- Hej Kelsi - rzuciła radosna przytulając mnie.
- Cześć rudzielcu - również oddałam uścisk.
- I jak? Cieszysz się na wycieczkę? - zapytała z wielkim wyszczerzem.
- Wiesz to nie wycieczka tylko wagary i... cieszyłabym się gdyby nie to dziwne uczucie że coś się stanie - powiedziałam łapiąc się za kark.
- Oh Kels nie przesadzaj. Nie jedna osoba była na wagarach. Serio. Zobaczysz będzie fajnie - powiedziała dźgając mnie.
- Okej, okej ale mnie nie dźgaj.
- Dobrze.
Po tej rozmowie zobaczyłam wyjeżdżające auto zza rogu. Od razu wiedziałam że to chłopcy. Auto zatrzymało się idealnie przed nami na chodniku a z niego wyskoczyli rozpromienieni Niall , Harry i Liam.
- Cześć dziewczyny! Gotowe na dzień bez szkoły? - zapytał Liam przytulając każdą z nas.
- Jasne - odpowiedziała radosna Meg i przytuliła się do Nialla a potem do Harrego. Również przytuliłam Hazze i Nialla. W uścisku blondaska trwałam trochę dłużej. Oczywiście nie miałam nic przeciw. Kiedy skończył się tulić lekko się odchylił by widzieć moją twarz ale nadal mnie obejmował. Lekko się uśmiechał gdy po chwili zmarszczył brwi.
- Co? - spytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Co ci się stało? - zapytał wyraźnie zaniepokojony moim siniakiem na czole.
- A to... nic się nie stało po prostu uderzyłam się z rana głową o ścianę kiedy szłam do łazienki - ale to głupio brzmi.
- Na pewno? Nikt cię nie skrzywdził? - zapytał z dużą troską w głosie zakładając mój kosmyk za ucho. Zdziwiło mnie to że tak się mną przejmuję ale... cieszyłam się.
- Na pewno. Nie musisz się martwić - powiedziałam i mocno go przytuliłam. On również mnie uścisnął.
- Ej gołąbeczki idziecie czy mamy czekać jeszcze z godzinę? - zapytał Louis z irytacją w głosie. Dlaczego on był taki zdenerwowany?
Niall coś burknął pod nosem i złapał mnie za rękę wciągając mnie do środka. Auto było piękne i przede wszystkim naprawdę duże. Było nas siedmioro a i tak by się zmieściła jeszcze jedna osoba. Z przodu przy kierownicy siedział zirytowany Louis a na miejscu pasażera Liam. Potem siedziałam ja, Niall i Zayn, a na końcu Meg i Harry. Po chwili ruszyliśmy.
Jechaliśmy przez ulice omijając różne domy kiedy po chwili wyjechaliśmy na autostradę. Droga była prawie pusta ale od czasu do czasu przejeżdżały auta. Zrobiło mi się gorąco więc uchyliłam okno. Ciepły wiatr rozwiewał moje włosy. Lekko przechyliłam głowę i oparłam na rękę patrząc za okno.
- Kels? - odwróciłam się do Nialla - wszystkow porządku?
- Taak. Mam tylko jakieś dziwne przeczucie...
- Oj Kelsi nie martw się będzie dobrze - objął mnie ramieniem i mocno przytulił - to tylko wagary.
- Tak. Wiem.
Powróciłam do mojej wcześniejszej pozy. Patrzyłam na puste pola zastanawiając się gdzie jedziemy. Nie pytałam się chłopców bo wiedziałam że pewnie nie powiedzą. Spoglądałam na przejeżdżające auta. Zobaczyłam czarne BMW i zamarłam. To nie może być on musiało mi się przewidzieć przecież... jego od dawna tu nie było...
- Louis uważaj! - usłyszałam krzyk Meg. Popatrzyłam przed siebie i w jednej sekundzie serce mi stanęło. Louis ostro skręcił w lewo a czarne auto jadące w nas wyszło bez szwanku i jechało dalej. Usłyszałam głośny pisk opon, huk a potem... nic...
* * *
Powoli zaczynałam otwierać oczy. Od razu przypomniałam sobie ten sen. To złe przeczucie że coś się stanie, ten wypadek...
Rozwarłam szerzej oczy i ujrzałam białe ściany. Tylko że ja mam fioletowe ściany... czyli ja... jestem w szpitalu...
To oznacza że nic mi się nie śniło. Ten wypadek był naprawdę. Ale... co się stało z Megan? z chłopakami? Boże. Muszę ich znaleźć...
Gwałtownie podniosłam się do pozycji siedzącej ale zaraz tego pożałowałam bo poczułam palący ból w głowie. Powoli podniosłam rękę do głowy by po chwili poczuć miękki materiał który zapewne był bandażem.
Tym razem powoli usiadłam rozglądając się po pomieszczeniu. Mały pokój w którym znajdowało się łóżko na którym leże, dwie komody w końcach pokoju dwa krzesła po obu stronach łóżka i nieduże okno po lewej stronie. Po prawej stronie znajdowały się drugie drzwi. Zapewne od łazienki.
Ilustrowałam każdy zakątek pokoju kiedy drzwi się uchyliły. Zobaczyłam około 30 - letnią kobietę z obciętymi krótko blond włosami. Miała biały fartuch a w ręce trzymała teczkę. Kiedy zobaczyła że się obudziłam szeroko się uśmiechnęła i podeszła bliżej.
- Dzień dobry Kels. Jak się czujesz? - zapytała patrząc na mnie błękitnymi oczami. Głos miała aksamitny i ciepły. Lekko się uśmiechnęłam.
- Całkiem dobrze, dziękuje - kiwnęła głową i spojrzała na teczkę - em... ile tu już leże?
- Około 5 godzin - odpowiedziała i znów popatrzyła na teczkę. Przewróciła kartkę i zaczęła czytać. Kiedy skończyła spojrzała na mnie i kontynuowała - przed wypadkiem byłaś ze Stylesem, Horanem, Paynem, Tomlinsonem, Malikiem i Letix. Tak?
- Tak, no właśnie. Czy z nimi wszystko w porządku? - popatrzyłam na pielęgniarkę pełna nadziei że nikt nie... że są cali.
- Tak, wszytko dobrze. Są małe zwichnięcia i podrapania a poza tym wszyscy się dobrze czują - wypuściłam powietrze czując ulgę.
- Dobrze. Kiedy stąd wyjdziemy?
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie to jutro po południu - po tej wiadomości szeroko się uśmiechnęłam. Na myśl przyszło mi jeszcze jedno pytanie.
- Czy mogłabym spotkać się z którymś z moich przyjaciół?
- Skoro czujesz się dobrze nie widzę problemu. Jeden z twoich kolegów jest obok - ostatni raz na mnie spojrzała.
- Dobrze, dziękuje - szeroko się uśmiechnęłam do kobiety. One to odwzajemniła i po chwili zniknęła za drzwiami. Kiedy wyszła odkryłam prześcieradło i postawiłam nogi na podłogę. Ubrałam tenisówki i ostrożnie wstałam z łóżka. Jedynie co mi dolegało to silny ból głowy. Miałam poza tym kilka siniaków i zadrapań. Nic poważnego. Podeszłam do drzwi lekko je uchylając. Gdy wyszłam z pomieszczenia rozglądnęłam się po korytarzu. Obok były kolejne drzwi. Mam nadzieje że pielęgniarka o nich mówiła.
Podeszłam do nich i chwilę myślałam czy pukać czy po prostu wejść. Po chwili namysłu chwyciłam klamkę i weszłam do środka.
Na łóżku siedział niebieskooki blondyn który bawił się telefonem.
Kiedy mnie zobaczył upuścił komórkę, która runęła na podłogę. Nie rozwaliła się ale Nialla najwidoczniej to nie interesowało. Wybiegł z łózka i mocno mnie przytulił widząc że jestem cała.
- Niall... dusisz... - wysapałam próbując złapać oddech. Chłopak szybko rozluźnił uścisk przy tym chichocząc. Nadal mnie przytulał.
- Przepraszam... po prostu cieszę się że jesteś cała - szeroko się uśmiechnął ponownie mnie przytulając.
- Ja też się cieszę że nic ci nie jest - mocno się w niego wtuliłam. Chwile tak staliśmy po czym uwolniłam się z uścisku chłopaka i usiadłam na łóżku. Niall zaraz do mnie dołączył podnosząc komórkę z podłogi.
- Pamiętasz coś z tego? - pytająco na niego spojrzałam mrużąc oczy.
- Niewiele. To się działo tak szybko... - wziął głęboki wdech i popatrzył na okno jakby samo to wspomnienie sprawiało mu ból - pamiętam że czarno auto jechało po złej stronie a potem... głuchą ciemność. Odkąd się obudziłem myślałem czy to był jakiś przypadek i ktoś nie zdążył zareagować czy to była...
- Osoba która mnie prześladuje - dokończyłam za niego przełykając ślinę.
Poczułam jak Niall się odwraca i na mnie patrzy. Sprawiał wrażenie że chce coś powiedzieć, pocieszyć. Siedział jedynie w ciszy nie mogąc znaleźć słowa. Oboje dobrze wiedzieliśmy że 2 opcja jest najprawdopodobniejsza.
- Gdyby nie Louis teraz zamiast rozmawiać leżelibyśmy w kostnicy - na samą tą myśl przeszły mnie ciarki. Głęboko oddychałam starając się zachować spokój - nie chce tak myśleć ale... tak jest. Skoro ta osoba nie bała się wybić mi okna i spowodować wypadek to co jej stoi na drodze żeby wejść do mojego domu i mnie po protu zabić?
Pokręciłam głową i odwróciłam się do Nialla. Patrzył na mnie zasmucony i zatroskany. Bez słowa się przysunął i mocno mnie objął.
Własnie tego potrzebowałam. Żeby ktoś mnie objął i powiedział że wszystko będzie dobrze po mimo tego że sama w to nie wierzyłam.
- Posłuchaj. Cokolwiek by się nie działo ja będę z tobą. Nie pozwolę żeby ci się stała krzywda - pogłaskał mnie kojąco po plechach lekko do siebie tuląc.
- Ale Niall ja nie chce cie wciągać w to całe bagno. Sam widzisz że o mało nie zginęliśmy w tym wypadku. Nie chce żebyś cierpiał - przymknęłam oczy myśląc że się przebudzę ze strasznego snu.
- Będę cierpiał gdy nie będę wiedział że jesteś bezpieczna. Chce być z tobą w tym bagnie. Chce wiedzieć że że nic ci się nie stanie... chce być twoim aniołem stróżem.
Zdziwiona popatrzyłam na niego czując jak moje serce szybciej bije.
Nie musiał ze mną zostawać ani mnie chronić a on obiecał że obroni mnie przed każdym niebezpieczeństwem.
Lekko się uśmiechnęłam a Niall to odwzajemnił. Powoli zaczął się nade mną nachylać. Nie miałam zamiaru się cofać. Nie chciałam. Kiedy lekko musnął moje usta zapomniałam o wszystkich problemach. Był tylko on i ja. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie jednak kiedy chłopak się odsunął starałam się ukryć moje niezadowolenie. Czego ja oczekiwałam? Że będzie mnie całował tak długo aż wyzna mi miłość?
Spojrzałam w jego oczy i szeroko się uśmiechnęłam. On również obdarzył mnie uśmiechem i mocno objął, składając na mojej głowie czuły pocałunek. Tego potrzebowałam. Poczuć czyjąś obecność żeby wiedzieć że nie jestem w tym sama.
I pomimo tego że wiedziałam że gdzieś w pobliżu jest osoba która czyha na moje życie byłam spokojna. Bo miałam Nialla. Mojego anioła stróża.
To oznacza że nic mi się nie śniło. Ten wypadek był naprawdę. Ale... co się stało z Megan? z chłopakami? Boże. Muszę ich znaleźć...
Gwałtownie podniosłam się do pozycji siedzącej ale zaraz tego pożałowałam bo poczułam palący ból w głowie. Powoli podniosłam rękę do głowy by po chwili poczuć miękki materiał który zapewne był bandażem.
Tym razem powoli usiadłam rozglądając się po pomieszczeniu. Mały pokój w którym znajdowało się łóżko na którym leże, dwie komody w końcach pokoju dwa krzesła po obu stronach łóżka i nieduże okno po lewej stronie. Po prawej stronie znajdowały się drugie drzwi. Zapewne od łazienki.
Ilustrowałam każdy zakątek pokoju kiedy drzwi się uchyliły. Zobaczyłam około 30 - letnią kobietę z obciętymi krótko blond włosami. Miała biały fartuch a w ręce trzymała teczkę. Kiedy zobaczyła że się obudziłam szeroko się uśmiechnęła i podeszła bliżej.
- Dzień dobry Kels. Jak się czujesz? - zapytała patrząc na mnie błękitnymi oczami. Głos miała aksamitny i ciepły. Lekko się uśmiechnęłam.
- Całkiem dobrze, dziękuje - kiwnęła głową i spojrzała na teczkę - em... ile tu już leże?
- Około 5 godzin - odpowiedziała i znów popatrzyła na teczkę. Przewróciła kartkę i zaczęła czytać. Kiedy skończyła spojrzała na mnie i kontynuowała - przed wypadkiem byłaś ze Stylesem, Horanem, Paynem, Tomlinsonem, Malikiem i Letix. Tak?
- Tak, no właśnie. Czy z nimi wszystko w porządku? - popatrzyłam na pielęgniarkę pełna nadziei że nikt nie... że są cali.
- Tak, wszytko dobrze. Są małe zwichnięcia i podrapania a poza tym wszyscy się dobrze czują - wypuściłam powietrze czując ulgę.
- Dobrze. Kiedy stąd wyjdziemy?
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie to jutro po południu - po tej wiadomości szeroko się uśmiechnęłam. Na myśl przyszło mi jeszcze jedno pytanie.
- Czy mogłabym spotkać się z którymś z moich przyjaciół?
- Skoro czujesz się dobrze nie widzę problemu. Jeden z twoich kolegów jest obok - ostatni raz na mnie spojrzała.
- Dobrze, dziękuje - szeroko się uśmiechnęłam do kobiety. One to odwzajemniła i po chwili zniknęła za drzwiami. Kiedy wyszła odkryłam prześcieradło i postawiłam nogi na podłogę. Ubrałam tenisówki i ostrożnie wstałam z łóżka. Jedynie co mi dolegało to silny ból głowy. Miałam poza tym kilka siniaków i zadrapań. Nic poważnego. Podeszłam do drzwi lekko je uchylając. Gdy wyszłam z pomieszczenia rozglądnęłam się po korytarzu. Obok były kolejne drzwi. Mam nadzieje że pielęgniarka o nich mówiła.
Podeszłam do nich i chwilę myślałam czy pukać czy po prostu wejść. Po chwili namysłu chwyciłam klamkę i weszłam do środka.
Na łóżku siedział niebieskooki blondyn który bawił się telefonem.
Kiedy mnie zobaczył upuścił komórkę, która runęła na podłogę. Nie rozwaliła się ale Nialla najwidoczniej to nie interesowało. Wybiegł z łózka i mocno mnie przytulił widząc że jestem cała.
- Niall... dusisz... - wysapałam próbując złapać oddech. Chłopak szybko rozluźnił uścisk przy tym chichocząc. Nadal mnie przytulał.
- Przepraszam... po prostu cieszę się że jesteś cała - szeroko się uśmiechnął ponownie mnie przytulając.
- Ja też się cieszę że nic ci nie jest - mocno się w niego wtuliłam. Chwile tak staliśmy po czym uwolniłam się z uścisku chłopaka i usiadłam na łóżku. Niall zaraz do mnie dołączył podnosząc komórkę z podłogi.
- Pamiętasz coś z tego? - pytająco na niego spojrzałam mrużąc oczy.
- Niewiele. To się działo tak szybko... - wziął głęboki wdech i popatrzył na okno jakby samo to wspomnienie sprawiało mu ból - pamiętam że czarno auto jechało po złej stronie a potem... głuchą ciemność. Odkąd się obudziłem myślałem czy to był jakiś przypadek i ktoś nie zdążył zareagować czy to była...
- Osoba która mnie prześladuje - dokończyłam za niego przełykając ślinę.
Poczułam jak Niall się odwraca i na mnie patrzy. Sprawiał wrażenie że chce coś powiedzieć, pocieszyć. Siedział jedynie w ciszy nie mogąc znaleźć słowa. Oboje dobrze wiedzieliśmy że 2 opcja jest najprawdopodobniejsza.
- Gdyby nie Louis teraz zamiast rozmawiać leżelibyśmy w kostnicy - na samą tą myśl przeszły mnie ciarki. Głęboko oddychałam starając się zachować spokój - nie chce tak myśleć ale... tak jest. Skoro ta osoba nie bała się wybić mi okna i spowodować wypadek to co jej stoi na drodze żeby wejść do mojego domu i mnie po protu zabić?
Pokręciłam głową i odwróciłam się do Nialla. Patrzył na mnie zasmucony i zatroskany. Bez słowa się przysunął i mocno mnie objął.
Własnie tego potrzebowałam. Żeby ktoś mnie objął i powiedział że wszystko będzie dobrze po mimo tego że sama w to nie wierzyłam.
- Posłuchaj. Cokolwiek by się nie działo ja będę z tobą. Nie pozwolę żeby ci się stała krzywda - pogłaskał mnie kojąco po plechach lekko do siebie tuląc.
- Ale Niall ja nie chce cie wciągać w to całe bagno. Sam widzisz że o mało nie zginęliśmy w tym wypadku. Nie chce żebyś cierpiał - przymknęłam oczy myśląc że się przebudzę ze strasznego snu.
- Będę cierpiał gdy nie będę wiedział że jesteś bezpieczna. Chce być z tobą w tym bagnie. Chce wiedzieć że że nic ci się nie stanie... chce być twoim aniołem stróżem.
Zdziwiona popatrzyłam na niego czując jak moje serce szybciej bije.
Nie musiał ze mną zostawać ani mnie chronić a on obiecał że obroni mnie przed każdym niebezpieczeństwem.
Lekko się uśmiechnęłam a Niall to odwzajemnił. Powoli zaczął się nade mną nachylać. Nie miałam zamiaru się cofać. Nie chciałam. Kiedy lekko musnął moje usta zapomniałam o wszystkich problemach. Był tylko on i ja. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie jednak kiedy chłopak się odsunął starałam się ukryć moje niezadowolenie. Czego ja oczekiwałam? Że będzie mnie całował tak długo aż wyzna mi miłość?
Spojrzałam w jego oczy i szeroko się uśmiechnęłam. On również obdarzył mnie uśmiechem i mocno objął, składając na mojej głowie czuły pocałunek. Tego potrzebowałam. Poczuć czyjąś obecność żeby wiedzieć że nie jestem w tym sama.
I pomimo tego że wiedziałam że gdzieś w pobliżu jest osoba która czyha na moje życie byłam spokojna. Bo miałam Nialla. Mojego anioła stróża.
Uuuuu Anioł stróż <333 To przeurocze ;**
OdpowiedzUsuńPisz szybko następny !!!