rzucił w psychopatę trafiając idealnie w głowę. Przestępca się zachwiał i upadł a piła łańcuchowa obok niego. Był nieprzytomny. Wtedy Niall dał znak żebyśmy już poszli. Przeskoczyliśmy płot i biegliśmy. Kiedy byliśmy wystarczająco daleko zwolniliśmy. Spacerowaliśmy jakąś uliczką. Było wspaniale. Gwiazdy świeciły, nikogo nie było, a ja sama z nim spaceruje po uliczkach Londynu, ekstra!
Szliśmy tak w ciszy kiedy postanowiłam ją przerwać.
- Kim był ten gościu? - na serio? Nie umiem zacząć lepiej rozmowy? Nie bo po co.
- Nie wiem nie przyjaźnie się z psychopatami - tutaj się zaśmiał. Matko jak on się słodko śmieje. 
- Haha taak wiem. Myślisz że policja będzie z wami rozmawiała na ten temat?
- Nie sądzę. Zrobiliśmy imprezę a ten ktoś po prostu przyszedł i zaczął nas straszyć. Nie wiem. - Kurde jak się zastanawiał nad czymś to słodko marszczył nos. Haha taak on wszystko robi słodko.
I znowu ta cisza. Nie lubię tego. Tym razem przerwał ją Niall.
- Ej, pamiętaj wisisz mi stos żelków - pomachał mi palcem i się zaśmiał.
- Nie ma sprawy. Ty chyba lubisz jeść co nie? - zapytałam z uśmiechem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Emm... co jutro robisz? - zapytał dosyć nieśmiało.
- Ty się przyjaźnisz z Harrym prawda? Zaprosił nas jutro do waszego domu. Nie masz nic przeciwko? - wolałam się zapytać.
- Tak przyjaźnię się z nim. Oczywiście że nie mam nic przeciwko, sam chciałem cie zaprosić ale jak Harry mnie wyprzedził - i po tym trochę się zasmucił. Dlaczego?
- Co się tak smucisz? Zazdrosny? - chciałam mu poprawić humor i lekko szturchnęłam go w ramię.
- Haha chciałabyś - i wystawił mi język. Miałam zamiar mu odpowiedzieć ale potknęłam się o krawężnik czy coś nie wiem co to było i wpadłam na Horana a on potknął się o swoją nogę. I stało się tak, że leżałam na nim na trawie.
- Ty niezdaro - powiedział dosyć cicho ale z dużym uśmiechem.
- Powiedział ten, który potknął się o własną nogę - lekko się uśmiechnęłam po czym zaczęłam się patrzeć w jego oczy. Było ciemno ale idealnie było widać ich błękit. Tonęłam w nich. Kiedy się oderwałam zauważyłam, że Niall patrzy się na moje usta. Wiedziałam co chciał zrobić. Zaczął się zbliżać. Coraz bliżej, bliżej, bliżej i... odwróciłam się i kichnęłam. Serio? Teraz! Kiedy mogę go pocałować kicham?
- O jejciu jak słodko kichasz - powiedział uśmiechając się. 
- Hah dzięki Megan też mi to z... Meg, Harry, dom kurde. Zapomniałam o niej muszę iść - brawo tak było mi dobrze z Niallem że zapomniałam o Megan.
- Odprowadzę cię ale dasz mi swój numer - nadal na nim leżałam. Jakoś było mi wygodnie.
- Okej ale mogę ci dać jak  będziemy już w drodze? - chciałam jak najszybciej być z Meg.
- Nie. Teraz. - Był uparty.
- Niall... - teraz tak mnie przewrócił, że on leżał na mnie i trzymał moje nadgarstki.
- Teraz albo zacznę cie łaskotać - cały czas się uśmiechał.
- Grozisz mi?
- Tak - i po tym zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam się ruszyć, ponieważ Niall przygniatał mnie całym ciałem a pomocy znikąd. Leżałam tam i się śmiałam a jak chciałam coś powiedzieć to wychodził tylko bełkot.
- To co? Dasz mi numer? - teraz przestał mnie łaskotać.
- Taak ale zejdź ze mnie - wreszcie złapałam oddech. Niall wstał podał mi rękę i zaraz wymienialiśmy się numerami po czym ruszyliśmy do domu Meg.

Megan's POV


Kiedy zobaczyłam Krisa z jakąś dziewczyną czułam ból, smutek i złość. A potem już nic. Już nie czułam nic. Chciałam skoczyć. Ale kiedy pojawiła się Kels i Harry miałam pewne wątpliwości co do tego. Stałam tam i patrzyłam się na wodę. Podałam rękę Harremu i zemdlałam.
Ciemność i cisza. Zupełna. Nagle znalazłam się białym pokoju. Nic w nim nie było. Zupełna nicość i biel. Nie byłam w szpitalu bo nadal byłam nieprzytomna. Pokój nie był duży, ale na jego końcu ktoś stał. Nie wiedziałam kto. Zaczęłam podchodzić i... zamarłam.
- Mama? - powiedziałam prawie szeptem.
- Cześć córciu - odpowiedziała kobieta. Nie wierze, to moja mama. Widzę ją. Od razu podbiegłam tam i się przytuliłam. Ona również to odwzajemniła. Tak bardzo mi tego brakowało.
- Dlaczego cie widzę - podniosłam wzrok na mamę.
- To jest zwykły sen, jesteś smutna i chcesz mnie widzieć więc jestem - uśmiechnęła się tak jak kiedyś.
- Chciałabym żebyś była przy mnie - zaczęły mi się łzy zbierać. 
- Ależ córciu ja cały czas jestem przy tobie tylko mnie nie czujesz - powiedziała przytulając mnie szczelniej.
- Wiem. Dlaczego musiałaś mieć ten wypadek - wyłkałam.
- Najwidoczniej los tak chciał. Słuchaj Megan martwię się o ciebie, żebyś nie robiła żadnych głupich rzeczy - za bardzo nie zrozumiałam o co chodzi.
- Co masz na myśli?
- Teraz w twoim życiu będzie się dużo działo. Musisz na siebie uważać. A teraz idź się budź ktoś na ciebie długo czeka. Kocham cie córciu - mama lekko się uśmiechnęła i zaczęła odchodzić.
- Ale mamo czekaj - nie słyszała mnie, szła dalej, dalej aż w końcu nie było jej widać. Wtedy się obudziłam. 

Harry's POV

Czekałem dosyć długo. Leżała tak jakąś dobrą godzinę. Już powoli zaczynałem się martwić, kiedy gwałtownie otworzyła oczy.
- Megan! Wszystko w porządku? - od razu usiadłem obok niej.
- Tak myślę... że tak. Gdzie jest Kels? 

Megan's POV

I tak jak na zawołanie do domu weszła Kels i... Niall?
- Megan matko wszystko w porządku? Tak się martwiłam - i rzuciła mi się na szyje.
- Tak nawet dobrze ale... teraz zejdź ze mnie bo mnie dusisz.
- Oj przepraszam - uśmiechnęła się i zwróciła do chłopaków - dzięki za wszystko co dzisiaj zrobiliście. Więc jutro się widzimy tak?
- Tak przyjadę po was - powiedział Harry.
- Ja też - dołączył się Niall.
- Okej to do jutra.
- Cześć - po tym oboje wyszli.
- Widzimy się jutro? - najwidoczniej dużo mnie ominęło.
- Noo tak umówiłam się na jutro z chłopakami. Chciałabyś iść?
Chwilę się zastanawiałam po czym odpowiedziałam.
- Tak chętnie pójdę.
- Aaa co z Krisem? - rzuciła moja przyjaciółka.
- Kris? On już dla mnie nie istnieje. Nie będę się nim przejmować będę żyć dalej - spuściłam wzrok i się szaro uśmiechnęłam.
- To dobrze. Wiesz co mam ci dużo do opowiedzenia ale - spojrzała na zegarek - jest 2:00 w nocy i łeb mi pęka więc może jutro ci opowiem.
- Okej nie ma sprawy ja też mam ci coś ciekawego do opowiedzenia, ale już ledwo co się trzymam. Too do jutra - wstałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Będę jutro o 10. Pa - i wyszła.
Zakluczyłam drzwi i skierowałam się na piętro pod prysznic. Wzięłam długą bluzkę do ud i jakieś krótkie spodenki. Kiedy już byłam w toalecie zaczęłam się rozbierać. Jak ściągałam spodnie coś mi zaszeleściło. Sięgnęłam do kieszeni a tam małą zwinięta karteczka. Zaczęłam czytać.
To jest mój numer telefonu : 884 284 865
                          Harry xoxo
Mimowolnie się uśmiechnęłam i od razu wzięłam telefon i zapisałam numer. Po tym szybko się umyłam i już leżałam w łóżku. Jeszcze chwilę grałam w angry birds i zasnęłam. 

Kels POV


Wyjątkowo wcześnie obudził mnie sms. Z niechęcią wyciągnęłam rękę. Spojrzałam na ekran. Niall. Jednak miłe rozpoczęcie dnia. Włączyłam treść.
Od: Niall
Hej mała mam nadzieje, że nie obudziłem. Byłem ciekawy co robisz :))
Lubie jak mówią na mnie mała. To jest takie przyjemne. Od razu zaczęłam odpisywać.
Do: Niall
Obudziłeś ale to nic :)) Za niedługo szykuję się do Meg a potem idziemy do was ;pp
Klik. Wysłano. Sprawdziłam godzinę 9:00 ?! No, faktycznie wcześnie. Nie chciało mi się wstawać ale byłam umówiona więc zwaliłam kołdrę z turlałam się z łóżka kiedy w tym momencie dostałam kolejnego sms.
Od: Niall
Tak wiem już nie mogę się doczekać ;) Mamy pomysł gdzie was zabierzemy  ;33
Znowu zaczęłam klikać.
Do: Niall
Mam się bać? :DD
Wysłałam wiadomość i podeszłam do szafy żeby wybrać ciuchy. Postawiłam na szarą bluzę z oczami poszarpane rurki niebieski tenisówki i niebieską bandamkę do tego torbę adidas.
Szybko podreptałam do łazienki się przebrać i przeczesać włosy. Przejechałam tuszem po moich rzęsach, i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z toalety miałam nową wiadomość.
Od: Niall
Raczej nie musisz ;) Musze kończyć papa
Uśmiechnęłam się odłożyłam komórkę i zeszłam na dół na śniadanie. Zrobiłam sobie kanapkę z nutella. A rodzice? Szczerze nie wiem gdzie ich wywiało. Po zjedzeniu udałam się do góry umyć zęby. Jak spojrzałam na zegarek była 9:45. Idealnie na dojście. Wyszłam z domu zakluczyłam go i ruszyłam. Na dworze było wyjątkowo ciepło i słonecznie. Jak na wrzesień do dobrze. Wiaterek lekko rozwiewał moje rozpuszczone włosy. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam moją playlistę w telefonie. Nawet nie zauważyłam a już stałam pod domem mojej przyjaciółki. Jak zawsze otworzyłam drzwi bez pukania. Tak często jesteśmy u siebie, że to już nawyk. Kiedy byłam już w salonie usłyszałam dosyć głośne krzyki. Z tego co wiem to słyszałam Meg i... jej tatę. Wiem, że tak się nie powinno robić ale schowałam się za drzwi od łazienki i słuchałam.
- Ale dlaczego się mnie czepiasz?! - krzyknęła Meg. Była nieźle wkurzona.
- Dlaczego? Bo przychodzisz w nocy całkowicie nawalona! - jej ojciec też nie był w dobrym humorze.
- Tak? No proszę odezwał się lepszy - prychnęła Megan.
- Jak ty się do ojca odzywasz? - zapytał marszcząc brwi.
- Tak jak na to zasłużyłeś - lekko zacisnęła pięści.
- Matka by nie chciała żebyś tak mówiła - odpowiedział troszkę łagodniej.
- Nie wiesz co by chciała bo mama nie żyje. A jakby żyła pewnie chciałaby żebyś chociaż trochę mniej pił i zwracał uwagę na córkę - powiedziała na jednym tchu.
- Nie odwracaj kota ogonem - opowiedział machając palcem.
- Nie odwracam. Ja mówię prawdę która mnie boli - powiedziała już ciszej przymykając oczy.
Przez chwilę panowała cisza po czym jej ojciec się odezwał.
- Megan ja... - zaczął się jąkać.
- Nie tato. Wiesz nie musisz nic mówić jest... jest wszystko ok. Ja idę bo... zaraz ma przyjść Kels - i nie dając mu dojść do słowa pobiegła na piętro trzaskając drzwiami. Jej ojciec głośno westchnął i stał chwilę w tym samym miejscu. Po chwili zaczął zmierzać do łazienki gdzie byłam. Totalnie osłupiałam. Jak mnie zobaczy dowie się że cały czas tu byłam i słyszałam ich kłótnię i będę mieć przerąbane. Nie wiedziałam co zrobić. Wskoczyć do wanny? Nie, będzie mnie widać. Może zmieszczę się do pralki? Haha tak chciałabym. Jak idiotka zakryłam się ręcznikiem i stałam nieruchomo, tylko mi widać było całe nogi aleee co tam może się uda. Już dotykał klamki i otwierał drzwi kiedy...                                        

1 komentarz: